
Bartosz Lipiński
Były burmistrz nawiązuje do historii
Były wieloletni burmistrz Augustowa i dzisiejszy radny miejski Leszek Cieślik, bardzo często w swoich wystąpieniach na sesji odwołuje się do okresu z końca lat 90 i początku XXI wieku. Przypomina obecnym samorządowcom, jak wyglądała ówcześnie rzeczywistość Augustowa i jaką naukę można z niej wyciągnąć obecnie. Fakt, że L. Cieślik sprawował urząd w zupełnie innych realiach niż dziś jest zrozumiały. Na jednej z ostatnich sesji niektórzy radni z pewną ironią proponowali utworzenie komisji historycznej, oceniającej minione kadencje. Natomiast bez cienia ironii należy zauważyć, że wspomnienia L. Cieślika są bardzo interesujące. Dzięki temu możemy poznać wiele mało znanych zdarzeń związanych np. z augustowskim Rynkiem.
Dlaczego „Rynek Zygmunta Augusta”?
-Pamiętam okres, kiedy powstał odrodzony samorząd. W 1990 roku byłem radnym miejskim i był to czas, kiedy ulice oraz place miast zmieniały swoje nazwy, aby nie były już kojarzone z poprzednim ustrojem. Centralny plac Augustowa po wojnie nosił nazwę Janka Krasickiego, który mówiąc szczerze nie miał żadnych zasług dla naszego miasta. Natomiast przed wojną plac nosił imię Marszałka Józefa Piłsudskiego. Po upadku komunizmu, jako samorządowcy musieliśmy podjąć konkretną decyzję. Zaproponowałem wtedy, abyśmy powrócili do nazwy placu Józefa Piłsudskiego, ale alternatywą był Rynek Zygmunta Augusta. Druga z propozycji otrzymała więcej głosów poparcia i tak funkcjonuje do dziś. Wydaje mi się, że była to nazwa bardziej akceptowalna przez wszystkich, neutralna światopoglądowo. Myślę, że w obecnych czasach moja koncepcja nazwania Rynku Zygmunta Augusta placem im. Józefa Piłsudskiego mogłaby zostać odebrana, jako radykalna, ale miałaby swoje uzasadnienie. Wiem, że przed II wojną światową na placu, nieco po prawej stronie od dzisiejszej kolumny Króla Zygmunta, stał pomnik z wmurowanym medalionem z podobizną Marszałka J. Piłsudskiego. Po tym, gdy w 1939 roku do Augustowa wkroczyli Rosjanie, obiekt został rozbity na polecenie władz rosyjskich przez mieszkańca Augustowa. Ale sam medalion został zachowany przez jednego z mieszkańców pana Snarskiego, który zwrócił go miastu w czasach pełnienia przeze mnie urzędu burmistrza. Augustowski Rynek jest skarbnicą historii –twierdzi radny Leszek Cieślik.
Niezwykła historia znanego pomnika
Na szczególną uwagę ze wspomnień L. Cieślika zasługuje bardzo dobrze znany mieszkańcom pomnik: „Tym, którzy oddali swe życie za wolną i sprawiedliwą Ojczyznę”. Obiekt stojący w parku jest dziś najważniejszym miejscem ceremonii patriotycznych, podczas uroczystości np. Święta Konstytucji 3 Maja czy Narodowego Święta Niepodległości. Jego historia, zwłaszcza po 1989 roku jest niezwykła. Wypracowanie jego aktualnego oblicza było zadaniem trudnym.
-Byłem burmistrzem, który zawsze dążył do kompromisu. Kiedy obserwuję dzisiaj nie tylko augustowską, ale również ogólnopolską scenę polityczną widzę, że opcja rządząca i opozycja traktują się jak wrogowie. Nigdy nie uważałem moich oponentów za wrogów, tylko za ludzi o innych poglądach, z którymi trzeba próbować znaleźć płaszczyznę porozumienia. Przykładem na to mogłaby być najnowsza historia pomnika: „Tym, którzy oddali swe życie za wolną i sprawiedliwą Ojczyznę”. Z rozmów z mieszkańcami wiem, iż wielu z nich uważa, że pomnik ten ma stosunkowo niewiele lat. Tymczasem jest zgoła odwrotnie, powstał pod koniec lat 70. Po upadku poprzedniego ustroju pojawiła się koncepcja burzenia wszystkich pomników, które miały jakikolwiek związek z dawnym systemem. Takie wyburzenia miały miejsce m.in. w okolicznych miastach. Ja natomiast szukałem innego rozwiązania, aby zachować pomnik, jaki stoi dziś w parku. W czasach słusznie minionych znajdował się na nim napis o wdzięczności dla tych, którzy utrwalali władzę ludową, czego oczywiście większość z nas, w tym również ja nie akceptowaliśmy. Ten napis został stamtąd usunięty. Kiedy w 1994 roku zostałem burmistrzem Augustowa, to zaprosiłem do mnie na rozmowy kombatantów ze wszystkich stron, których historia mocno poróżniła. To były bardzo długie oraz trudne rozmowy. Część kombatantów była związana z podziemiem, inni byli częścią wojska ludowego. Podjęliśmy decyzję, że pomnik nie będzie wyburzony, ale dopiszemy na nim prawdę. Polegało to np. na tym, że na pomniku umiejscowiono orła z koroną i pojawił się na nim obecny napis: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Dzięki temu już na początku XXI wieku mieszkańcy Augustowa mieli pomnik, przed którym dziś kwiaty składają wszystkie delegacje bez względu na różniące ich poglądy czy przeszłość historyczną, to efekt wypracowanego kompromisu –dodaje L. Cieślik.
