Dziennik Powiatowy: Panie Radny, miasto nie pozyskało funduszy norweskich, funduszy szwajcarskich, przepadł projekt dwóch parków połączonych kładką rowerowo-pieszą. To już seria porażek, czy coś więcej?
Andrzej Zarzecki: To jest sygnał systemowy. Kolejne szanse na dziesiątki milionów złotych przepadają, bo w urzędzie brakuje kompetencji, woli politycznej albo jednego i drugiego. Każdy z tych wniosków to były realne pieniądze na wielkie inwestycje dla mieszkańców Augustowa. Utraciliśmy je bezpowrotnie.
Dlaczego przepadły fundusze szwajcarskie? To był projekt z szansami
Jak najbardziej. Ale ranking uwzględniał konsultacje z mieszkańcami, przedsiębiorcami i organizacjami pozarządowymi. I tu jest pies pogrzebany. Władze miasta konsekwentnie zwalczają NGO-sy. Wystarczy spojrzeć, jak traktowane jest stowarzyszenie „Przyjazny Augustów". Mieszkańcy nie są dopuszczani do głosu na sesjach rady, zresztą pisał o tym niedawno Dziennik Powiatowy: ludzie czekali, aż można będzie zabrać głos, a przewodniczący po prostu zamknął obrady i zdjął łańcuch z szyi. Szwajcarzy ocenili augustowską przejrzystość procedur i poziom konsultacji społecznych na bardzo niskim poziomie. I pieniądze przepadły. Związek przyczynowo -skutkowy jest oczywisty.
Mówi się, że przy funduszach norweskich miasto było bardzo blisko sukcesu. Co poszło nie tak?
To jest chyba najbardziej kuriozalna historia ze wszystkich. Fundusze były już praktycznie przyznane. A potem okazało się, że miasto wpisało we wniosku kwotę nieznacznie przekraczającą dopuszczalny limit. Drobiazg? Nie. To był błąd dyskwalifikujący. Pieniądze trafiły do innego samorządu. Podobnie z parkami i kładką rowerowo-pieszą. Miasto po prostu nie zdążyło złożyć kompletnego wniosku w terminie. W obu przypadkach nie przegraliśmy z konkurencją, przegraliśmy sami ze sobą, przez niedbałość i brak podstawowej staranności urzędniczej.
Teraz mamy kładkę militarną o podwójnym przeznaczeniu.
Sytuacja jest jeszcze bardziej absurdalna. Marszałek Prokorym włożył realny wysiłek w pozyskanie środków na infrastrukturę podwójnego przeznaczenia, cywilno-wojskową, poza konkursem. To był ogromny sukces na poziomie województwa. Procedura wprawdzie jeszcze trwa, ale wniosek o pieniądze do marszałka raczej do tej pory nie wpłynął. Miasto opóźniło projekt o wiele miesięcy. Szanse na realizację są zatem bardzo niewielkie. To szczególnie bolesne, bo to kolejne zaprzepaszczenie szansy na dziesiątki milionów złotych.
Czy zatem mamy jeszcze jakieś szanse na pozyskanie funduszy dla miasta i mieszkańców?
Marszałek Łukasz Prokorym i Zarząd Województwa dysponuje obecnie ogromną pulą środków, ponad 173 miliony euro, czyli blisko 740–750 milionów złotych ze zaktualizowanego programu Fundusze Europejskie dla Podlaskiego, zatwierdzonych przez Komisję Europejską właśnie na bezpieczeństwo. Augustów mógłby z tej puli pozyskać nawet 60 milionów złotych.
Ankieta przeprowadzona przez dziennikpowiatowy.pl pokazała, czego chcą mieszkańcy w temacie bezpieczeństwa.
Wyniki są bardzo czytelne i logiczne. Mieszkańcy chcą bezpieczeństwa, a konkretnie schronów przy szkołach i budynkach użyteczności publicznej oraz parkingu pod targowicą z funkcją schronu. To są realne potrzeby, które da się sfinansować właśnie z funduszy marszałka Prokoryma i Zarządu Województwa. Sam byłem w Finlandii, odwiedziłem szkołę, gdzie szatnia sportowa pełni podwójną funkcję, w czasie pokoju to zwykła szatnia, w razie zagrożenia staje się schronem. My mamy lodowisko przy basenie, orliki przy szkołach, planowany dworzec autobusowy na Mazurskiej, duży teren targowiska miejskiego. To są właśnie te miejsca, w których powinny powstać obiekty podwójnego przeznaczenia. W czasie pokoju parkingi, boiska sportowe, sale widowiskowe, teatralne, szatnie, a w razie zagrożenia schrony dla mieszkańców.
Czy polskie prawo nakłada na burmistrza konkretne obowiązki w tym zakresie?
Tak, i to jest sedno problemu. Prawo wprost nakłada na burmistrza Augustowa obowiązek zapewnienia bezpiecznych miejsc ukrycia lub schronów dla kilku tysięcy ludzi. Dziś nie znam ani jednego takiego miejsca w Augustowie. Ani jednego. To nie jest opinia polityczna, to jest stan faktyczny, który powinien budzić niepokój każdego mieszkańca.
Co należy zmienić w komunikacji urzędu z mieszkańcami, by te inwestycje miały poparcie społeczne?
Wszystko. Komunikacja urzędu jest nieprzejrzysta, przepełniona propagandą polityczną, obroną własnych pomysłów za wszelką cenę. Zamiast dialogu mamy oczernianie aktywistów, radnych opozycyjnych i organizacji pozarządowych. To jest model, który nie może dalej funkcjonować, jeśli miasto ma się rozwijać i pozyskiwać środki zewnętrzne. Bez otwartości na mieszkańców kolejne wnioski będą przepadać.
Na koniec, co Pan Radny może zaoferować mieszkańcom Augustowa i burmistrzowi?
Deklaruję pomoc w pisaniu wniosków o dofinansowanie, bo miasto wyraźnie sobie z tym nie radzi. Oferuję profesjonalne wsparcie, merytoryczne, prawne, proceduralne. Mam jedno nadrzędne kryterium: dobro mieszkańców Augustowa. I właśnie temu podporządkuję swoją pracę w radzie.
Rozmawiał Krzysztof Przekop




































Napisz komentarz
Komentarze