Każda część przytoczonej reprymendy była dyskusyjna np. o swobodzie wypowiedzi radnych spoza obozu rządzącego. Ale chyba najbardziej ujmujące były słowa: „nie dotykamy państwa osobiście”. To świadczy o krótkiej lub bardzo wybiórczej pamięci. Broniona przez Mirosława Karolczuka przewodnicząca rady miejskiej zapisze się w historii miasta z wielu dotkliwych i kontrowersyjnych dla jej oponentów komentarzy. Pani Alicja Dobrowolska określała Marcina Kleczkowskiego „królem życia i śmierci”, „dywersantem”, zarzucała mu publicznie przemoc. Groziła wezwaniem służb porządkowych, mówiła, że woli oglądać na sesji dzieci niż „rozbieranki” Kleczkowskiego. Przewodnicząca nie reagowała, kiedy jej koalicjanci mówili o „elementach pornograficznych” w wystąpieniu Kleczkowskiego czy o tym, że Kleczkowski i Miklas „może się czegoś naćpali”. Nie zareagowała również na nazwanie Miklasa „debilem”. Te przykłady można mnożyć. Wystarczy przypomnieć brak reakcji na słowa radnych koalicji rządzącej takie jak: „zwyrodnialec”, „patointeligencja” i obraźliwe gesty pukania się w czoło.
Opozycja denerwuje burmistrza
Przyzwyczailiśmy się do stosowania podwójnych standardów przez obóz rządzący. Widać w tym dulszczyznę. Ci sami ludzie, którzy kierują w stronę adwersarzy politycznych obraźliwe słowa i gesty, kreują się na osoby poszkodowane. Na szczęście są jeszcze w Augustowie niezależne media, które nie mają wybiórczej pamięci i są uczulone na hipokryzję w dyskursie publicznym.
- 29.03.2022 08:30

Reklama
Reklama
Reklama



































Napisz komentarz
Komentarze