Rada nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej w Augustowie już trzeci miesiąc nieudolnie stara się wyłonić nowych członków Zarządu Spółdzielni, których sama odwołała motywując to „utrata zaufania”. Ten argument bywa używany przez niektórych pracodawców, by ostatecznie doprowadzić do rozwiązania umowy z pracownikiem, gdy jednocześnie brakuje merytorycznej podstawy. Po wspomnianym odwołaniu aż czterech członków zrezygnowało z zasiadania w radzie nadzorczej.
Konkurs na wiceprezesa Spółdzielni
Konkurs na zastępcę prezesa Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej ogłoszono 30 października 2025 roku. Udało nam się ustalić, że do rozmów kwalifikacyjnych zaproszono wówczas dwóch kandydatów: Joanną Grudzińską i Tomasza Bukłahę (byłego radnego ugrupowania Nasze Miasto, zastępcę Filipa Chodkiewicza w prezydium rady miejskiej w kadencji 2014-2018). Rozmowy z kandydatami prowadzone były 17 grudnia 2025 roku i w wyniku dwóch głosowań Joanna Grudzińska uzyskała większość w obydwu głosowaniach. Tym samym została wybrana na stanowisko zastępcy prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej. Następnego dnia otrzymała od przewodniczącego rady nadzorczej Spółdzielni telefon informujący o wynikach głosowań z ofertą pracy na stanowisku zastępcy.
Przez kolejne dwa tygodnie, mimo telefonicznego kontaktu, pani Grudzińska nie otrzymała żadnych informacji w sprawie braku publikacji wyników konkursu na stronie Spółdzielni, ani dotyczących terminu podpisania umowy.
29 grudnia pani Joanna dostała telefon od przewodniczącego rady nadzorczej o planach unieważnienia głosowania przez radę nadzorczą Spółdzielni, jednak podstawy tego nie były wówczas jej znane. Do tej pory rada nadzorcza odmawia udostępnienia pani Joannie dokumentów dotyczących procesu rekrutacyjnego.
„Dyscyplinarka” w spółce miejskiej
Ta sprawa ma jeszcze jeden bardzo poważny wątek. 13 stycznia 2026 roku Joanna Grudzińska została zwolniona dyscyplinarnie ze spółki Kodrem, gdzie pełniła funkcję dyrektora. Decyzję o „dyscyplinarce” wręczyła jej prezes miejskiej spółki Justyna Półtorak, będąca jednocześnie zastępcą przewodniczącego rady nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Augustowie.
Dowiedzieliśmy się, że wcześniej prezes Półtorak proponowała pani Joannie rozwiązanie stosunku pracy za porozumieniem stron, na co zainteresowana nie przystała. Może chodzić o to, że pani Półtorak jako przełożona pani Grudzińskiej musi wyłączać się z głosowań w radzie nadzorczej Spółdzielni.
Było dwóch kandydatów
Postanowiliśmy przyjrzeć się dwóm kandydatom uczestniczącym w konkursie na funkcję wiceprezesa Spółdzielni. Z informacji, do których dotarliśmy, wynika:
Tomasz Bukłaho (były radny związanego z burmistrzem Mirosławem Karolczukiem ugrupowania Nasze Miasto dwóch poprzednich kadencji, w trakcie ostatniej złożył mandat), jest z wykształcenia fizjoterapeutą. Poprzednio był dyrektorem w S-Yahts, zajmującej się sprzedażą łodzi nowych i używanych, obecnie jest prezesem Spółki z o.o. Polish Constructions. Przedsiębiorstwo nie ma strony internetowej, jednak z KRS można dowiedzieć się, że spółka ma szeroki wachlarz usług. Dodatkowo, pan Tomasz jest też wspólnikiem Spółki Homes Factory Poland. Z informacji o wynikach dwóch ostatnich z wymienionych spółek (zawartych między innymi w KRS) można wyciągnąć wniosek, że nie są one imponujące. Obie spółki są nierentowne, mają ujemne kapitały, co oznacza że bez interwencji kapitałowej są bankrutami. Obecnie, zgodnie z publikacją na Facebooku, kandydat „znajduje się na detoksie zawodowym”.
Joanna Grudzińska posiada tytuł magistra prawa, ukończyła studia MBA, jest licencjonowanym Zarządcą Nieruchomości. Jej doświadczenie zawodowe obejmuje m.in. 16 lat pracy w zarządzaniu nieruchomościami w Polsce i za granicą. Obecnie, od 13 stycznia 2026 roku, jest byłym pracownikiem Augustowskiego TBS Kodrem, gdzie jako dyrektor również zajmowała się zarządzaniem zasobem miejskim i wspólnotami mieszkaniowymi. W wyborach samorządowych startowała z list burmistrza Karolczuka.
Analizując dane dostępne w internecie na temat dwóch kandydatów, łatwo jest stwierdzić, że tylko jeden z nich posiada udokumentowaną znajomość zasad zarządzania nieruchomościami, a pani Grudzińska jako jedyna spełnia warunki konkursu na stanowisko zastępcy prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej. Chyba że jakieś informacje o drugim kandydacie są przed nami skryte.
Dlaczego prezes spółki jest w radzie?
Kolejnym aspektem budzącym ogromne wątpliwości jest fakt uczestnictwa w radzie nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Augustowie pani Justyny Półtorak (prezesa spółki ATBS Kodrem). Zgodnie z art. 56. paragraf 3 ustawy Prawo Spółdzielcze, Członkowie rady i zarządu nie mogą zajmować się interesami konkurencyjnymi wobec spółdzielni, a w szczególności uczestniczyć jako wspólnicy lub członkowie władz przedsiębiorców prowadzących działalność konkurencyjną wobec spółdzielni. Naruszenie zakazu konkurencji stanowi podstawę odwołania członka rady lub zarządu oraz powoduje inne skutki prawne przewidziane w odrębnych przepisach.
Pani prezes Półtorak pracując w spółce miejskiej zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami (m.in. blokami) na tym samym lokalnym rynku świadomie narusza zakaz działalności konkurencyjnej. Ustawa nie dopuszcza żadnych wyjątków.
Kolejny paragraf przywołanego artykułu ustawy mówi, że: W wypadku naruszenia przez członka rady nadzorczej zakazu konkurencji określonego w § 3 - rada może podjąć uchwałę o zawieszeniu członka tego organu w pełnieniu czynności. Statut określa termin zwołania posiedzenia organu, który dokonał wyboru zawieszonego członka rady. Powyższy organ rozstrzyga o uchyleniu zawieszenia bądź odwołaniu zawieszonego członka rady.
Dlaczego rada nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej, posiadająca wiedzę na ten temat, nie podejmuje żadnych działań przez ostatnie osiem miesięcy? W czyim interesie działa rada? Chyba nie w interesie Spółdzielni Mieszkaniowej, której jest organem.
Członkowie Spółdzielni spekulują, że prawdziwym powodem całego zamieszania jest zbliżający się koniec drugiej kadencji Mirosława Karolczuk. Będzie miał on wówczas 63 lata. Funkcja prezesa byłaby wymarzonym zakończeniem kariery w Augustowie. Tomasz Bukłaho wydaje się dobrym kandydatem na nowego burmistrza, ale póki co pozbawionym walorów marketingowych. Funkcja w zarządzie Spółdzielni może te walory mocno uzupełnić. Za trzy lata panowie zamieniliby się stanowiskami. Tak przynajmniej mówią spółdzielcy.




































Napisz komentarz
Komentarze