
Bartosz Lipiński
Zapowiedź autora artykułu:
Treść artykułu:
Niedawno w Biuletynie Informacji Publicznej augustowskiego magistratu poinformowano, że komisja rekrutacyjna, po przeprowadzonym naborze na wolne stanowisko kierownika wydziału inwestycji, postanowiła wskazać do zatrudnienia kandydata zamieszkałego w Suwałkach. Nie byłoby niczego zastanawiającego w tej sytuacji, gdyby nie fakt, że to już kolejny suwalczanin na bardzo poważnej funkcji w Augustowie. Najbardziej znanym przedstawicielem sąsiednich Suwałk w naszym mieście jest Sławomir Sieczkowski, tj. drugi zastępca burmistrza Mirosława Karolczuka. Z Suwałk pochodzi również dyrektor największej placówki oświatowej w mieście, czyli Szkoły Podstawowej nr 3. Także dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji w Augustowie jest suwalczaninem. Mówimy o bardzo istotnych, eksponowanych funkcjach w działalności miasta.
Rzeczywistość znana i dyskutowana już od lat
Dyskusja na ten temat nie jest nowa, gdyż o tym zjawisku rozmawiano już w poprzednich latach i wskazywano podobne argumenty. Oponenci burmistrza Karolczuka, a także związanego z nim ugrupowania Nasze Miasto przypominali, że burmistrz doszedł do władzy niosąc na sztandarze hasło: „Augustów to jego mieszkańcy”. Przypomnijmy, że w okresie rządów tego środowiska politycznego w mieście, wiele kluczowych stanowisk przypadało ludziom spoza Augustowa. Analizując kadencje augustowskiego samorządu od 2014 roku (to wtedy ugrupowanie Nasze Miasto przejęło władzę i rządzi do dzisiaj), można wskazać wiele znamiennych przykładów. Nikt nie neguje kwalifikacji, kompetencji wybieranych osób, nie odnosi się do nich personalnie.
W kadencji 2014-2018 prezesem Kodremu był m.in. człowiek z okolic Rucianego Nidy, a przez pewien okres spółką Necko kierował prezes z Trójmiasta (dziś funkcję tę pełni osoba związana z Białymstokiem). Prezesem spółki Wodociągi i Kanalizacje Miejskie był mieszkaniec Stalowej Woli (aktualny prezes pochodzi z Lidzbarka Warmińskiego). W przywołanym czasie był także moment, kiedy to dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 4 w Augustowie była mieszkanka Suwałk.
Dobrze wiemy, jak tłumaczona może być taka sytuacja. Najpewniej usłyszelibyśmy, że liczą się kwalifikacje, a nie miejsce pochodzenia i każdy mógł powalczyć o stanowisko. Pytanie, czy w Augustowie nie ma odpowiednich osób, godnych powierzenia im funkcji kierowniczych? Trudno sobie przypomnieć, aby przed nastaniem ery obecnie rządzących aż tak wiele osób z zewnątrz otrzymywało w Augustowie najważniejsze stanowiska. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy w poprzedniej kadencji byłego wieloletniego burmistrza, a dziś radnego Leszka Cieślika. Nasz rozmówca wyrażał pogląd, że mieszkańcy Augustowa mogą mieć pewne obawy.
Fragmenty archiwalnych komentarzy Cieślika
-Oczywiście, że w Augustowie są ludzie, którzy mogliby pełnić funkcje kierownicze. Często augustowianie będący fachowcami w swoich branżach nie decydują się ubiegać o stanowiska, ponieważ dobrze znają panujące teraz realia. Jako mieszkańcy widzieliśmy karuzelę stanowisk oraz próby ręcznego sterowania. Każdy, kto zamierza przyjść na określone stanowisko oczekuje gwarancji, że jeżeli nie popełni przestępstwa i nie podejmie drastycznie niekorzystnych decyzji, będzie pełnić swą funkcję przez lata. Pracownicy przyzwyczają się do przełożonego i nie lubią sytuacji, kiedy odwołuje się ich szefa z niejasnych powodów. Polityka personalna Naszego Miasta wyrządziła szkody. Mieszkańcy są na miejscu, obserwują. Część z nich woli zarabiać mniej, lecz mieć stabilność pracy, niż startować w konkursach i mieć obawy, że jakaś decyzja nie po myśli tego środowiska politycznego, może skutkować odwołaniem -ocenił radny Cieślik.
-Osoby zatrudniane z zewnątrz nie są emocjonalnie związane z Augustowem. Wiadomo, że wolałyby pracować na tych stanowiskach u siebie, ale tak z różnych względów się nie dzieje. Czasami nasze miasto jest dla nich tylko przystankiem w karierze zawodowej i możliwością zarobkowania. Przykładem może być pochodzący ze Stalowej Woli były prezes wodociągów. Popracował u nas jakiś czas, odszedł i zdecydował się zawalczyć o urząd prezydenta w swoim rodzinnym mieście. Prezesi czy dyrektorzy z Suwałk mają stosunkowo blisko do Augustowa, lecz w ostatnich latach w mieście zatrudniano kierowników z odległych części Polski. Każdy burmistrz powinien przede wszystkim korzystać z posiadanych zasobów ludzkich -dodał radny.
Zwróćmy uwagę, iż również zastępca burmistrza Sławomir Sieczkowski potrafił przypomnieć swoim oponentom, że nie pochodzą z Augustowa. Używał takich argumentów w dyskusjach z Cieślikiem, czy z byłą radną Aleksandrą Sigillewską. I zwykle miało to pejoratywny wydźwięk.




































Napisz komentarz
Komentarze