Zarzecki o sytuacji augustowskiego basenu

  • 28.02.2021, 14:00
  • Bartosz Lipiński
Zarzecki o sytuacji augustowskiego basenu Przegląd Powiatowy, Dziennik Powiatowy Na zdjęciu: Andrzej Zarzecki przed wejściem na basen w Augustowie
Andrzej Zarzecki to żywa legenda augustowskiego basenu. Funkcję dyrektora Centrum Sportu i Rekreacji sprawował przez blisko dwadzieścia lat. Fakt, że okoliczne pływalnie są otwarte, podczas gdy augustowska czeka wciąż na uruchomienie, nie umknął jego uwadze. Tak jak inni mieszkańcy naszego miasta Andrzej Zarzecki dojeżdża na obiekt w Suwałkach. Były dyrektor CSiR podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi sytuacji basenu w Augustowie.

Bartosz Lipiński

Mogły zapaść szybsze decyzje

Przemyślenia byłego dyrektor CSiR

Skontaktowaliśmy się z byłym dyrektorem Centrum Sportu i Rekreacji w Augustowie, który pełnił tę funkcję znaczną część życia. Zapytaliśmy Andrzeja Zarzeckiego, czy jego zdaniem proces uruchamiania naszej pływalni nie mógł przebiegać szybciej biorąc pod uwagę np. sytuację na innych okolicznych basenach, otwartych już od połowy lutego. Nasz rozmówca zgadza się, że niektórych procedur nie da się obejść. Ale zaznacza, że podjęcie decyzji o nalewaniu wody do niecek mogło zapaść szybciej i basen można było otworzyć wcześniej niż w połowie marca.

-Zgadzam się z opinią obecnego dyrektora, że proces ponownego uruchamiania pływalni od momentu podjęcia decyzji do oddania obiektu mieszkańcom, może trwać od trzech do czterech tygodni, jeśli wyniki badań będą korzystne. Tyle czasu musi upłynąć zanim przeprowadzi się wszystkie prace technologiczne oraz dokona badań bakteriologicznych i fizykochemicznych. Wymogi są rygorystyczne. Nie da się ich obejść –komentuje Andrzej Zarzecki.

Basen można było otworzyć wcześniej

-Uważam jednak, że decyzja o napełnianiu niecek wodą mogła zapaść wcześniej. Jeżeli prace budowlane dobiegły końca, o czym informowały władze miejskie, to można było przystąpić do procedury uruchamiania pływalni kilka tygodni temu, czyli po pierwszych komunikatach rządu. Woda mogła być napełniana, a cały układ mógł pracować na tzw. minimalnych, oszczędnościowych obrotach. Można było ją w tym czasie uzdatniać oraz wykonać badania. Nie wiem, dlaczego zdecydowano się na to dopiero po 12 lutego, bo moim zdaniem nie wygeneruje to istotnych oszczędności. Przecież kiedyś te czynności trzeba i tak byłoby wykonać. Jest to kwestia przewidywania. Sądzę, że taka decyzja powinna należeć do zarządzającego obiektem dyrektora, któremu kibicuję. Nie ukrywam, że znamy się z Pawłem (Głowackim, obecnym dyrektorem CSiR -przyp.) i wiem że zna się na tej pracy. Trzeba słuchać ludzi, którzy mają wiedzę i doświadczenie. Być może ktoś inny zdecydował, by wstrzymać się z napełnianiem niecek wodą –dodaje Zarzecki.

Były dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji w Augustowie jest aktywnym sportowcem. Odkąd tylko możliwe stało się użytkowanie basenów, tak jak inni mieszkańcy Augustowa korzysta teraz z pływalni w Suwałkach. Kiedyś kierunek był odwrotny, bo to suwalczanie korzystali gremialnie z naszej pływalni, która była wówczas najnowocześniejszym obiektem w regionie.

-Wiele okolicznych basenów funkcjonowało jeszcze późną jesienią, nawet w grudniu, zanim wprowadzono kwarantannę narodową. Co prawda obiekty nie służyły wówczas rekreacji, ale celom szkoleniowym takim jak nauka pływania czy treningi sportowe. Obecnie pływalnie ponownie rozpoczęły swoją działalność. Mieszkańcy i znajomi sportowcy korzystają z pływalni suwalskiej. Każdy jest już spragniony aktywności fizycznej. Osobom, które od wielu lat uprawiają sport, brak możliwości codziennego ruchu może negatywnie wpływać na ich zdrowie. Cieszę się, że rząd podjął decyzję o otwieraniu pływalni –mówi były dyrektor CSiR.