Prochy z ziem polskiej martyrologii
Pomnik w parku, pod którym obecnie delegacje składają wieńce i znicze w trakcie ceremonii patriotycznych jest szczególny z wielu względów, zachowano w nim ślad naszej martyrologii.
-Nie wszyscy wiedzą, że w tym pomniku aktualnie znajdują się również prochy z ziem, które wyznaczyły polską martyrologię. Symbolicznie umieszczono tam m.in. prochy z miejsca bitwy pod Krechowcami, spod Monte Cassino, Bolonii, ze szlaków wywózek sybirackich, z Budziszyna, Puszczy Augustowskiej, pól bitewnych wojny polsko-bolszewickiej, a także z frontów działań partyzantów Armii Krajowej. Udało się doprowadzić do tego, że podczas ceremonii odsłonięcia pomnika w nowej formie, poczty sztandarowe wystawili m.in. wszyscy lokalni kombatanci niezależnie od rodowodu, była kompania honorowa i salwa. Odczuwam dziś satysfakcję, że byłem wnioskodawcą zmiany kontrowersyjnego napisu na monumencie, choć pewne elementy ze starego oblicza pomnika zostały na nim zachowane. Mam na myśli widoczny na kamieniu Krzyż Grunwaldu. Było to odznaczenie przyznawane w PRL osobom, które brały udział w walkach partyzanckich. Zachowanie przez nas Krzyża Grunwaldu wynikało z faktu, że chociaż dzisiaj nasze państwo niektórych odznaczeń już nie przyznaje, to jednak je honoruje. Aktualny wygląd pomnika konsultowałem też z profesorem Czesławem Dźwigajem, czyli autorem pomnika papieża Jana Pawła II w Studzienicznej, a także kolumny Króla Zygmunta, na augustowskim Rynku –komentuje burmistrz Augustowa z lat 1994-2007.
Kolumna dziełem całej społeczności
Bardzo ciekawie brzmią też refleksje byłego burmistrza dotyczące powstania kolumny Króla Zygmunta Augusta. Nie było to dawno temu, ale pewne szczegóły są teraz raczej mało znane.
-Pomysł powstania kolumny Zygmunta Augusta wiązał się z rocznicą 450-lecia nadania praw miejskich dla Augustowa. Dzisiaj sytuacja jest inna, ale kilkanaście lat temu wyasygnowanie pieniędzy z budżetu miasta na pomnik czy kolumnę nie było łatwą sprawą. Oczywiście radni mogli to przegłosować, ale społeczeństwo byłoby przeciwne. Idea kolumny była autorstwa mojego ówczesnego zastępcy Jerzego Demiańczuka. Wymyśliliśmy też formułę, by kolumna ta powstała z datków mieszkańców. Na Rynku ustawiona była skarbonka, mieszkańcy mogli wesprzeć tę inicjatywę. Odpowiedzialnym za przeprowadzenie zbiórki był ówczesny dyrektor CIT Zbigniew Huszcza. Zrozumiały jest jednak fakt, że z samych datków społecznych nie da się zrealizować zadania za ponad 200 tys. zł. Bardzo mądrym posunięciem z naszej strony było to, że prof. Dźwigaj wykonał też miniaturki kolumny Króla Augusta. Zwróciliśmy się o wsparcie finansowe do augustowskich przedsiębiorców. Każdy z nich mógł symbolicznie taką miniaturkę zakupić. Udało się zebrać odpowiednią kwotę. Oczywiście miasto się do tej idei dołożyło. Ale większa część środków pochodziła spoza naszego budżetu –puentuje L. Cieślik.
Wspomnienia byłego burmistrza są bardzo dobrym materiałem do analiz w obecnych czasach.
*Artykuł ukazał się w 48/2019 numerze "Przeglądu Powiatowego".




































Napisz komentarz
Komentarze