
Bartosz Lipiński
Zapowiedź autora artykułu:
Dariusz Szkiłądź już wielokrotnie mówił o tym, że przedstawia postulaty mieszkańców ulicy Nadrzecznej w Augustowie, ponieważ został o to poproszony (treść pierwszej petycji można przeczytać: tutaj, natomiast drugiej: tutaj). Ludzie mają dość przekraczania prędkości i związanych z tym zagrożeń. Były już augustowski wicestarosta opisywał, że na tej ulicy dochodzi nawet do nocnych wyścigów, zwłaszcza latem (link: tutaj). Pomimo tego, radni popierający starostę Piotra Rusieckiego, krytykują radnego Szkiłądzia i próbują dokleić do sprawy dziwne teorie. Alicja Dobrowolska insynuowała, że Szkiłądź forsuje petycję z prywatnych pobudek, by mieć spokój na emeryturze (link: tutaj). Natomiast Elżbieta Puczyłowska uważa, że mieszkańcy nie wiedzieli, co podpisują.
-Większość moich sąsiadów, z którymi rozmawiałam, nie było świadomych, co podpisywało. Tylko dwie osoby powiedziały, że słyszały od pana o sześciu progach. Inni nawet nie wiedzieli, o co chodziło. Natomiast zdania były takie, że chodził pan z dwiema petycjami i mówił pan, by w pośpiechu, szybko podpisywali, bo trzeba już iść dalej. Jedna z mieszkanek powiedziała, że na odczepnego podpisała, bo się bardzo spieszyła, wychodząc z samochodu, gdzieś pan ją nagabywał i chciała szybciej gotować obiad. Dosłownie -mówiła Elżbieta Puczyłowska.
-Jeden z sąsiadów, przy którym taki próg jest na ulicy Nadrzecznej, powiedział mi: „Że może, by pan radny Dariusz poszedł do jeziora i wykąpał się w zimnej wodzie dla ochłody”. Nie wiem czym się ta ulica Nadrzeczna tak panu zasłużyła, bo już pan nową petycję złożył o siódmy próg. Która z ulic wiodących w naszym mieście ma siedem spowalniaczy? Wojska Polskiego, może 3 Maja, Mostowa? Nie ma. Dlaczego się pan tak uparł na tę ulicę Nadrzeczną? Jest to spokojna ulica do wakacji. Ja tłumaczyłam, że może na lipiec i sierpień można byłoby zrobić coś tymczasowego. Ale nie unieszczęśliwiać normalnych mieszkańców ulicy Nadrzecznej, którzy będą codziennie przejeżdżali przez te siedem progów, bo to już przestaje być zabawne. Ludzie nie byli świadomi tego, co podpisują -dodała radna powiatowa PiS.
Relację o rzekomym braku wiedzy sygnatariuszy petycji potwierdził Paweł Wnukowski, partyjny szef radnej Puczyłowskiej.
Analogia jak na dłoni
Ta historia jako żywo przypomniała sytuację z niedalekiej przeszłości. Kilka lat temu pod obrady rady miejskiej w Augustowie trafił obywatelski projekt zakładający utworzenie parku kulturowo-edukacyjnego w pobliżu bulwarów nad rzeką Nettą. Mieszkańcy zebrali odpowiednią ilość podpisów, a ich głównym celem było zachowanie pięknego krajobrazowo terenu.
Inicjatywie obywateli od początku rzucane były kłody pod nogi. Oficjalnie mówiło się o jakichś rzekomych błędach formalnych przygotowanego projektu, jednak nieoficjalnie czuć było dużą niechęć ze strony koalicji rządzącej do samego pomysłu. Doskonale obrazował to chociażby fragment wypowiedzi Alicji Dobrowolskiej z PiS. Ówczesna przewodnicząca rady miejskiej, dziś przedstawicielka zarządu powiatu, powiedziała otwarcie jak zamierza głosować:
„Ja za takim projektem nie będę głosować, choćby go podpisało 10 tysięcy mieszkańców, bo ja przysięgę składałam, że będę bronić interesów wszystkich mieszkańców Augustowa, a nie wybiórczo jakiejś tam grupy, gdzie nawet podpisy rzekomo były zbierane w szkole, gdzieś tam w sklepie i w błąd wprowadzano nawet starsze osoby, które nie miały okularów”.
Do słów przewodniczącej Dobrowolskiej odniósł się Rafał Harasim, przedstawiciel opozycji:
„Mówicie o współpracy i o tym, że Augustów to jego mieszkańcy, a pani przewodnicząca mówi, że ludzie składali podpisy, bo nie wiedzieli co podpisują, nie mieli okularów, zostali zmanipulowani. Czyli mieszkańcy mający inne zdanie niż państwo niedowidzą, są łatwi do zmanipulowania, nie wiedzą co podpisują”.
Czy przedstawiciele PiS w powiecie augustowskim uważają, że mieszkańcy nie wiedzą, co podpisują, jeśli dany projekt, petycja, etc., nie jest zbieżna z punktem widzenia tej partii? Pani Elżbieta Puczyłowska, zdaniem części obserwatorów, w poprzedniej kadencji samorządu była swego rodzaju oponentką pani Alicji Dobrowolskiej wewnątrz PiS. Nie brakowało opinii, iż należała do frakcji sympatyzującej np. z Marcinem Kleczkowskim i Tomaszem Miklasem. Radna Puczyłowska krytykowała postawę Dobrowolskiej chociażby wtedy, kiedy rada miejska ubiegłej kadencji de facto wyrażała zgodę na pozbawienie Kleczkowskiego pracy. Nie podobało jej się również to, że Kleczkowski został pozbawiony funkcji przewodniczącego rady (na rzecz Alicji Dobrowolskiej -przyp.) Dziś Puczyłowska jest już jednak bezdyskusyjną sojuszniczką Dobrowolskiej i jak widać, używa nawet podobnych argumentów. Natomiast Tomasz Miklas krytykuje radną Elżbietę Puczyłowską między innymi za postawę wobec sytuacji ulicy Nadrzecznej w Augustowie (komentarz Tomasza Miklasa: tutaj).
Elżbieta Puczyłowska o petycji mieszkańców ulicy Nadrzecznej:

Napisz komentarz
Komentarze