
Bartosz Lipiński
Zapowiedź autora artykułu:
Zburzenie przed kilkoma laty budynków na plaży POSTiW było działaniem nieracjonalnym i szkodliwym, a budżet miasta utracił spore pieniądze z tytułu dzierżawy. Taką opinię mają przedstawiciele augustowskiej Koalicji Obywatelskiej.
Zamiast budynku został piasek
-Jeżeli w przypadku infrastruktury plaży POSTiW powołany byłby ekspert do oceny zasadności rozbiórki, to na pewno powiedziałby ówczesnemu burmistrzowi i jego zastępcy (Mirosławowi Karolczukowi -przyp.), iż po rozbiórce budynku nic już nie zostanie w tym miejscu zbudowane. Zmieniło się prawo i dzisiaj nie ma możliwości stawiania budynków tak blisko brzegu jeziora. Najbardziej atrakcyjne było położenie tego obiektu -zreferował temat radny KO Leszek Stanisław Cieślik.
-Można policzyć, ile pieniędzy straciło miasto z tego powodu. Kiedy wybudowano wyciąg nart wodnych, to w pierwszym roku za wynajęcie budynku na plaży POSTiW miasto otrzymało 40 tys. zł za sezon. Na tamte czasy były to naprawdę bardzo duże pieniądze. Można sprawdzić, ile pieniędzy utraciło miasto przez ostatnie lata. Te środki poszły w błoto, a można było chociażby przeznaczyć je na ewentualne utrzymanie wyciągu narciarskiego -ocenił były burmistrz miasta.
-Bilety nie pokrywały kosztów funkcjonowania wyciągu, za to otoczenie i istnienie budynku powodowało, że miasto wychodziło „na zero” w sferze wydatków. Tak funkcjonują podobne do augustowskiego wyciągi w Niemczech. Czerpałem wzorzec z idei, że nie tylko sam obiekt, lecz jego otoczenie przynoszą zysk i utrzymanie, a u nas rozebrano infrastrukturę towarzyszącą -ubolewał radny Leszek Stanisław Cieślik, będący burmistrzem Augustowa w okresie powstania wyciągu.
Należało pozostawić przynajmniej fundamenty
Podobne opinie artykułował Adam Sieńko, były już radny Koalicji Obywatelskiej. Swego czasu złożył on interpelację w tej sprawie i był zbulwersowany otrzymaną odpowiedzią.
-Zrzucanie winy za rozebranie budynków na plaży POSTiW na burmistrza Walulika, to szczyt hipokryzji i zakłamania. Kiedy podejmowano decyzję o rozbiórce, władzą absolutną w radzie miejskiej dysponowało ugrupowanie Nasze Miasto. Posiadali aż dwanaście mandatów. Przewodniczącym rady był Filip Chodkiewicz, na czele klubu Naszego Miasta stał Tomasz Dobkowski. Oczywiście organem wykonawczym jest burmistrz, ale on wykonuje tylko uchwały podejmowane przez radnych. Jeżeli rada pod kierownictwem pana Chodkiewicza była za destrukcją budynków, burmistrz Walulik musiał zaakceptować ich decyzję -wyjaśniał Adam Sieńko.
-Być może pan Walulik nie sprzeciwiał się prowadzonej rozbiórce, ponieważ był jeszcze wtedy koalicjantem ugrupowania Nasze Miasto i nie blokował niekorzystnych działań. Uważam, że popełnił błąd, którego po latach żałuje. Jednak największym błędem tamtej ekipy rządzącej był sposób przeprowadzenia rozbiórki, który uniemożliwił wybudowanie nowego budynku. Można było przecież pozostawić fundamenty, by postawić w tym miejscu nowy obiekt. Średnio wyszkolony urzędnik wie, co należy zrobić, żeby nie zamykać drogi przed odbudową. Tu postąpiono metodą: „Rozbieramy, a potem się zobaczy” -uważał ówczesny radny Koalicji Obywatelskiej.
-Tamte budynki na pewno wymagały modernizacji, ale decyzja o ich całkowitym unicestwieniu była kompletnie bezrefleksyjna i niepoparta analizami. Przez to bezpowrotnie utracono szansę na stworzenie czegoś nowego w miejsce zniszczonej infrastruktury. Rozebrane obiekty dawały konkretne wpływy do budżetu miasta. Z odpowiedzi na interpelację dowiedziałem się, że była zawarta dwuletnia umowa na ich dzierżawę i finalnie wygasła. Miasto jej nie przedłużyło -relacjonował Adam Sieńko.
Leszek Stanisław Cieślik o obiektach plaży POSTiW:

Napisz komentarz
Komentarze