Palący problem generalnego remontu

Andrzej Zarzecki przez kilka lat domagał się przeprowadzenia generalnego remontu basenu. Przypominał na naszych łamach, że w dwudziestoletnim obiekcie zachodzi naturalne zużycie.

-Kiedy kierowałem CSiR braliśmy pod uwagę kilka wariantów kompleksowego remontu na basenie. Szacowane kwoty generalnej naprawy sięgały od 3,5 do 5 mln zł. Wszystko zależało od zakresu prac. Przede wszystkim zależało nam na gruntownej modernizacji systemu wentylacji plus naprawieniu nieszczelności posadzek przy nieckach basenowych, z czym zmagaliśmy się od kilku lat. Planowaliśmy, że generalny remont w najmniej radykalnej wersji wiązałby się z wyłączeniem obiektu na 3 lub 4 miesiące sezonu letniego. Wtedy zainteresowanie basenem jest niższe, a pracownicy mogą być oddelegowani do pracy na kąpielisku, wyciągu nart wodnych czy boisku. Proponowałem też, by w ramach remontu wymienić stolarkę okienną hali basenowej. Technologie zastosowane dwadzieścia lat temu są już przestarzałe i basen boryka się przez to z dużą utratą ciepła. Produkowana dziś stolarka okienna, posiada zdecydowanie lepszą niż niegdyś izolację termiczną –opowiada A. Zarzecki.

W opinii Andrzeja Zarzeckiego ubiegłoroczne prace na basenie trudno nazwać remontem, ale raczej działaniami podtrzymującymi żywotność niektórych elementów wysłużonego obiektu.

-Trudno mówić o tym, że w ubiegłym roku na augustowskiej pływalni prowadzono remont. To były raczej prace związane z poprawą bieżącej eksploatacji i z przedłużeniem żywotności niektórych układów technologicznych oraz instalacji. Wskazywał na to również w swoich wypowiedziach pan Tomasz Wasilewski, do niedawna pełniący obowiązki dyrektora. Remont po dwudziestu latach chyba każdemu słusznie kojarzył się z całkowitą wymianą i modernizacją najważniejszych układów technologicznych, wykładzin ceramicznych czy wprowadzeniem dodatkowych atrakcji. Oczywiście pewne niezbędne prace wykonano, jednak nie był to remont, który temu obiektowi po dwudziestu latach codziennej eksploatacji się należy. Nie bez powodu cały czas mówiłem m.in. o kompleksowej modernizacji systemu wentylacji, a nie tylko o wymianie podzespołów. Proponowaliśmy też całkowitą wymianę płytek ceramicznych i zagospodarowanie niewykorzystanej powierzchni tarasu –dodaje A. Zarzecki.

Dlaczego przerwa trwa aż tak długo?

Kiedy przed rokiem w marcu ogłoszono lockdown, dochodziły do nas niepokojące sygnały, że część kadry pracowniczej basenu boi się utraty pracy. Wtedy też udaliśmy się na rozmowę do Andrzeja Zarzeckiego. Już w kwietniu ubiegłego roku były dyrektor CSiR mówił, że okres pandemii to paradoksalnie idealny moment, aby wyremontować obiekt przy ul. Sucharskiego. Ale chyba mało kto spodziewał się, że przerwa w jego eksploatacji będzie trwała aż tak długo.

-Dlaczego augustowska pływalnia została wyłączona z użytku na tak długo, gdy inne w tym czasie pracowały? Myślę, że wynika to z podjęcia przez miasto błędnych decyzji, kiedy przystępowano do prac naprawczych. Przede wszystkim te decyzje były bardzo spóźnione. Ponadto z tego, co padało w publicznych dyskusjach wynika, że w początkowym okresie wieloma pracami budowlanymi byli obarczeni wyłącznie pracownicy CSiR. Uważam, że takie duże zadanie powinno być wykonywane od początku przez wyspecjalizowaną firmę budowlaną wyłonioną w drodze przetargu i realizowane przez wydział inwestycji urzędu, jak odbywa się w innych obiektach miejskich i innych samorządach. Oczywiście, że pracownicy pływalni mają bardzo duże kompetencje i mogli w tym czasie wykonywać inne niezbędne prace, ale swoimi siłami trudno jest prowadzić remonty na tę skalę. Byłem bardzo zdziwiony, kiedy dowiedziałem się, że np. odpowiedzialność za przeprowadzenie prac budowlanych spadła na osoby zatrudnione w jednostce, które na co dzień się tym nie zajmują. Słyszałem, że później pojawiła się firma, która przyspieszyła i dokończyła prace. Błędnie poszukiwano szans na oszczędności, przez to prace się wydłużyły. Remont generalny i unowocześnienie pływalni nadal są do wykonania. Zostało to tylko trochę odsunięte w czasie –ocenia Zarzecki.

