Przez 35 lat nikt nie zbudował kładki
Historia kładki nie zaczyna się w 2021 roku. Pomysł jej budowy pojawił się jeszcze w 1991 roku. Przez kolejne lata temat wracał i znikał. Były koncepcje, były obietnice wyborcze, były wizualizacje. W 2016 roku przeprowadzono pierwszy konkurs architektoniczny. Bez rozstrzygnięcia. W 2021 roku ogłoszono kolejny.
W 2022 roku wyłoniono zwycięski projekt. I właśnie wtedy zaczyna się cisza, której dziś nikt w ratuszu nie chce pamiętać.
Od 2022 do 2025 roku miasto nie doprowadziło projektu do etapu, który pozwalałby na sprawne procedowanie. Nie rozstrzygnięto jednoznacznie kwestii działek. Nie przygotowano kompletnej dokumentacji. To nie są opinie, to wynika wprost z dokumentów w postępowaniu konserwatorskim.
35 lat bezczynności, zanim jakikolwiek mieszkaniec lub stowarzyszenie złożyło jakikolwiek wniosek.
Czego Chodkiewicz nie pokazał — data, która zmienia wszystko
Sam Chodkiewicz przyznaje w dokumentach konkursowych z 2022 roku (podpisanych przez niego jako Zastępcę Burmistrza), że miasto ogłosiło konkurs architektoniczny bez wytycznych Konserwatora Zabytków. Dosłowny cytat z dokumentu:
| "Zamawiający nie jest w posiadaniu wytycznych Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków." — odpowiedź na pytanie do regulaminu, podpisana przez Filipa Chodkiewicza, 16.02.2022 r. |
Jednocześnie w grudniu 2021 roku miasto przyznało, że dwie kluczowe działki objęte projektem nie są własnością gminy. Należą do Skarbu Państwa i Wód Polskich. Ogłoszono konkurs na teren, którego prawnie nie kontrolowano w całości.
BOMBA! Data ukryta przez Chodkiewicza: 8 czerwca 2022 r. Kilka tygodni po rozstrzygnięciu konkursu Minister Kultury Jarosław Sellin (PiS) podtrzymał postanowienie odmawiające precyzyjnego wyznaczenia granic ochrony Kanału Augustowskiego. Burmistrz od 2013 roku walczył o uzyskanie mapy z jasnymi granicami ochrony konserwatorskiej. Sellin odmówił. Oznacza to, że każdy projekt w tym rejonie będzie procedowany w warunkach celowej nieokreśloności. Konserwator zawsze może zmieniać interpretację. Chodkiewicz ani razu nie wspomniał o tej decyzji. |
Projekt ma dwa oblicza, zależnie od tego, kto pyta
To jest najpoważniejszy zarzut w całej sprawie, udokumentowany w korespondencji z Urzędem Marszałkowskim.
Mieszkańcom i mediom projekt był przedstawiany jako zielona infrastruktura, spacerowa kładka łącząca parki, ścieżki rowerowe, adaptacja do zmian klimatu. Fisza złożona przez burmistrza Karolczuka do marszałka Kosickiego z PiS w 2023 roku nie zawiera żadnej wzmianki o charakterze wojskowym.
Ale 24 października 2025 roku marszałek wysłał alarm: projekt jest zagrożony, środki mogą zostać przesunięte, prosi o odpowiedź do 29 października. I wtedy coś się zmienia.
DATA KLUCZOWA: 29 października 2025 r. — ukryta przez Chodkiewicza W odpowiedzi na zagrożenie utratą finansowania burmistrz Karolczuk po raz pierwszy deklaruje wojskowy charakter kładki. Pojawia się wskaźnik RCO 129, cel CP3(iii) — "Rozwój odpornej infrastruktury obronnej, zwłaszcza podwójnego zastosowania, w tym w celu wspierania mobilności wojskowej". Projekt miałby zmienić nazwę na "Uzdrowisko Augustów – Infrastruktura Podwójnego Przeznaczenia". |
7 listopada 2025 roku burmistrz Karolczuk w osobnym piśmie do Urzędu Marszałkowskiego zgłasza kładkę do Wojewódzkiego Planu Ewakuacji Ludności jako drogę ewakuacyjną z dzielnicy Borki.
Tymczasem konserwator zabytków, który ma wydać kluczowe pozwolenie, cały czas nie wie nic o wojskowym charakterze inwestycji. W odpowiedzi na wniosek o informację publiczną potwierdzono wprost: w aktach sprawy nie ma informacji o wskaźniku RCO 129 ani militarnym charakterze projektu.
Ten sam projekt. Dwa oblicza. W zależności od adresata.
"Blokada"? Nie. Prawo obywatelskie.
Wniosek stowarzyszenia "Przyjazny Augustów" o dopuszczenie do postępowania nie jest żadną blokadą. To jeden z nielicznych instrumentów, które pozwalają obywatelom kontrolować przebieg postępowania i mieć dostęp do dokumentów. Skoro przez miesiące nie można było uzyskać pełnych informacji od burmistrza — sięgnięto po legalny, przewidziany prawem mechanizm.
Konserwator przedłużał terminy wielokrotnie zanim stowarzyszenie w ogóle złożyło wniosek. Powód: niekompletna dokumentacja miejska. Wezwanie do uzupełnienia braków formalnych Konserwator wysłał niezwłocznie, 30 października 2025 roku, zaraz po złożeniu projektu. Braki burmistrz uzupełnił dopiero 27 listopada !!!.
Sekwencja zdarzeń z dokumentów: Projekt zagrożony utratą finansowania → 24.10.2025 Burmistrz deklaruje charakter militarny → 29.10.2025 Konserwator wzywa do uzupełnienia braków → 30.10.2025 Braki formalne uzupełnione → 27.11.2025 Stowarzyszenie składa wniosek → 19.03.2025 (przed pismem Konserwatora z 8.04.2026) Chodkiewicz oskarża stowarzyszenie → 8.04.2026 |
To nie pierwszy raz, gdy pieniądze są zagrożone
Środki na kładkę już raz przepadły. Miasto nie wywiązało się z założeń fiszki projektowej i harmonogramu. Dopiero decyzją marszałka Prokoryma pieniądze zostały przeniesione z innego projektu, bez konkursu. To był drugi oddech dla tej inwestycji.
Dziś, po kolejnych miesiącach, znów jesteśmy w sytuacji, w której brakuje decyzji konserwatorskiej, dokumentacja była niekompletna, a projekt zmienia swój charakter w zależności od potrzeb. I znów pojawia się ryzyko, że 75 milionów złotych przepadnie.
Konkluzja
Radna Wiesława Drejer-Przekop od miesięcy zadaje pytania w tej sprawie. Nie po to, by blokować inwestycję, lecz by ją uratować przed kolejną kompromitacją. Redakcja publikuje dokumenty, bo mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co dzieje się z projektem za dziesiątki milionów złotych. Jeżeli ktoś próbuje to przedstawiać jako "działanie przeciwko miastu", odwraca logikę państwa prawa.
Bo miasto nie jest własnością urzędników.
A zadawanie pytań nie jest sabotażem.
Jest obowiązkiem.



































Napisz komentarz
Komentarze