
Bartosz Lipiński
Zapowiedź autora artykułu:
Sprawa pełnomocnika starosty augustowskiego Piotra Rusieckiego pojawiła się podczas dyskusji na absolutoryjnej sesji rady powiatu. Poruszył ją były wicestarosta, dziś radny Dariusz Szkiłądź.
-Chcę podjąć sprawę pełnomocnika, który został zatrudniony. Nie podoba mi się, że publiczne środki finansowe są wydatkowane w sposób nietransparentny. Pan (nazwisko zostało poddane cenzurze w opublikowanym przez starostwo nagraniu z sesji -przyp.) został zatrudniony, jako pełnomocnik. Do dzisiaj nie wiemy w jaki sposób te środki były wydatkowane, co zrobił, czego nie zrobił. Nie widzieliśmy tu pełnomocnika ani razu, nie mogliśmy się go zapytać o szczegóły. Zatrudnienie jest prawnie wątpliwe, ponieważ w statucie powiatu nie ma tematu związanego z przedsiębiorczością. Mimo to pan starosta zdecydował się na zatrudnienie osoby, która jakoby miałaby się tym zajmować. Zakres czynności był przedstawiony w sposób lakoniczny, potem rządzący sami zaprzeczali tezom z odpowiedzi na moją interpelację -podkreślał radny Szkiłądź.
Powraca głośny temat pełnomocnika
-Mijają dwa lata, z których nie potraficie się państwo rozliczyć, nie potraficie wskazać skutków. Wynagrodzenie pełnomocnika jest tajemnicą. Nie byliście w stanie określić kwoty. Myślę, że była niemała. Jak znam tę osobę, to wiem, że mała kwota by go nie interesowała –oceniał radny Szkiłądź.
-Sprawa związana z zatrudnieniem pełnomocnika, niejasna sytuacja związana z jego pracą i jej efektami dla powiatu augustowskiego, kwota przeznaczona na sfinansowanie jego pracy, choć nie wiem, czy można to określić pracą, również budzi moje wątpliwości -podsumował Szkiłądź.
Temat pełnomocnika od dawna budzi sporo emocji, a nawet kontrowersji. Oponenci obecnego zarządu powiatu zastanawiali się niejednokrotnie nad sensem powołania takiego pełnomocnika, bo podobna praktyka nie była stosowana przez poprzedniego starostę. Niektórzy radni, przede wszystkim Dariusz Szkiłądź i Wiesława Chrulska, apelowali o przedstawienie efektów działań pełnomocnika, jakie sukcesy i skutki przyniosło jego pełnomocnictwo. Chodzi m.in. o sprawozdanie z jego pracy.
Na przestrzeni roku doszło do zaskakującej sytuacji. Zdaniem obsługi prawnej starostwa, nie powinno się wymieniać nazwiska pełnomocnika w dyskusjach, ponieważ miał on nie być osobą publiczną. Powoływano się też na RODO. Radna Chrulska, mówiąc o sprawie pełnomocnika, posługuje się najczęściej tylko inicjałami nazwiska i tytułuje go „Tomaszem D.”. Niektóre nagrania z obrad zostały ocenzurowane w momentach, kiedy padało nazwisko tegoż. Nietrudno się domyślić, kto z pracowników/pracownic starosty mógł wpaść na ten pomysł i skrupulatnie przestrzegać jego realizacji. Czy podobne absurdy mają miejsce np. w przypadku pełnomocników prezesa rady ministrów, których nazwiska są powszechnie znane?
Kiedy temat pełnomocnika pojawił się na sesji rady powiatu augustowskiego w grudniu 2025 roku, starostowie informowali, iż ówczesna umowa zlecenie z pełnomocnikiem trwa do końca ubiegłego roku. Zarząd powiatu miał zdecydować, czy współpraca będzie kontynuowana. Nie są znane informacje na temat dalszej współpracy. Niemniej zrozumiałe są pytania o efekt pracy pełnomocnika w okresie pełnienia przez niego tej funkcji.
Dariusz Szkiłądź o pełnomocniku starosty:

Napisz komentarz
Komentarze