
Bartosz Lipiński
Zapowiedź autora artykułu:
Pani Joanna Grudzińska kilka miesięcy temu wygrała konkurs na wiceprezesa Spółdzielni Mieszkaniowej w Augustowie, jednakże finalnie nie objęła tej funkcji w kontrowersyjnych okolicznościach. Została natomiast dyscyplinarnie zwolniona z miejskiej spółki Kodrem, co również odbiło się szerokim echem, wzbudziło wiele emocji, pytań i wątpliwości. Nie chodzi jedynie o koincydencję czasową zdarzeń.
Zmiany w Spółdzielni Mieszkaniowej
Niedawno odbyło się walne zebranie Spółdzielni Mieszkaniowej, podczas którego mieszkańcy w drodze głosowania dokonali poważnych zmian w radzie nadzorczej spółdzielni. Ich decyzją z rady odwołano niektóre osoby, utożsamiane pośrednio lub bezpośrednio ze środowiskiem politycznym rządzącym Augustowem.
Przed walnym zebraniem, na łamach związanego z urzędem miasta „Augustów TV” pojawił się materiał z dołączonym komentarzem, w sposób pejoratywny przedstawiającym Joanną Grudzińską.
W materiale z 26 czerwca 2026 roku padły słowa, które skarżąca cytuje wprost: „Po władzę chce sięgnąć grupa kilkunastu osób, na czele z kandydatką na prezesa Joanną Grudzińską. Nie udało się jej to, bo nie spełniła nawet wymogów formalnych".
Pani Joanna Grudzińska uważa, że w mediach związanych bezpośrednio z urzędem miejskim, nie tylko pojawiły się kłamstwa na jej temat, ale wręcz wykorzystano publiczne środki mieszkańców do jej oszkalowania. Dlatego złożyła skargę na działalność burmistrza.
Zgodnie z przewidywaniami osób śledzących rzeczywistość polityczną miasta, skarga została oddalona, głównie z przyczyn formalnych, a skarżącej sugerowano inne drogi dochodzenia sprawiedliwości, np. sąd powszechny.
Dyskusja o mediach samorządowych
Przy omawianiu skargi wywiązała się debata w zakresie różnego rodzaju mediów związanych z samorządem augustowskim, o ich obiektywizmie, bezstronności, pluralizmie i niezależności.
Leszek Stanisław Cieślik twierdził, iż skala propagandy w mediach związanych bezpośrednio z urzędem miasta w Augustowie i finansowanych z publicznych środków mieszkańców, przekroczyła już poziom TVP pod rządami Jacka Kurskiego.
To mocna opinia, gdyż Leszek Stanisław Cieślik swego czasu uważał, że TVP w czasach Kurskiego, przekroczyła poziom propagandy z okresu PRL. Chodziło wtedy nie tylko o jednostronny przekaz publicznego nadawcy, peany na cześć ówcześnie rządzących, ale także przedstawianie w złym świetle oponentów obozu rządzącego, wyrażane np. w tzw. „paskach grozy”.
W dyskusji nad mediami związanymi z samorządem, tradycyjnie najwięcej do powiedzenia miał Filip Jerzy Chodkiewicz, który zdaniem Leszka Stanisława Cieślika jest głównym rozgrywającym, jeśli chodzi o działania mediów związanych z augustowskim samorządem. Zastępca burmistrza (korzystając z niemal nieograniczonej możliwości wypowiedzi) nie tylko bronił tego typu działalności, ale kreował się na znawcę prawidłowego funkcjonowania mediów, w tym etyki medialnej. Mówił o wolności prasy i autonomii dziennikarskiej.
Można było odnieść wrażenie, że próbował narzucić narrację, iż związane z urzędem miasta media są całkowicie niezależne i nie są wywierane na nie jakiekolwiek naciski ze strony rządzących. Przywdziewał szaty urzędnika stanowczo sprzeciwiającego się cenzurze.
Jak likwidowano „Przegląd Augustowski”?
Dzisiaj Filip Jerzy Chodkiewicz nie ma wątpliwości, że funkcjonowanie mediów związanych z samorządem jest prawidłowe. Ale nie zawsze tak było.