-Należy też postawić pytanie, dlaczego modernizacja pływalni nie znalazła się we wniosku do Rządowego Fundusz Inwestycji Lokalnych, podczas gdy wielokrotnie deklarowano, że jeśli tylko pojawią się możliwości dofinansowania ze środków zewnętrznych, to pływalnia będzie priorytetowym działaniem. Przypomnę także, że jest przygotowana i niewykorzystana kompletna dokumentacja techniczna wraz z ważnym jeszcze pozwoleniem na modernizację stadionu lekkoatletycznego przy ul. Tytoniowej. Pozostaje też 22-letni wyciąg nart wodnych, pierwszy w kraju, kiedyś ogłoszony największą atrakcją turystyczną w Polsce, który też został pominięty. Myślę, że takie właśnie inwestycje służą rozwojowi miasta i mogły mieć większe szanse na dofinansowanie z tego funduszu. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, żeby majątek, który właściwie należy do mieszkańców i został wybudowany po części z ich podatków, był szanowany, modernizowany na czas oraz utrzymywany w należytym stanie technicznym, zapewniającym wysoką jakość usługi i bezpieczeństwo użytkowania –puentuje były dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji w Augustowie.

*Artykuł ukazał się w 7/2021 numerze "Przeglądu Powiatowego".

Bartosz Lipiński

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (7)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu dziennikpowiatowy.pl.z siedzibą w Augustowie, ul. Młyńska 34 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
jack
jack 03.03.2021, 10:57
Legenda? Jakie miasto taka legenda... buhahahahaaha
Wacław
Wacław 03.03.2021, 11:43
Są różne legendy. Jedne są pozytywne jak pan Andrzej, który niewątpliwie jest legendą augustowskiego basenu. Ale są też osoby, których działania zapiszą się w historii miasta negatywnie i będą bardzo dobrze zapamiętane. Myślę, że do drugiej z wymienionych kategorii legend będziesz mógł się zaliczać razem ze swoimi kompanami.
jacek
jacek 04.03.2021, 10:35
wacek zbadaj swoje IQ... kto za ciebie używa klawiatury?
jest fajnie
jest fajnie 01.03.2021, 10:41
Podobno przez zamknięty basen jesteśmy bardzo do przodu. Mamy dużo mniejszą stratę miesięczną niż przy otwartym.
To oznacza, że jakby był np. kolejne 3 lata zamknięty to miasto finansowo bardzo by poszło do przodu. Te pieniądze można by wydać na inne cele np. jakąś drogę zrobić.
Tylko po co wtedy stanowisko dyrektora i kierownika pływalni?
Czym właściwie zajmuje się dyrektor centrum?
Borys
Borys 01.03.2021, 21:48
To może zamknijmy. Po co nam basen? Zwolnijmy ludzi będzie jeszcze taniej. Albo sprzedajmy " prywaciarzom" teraz taki trend. Podniesie ceny o 100%, wynagrodzenia i etaty zmniejszy o 75%. Pomożecie?
Pływak
Pływak 28.02.2021, 14:40
Głowacki mówi, że zamknięty basen jest opłacalny. Otwieranie zupełnie się nie opłaca. Ełk przez basen właściwie bankrutuje. Tak twierdzi Glowacki
Pływaczka
Pływaczka 28.02.2021, 16:43
A co się wypowiadasz w imieniu kogoś ? Po co to robisz? Upoważnił cię ktokolwiek do tego ? A w imieniu którego pana Głowackiego się wypowiadasz ? Bo mój znajomy Głowacki ma odmienne zdanie ....

Pozostałe