Przypomnijmy dyskusję z lipca 2016 roku, kiedy rada miejska pod jego przewodnictwem rozmawiała o ówczesnej likwidacji „Przeglądu Augustowskiego”. Obrady połączonych komisji uzdrowiskowej i rozwoju, relacjonowaliśmy na łamach naszych mediów.
Jeden z tematów omawianych na posiedzeniu dotyczył finansowania prasy ze środków budżetu miasta. Przewodniczący rady kadencji 2014-2018, Filip Jerzy Chodkiewicz, rozpoczął dyskusję od przedstawienia stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.
Z treści zaprezentowanej przez Chodkiewicza opinii jasno wynikało, że zdaniem szefa RPO, podstawowym zagrożeniem dla wolności słowa, a także prawa dostępu obywateli do informacji publicznej, jest wydawanie prasy przez samorządy lokalne.
W opinii Rzecznika, samorząd nie powinien wydawać prasy, gdyż jednym z jej zadań jest kontrola społeczna nad działaniem władz lokalnych. Finansowanie prasy przez samorząd ma utrudniać taką kontrolę. Rzecznik Praw Obywatelskich alarmował, że w ustawie o samorządzie gminnym, wśród zadań gminy nie ma wydawania prasy, jednak podkreślał, iż ten zapis jest zbyt miękki i zamierza wystąpić o twardy zakaz wydawania prasy przez samorządy lokalne. Filip Jerzy Chodkiewicz wówczas uznawał argumenty RPO.
-Samorząd nie jest od tego, aby wydawać prasę. Jeżeli nie będzie tego robił, tym bardziej prywatne podmioty będą sobie radziły lepiej. Te niezależne organy prasowe, mają totalną swobodę w krytykowaniu poczynań władzy, ocenianiu jej w taki, czy inny sposób. Taka ich rola i bardzo dobrze. Niech kumulują dyskusję, niech dostarczają informacji -uważał radny Chodkiewicz, którego ówczesne opinie po latach wydają się zaskakujące.
Punkt widzenia zmieniony o 180 stopni
Filip Jerzy Chodkiewicz kilka lat temu miał olbrzymie wątpliwości, co do słuszności oraz legalności wydawania prasy przez miasto. Podniósł ten problem np. na spotkaniu z naszymi Czytelnikami.
-Co do wydawania biuletynów kwestia jest bardzo prosta. Mamy konstytucję, mamy bardzo czytelne stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, który mówi, że wydawanie periodyków przez władzę jest bardzo złe -twierdził w 2018 roku Filip Jerzy Chodkiewicz z ugrupowania Nasze Miasta, kiedy jego ugrupowanie było skłócone z burmistrzem Wojciechem Walulikiem.
Chodkiewicz oceniał także, że wydawanie periodyku przez włodarza narusza wolność prasy i wartości konstytucji.
Opinia Filipa Jerzego Chodkiewicza na temat czasopisma wydawanego przez urząd miasta zmieniała się w zależności od rzeczywistości politycznej. Urząd zaczął wydawać swój periodyk, kiedy burmistrz Wojciech Walulik był w koalicji z ugrupowaniem Nasze Miasto i wtedy Chodkiewicz popierał to przedsięwzięcie. Jednakże, gdy klub Nasze Miasto był już skłócony z Walulikiem, Chodkiewicz ostro kwestionował wydawanie gazetki przez burmistrza. Po dojściu do władzy Mirosława Karolczuka i ugrupowania Nasze Miasto, Filip Jerzy Chodkiewicz nie dostrzegał już niczego niestosownego w tym, że urząd wydaje własny periodyk i popierał tę inicjatywę.
*Kilka miesięcy temu Filip Jerzy Chodkiewicz wprowadził w błąd opinię publiczną, publicznie i niezgodnie z prawdą insynuując, iż rzeczywiste zdjęcia opublikowane przez nas w "Przeglądzie Powiatowym", mogły być nieprawdziwe (więcej o sprawie: tutaj). Przypomnijmy tę kuriozalną opinię urzędnika:
Teoria spiskowa Filipa Jerzego Chodkiewicza i odpowiedź Wiesławy Drejer-Przekop:

Napisz komentarz
Komentarze