Inwestycje? Raczej gwałtowne hamowanie
Najbardziej uderzającą cechą projektu budżetu na 2026 rok jest drastyczny spadek wydatków inwestycyjnych.
W 2024 roku miasto zamierzało przeznaczyć na inwestycje ponad 96 mln zł, w 2025 – około 84 mln zł. Tymczasem w projekcie na 2026 rok zaplanowano zaledwie 39 mln zł, czyli o ponad połowę mniej niż dwa lata wcześniej.
Szczególnie dotkliwe są cięcia w obszarze, który bezpośrednio wpływa na codzienne życie mieszkańców -transport i drogi. Nakłady na ten cel spadają niemal dziesięciokrotnie w porównaniu z latami poprzednimi. W praktyce oznacza to nie tylko brak nowych inwestycji, ale także odsuwanie w czasie koniecznych remontów ulic, chodników i infrastruktury osiedlowej. Miasto przestaje inwestować w swoją podstawową tkankę.
Budżet na utrzymanie, nie na przyszłość
Równolegle do spadku inwestycji rosną wydatki bieżące. Przede wszystkim wynagrodzenia i koszty stałe funkcjonowania miasta. W ciągu dwóch lat łączna kwota wynagrodzeń w jednostkach budżetowych wzrosła o ponad 20 mln zł.
Nie jest to zarzut wobec pracowników, to raczej dowód na to, że struktura budżetu coraz bardziej przesuwa się w stronę utrzymania aparatu urzędniczego, a coraz mniej zostaje na rozwój.
To klasyczny objaw budżetu, który zjada własną przyszłość. Coraz więcej pieniędzy idzie na bieżące funkcjonowanie, coraz mniej na inwestycje, które mogłyby generować dochody i poprawiać jakość życia mieszkańców.
Rezerwy zamiast decyzji
Niepokój budzi także gwałtowny wzrost pozycji „różne rozliczenia i rezerwy”. W projekcie budżetu na 2026 rok stanowią one ponad 4,6% wszystkich wydatków, podczas gdy w poprzednich latach było to około 2–2,5%.
Oznacza to kilka milionów złotych pozostawionych bez jasno określonego celu, do rozdysponowania w trakcie roku. W sytuacji, gdy miasto ogranicza inwestycje i tłumaczy się brakiem środków, tak wysoki poziom rezerw rodzi pytania o transparentność i priorytety.
Sprzedaż miejskich nieruchomości to krótkoterminowe łatanie dziur
Na tym tle szczególnie niepokojąco brzmią informacje o planach sprzedaży miejskich nieruchomości jako sposobu na poprawę sytuacji finansowej. Dochody majątkowe miasta systematycznie maleją, a sprzedaż gruntów czy budynków komunalnych staje się jednym z niewielu sposobów domykania budżetu.
Problem w tym, że jest to rozwiązanie jednorazowe i nieodwracalne. Sprzedany majątek przestaje generować dochody, ogranicza przyszłe możliwości inwestycyjne, zmniejsza realną wartość miasta jako wspólnoty.
To strategia znana z wielu źle zarządzanych samorządów. Najpierw sprzedaje się „trudne” nieruchomości, potem atrakcyjne działki, a na końcu pojawia się pytanie, co dalej?
Miasto bez strategii rozwoju
Projekt budżetu na 2026 rok nie pokazuje, dokąd Augustów zmierza.
Nie widać spójnej polityki mieszkaniowej, planu rozwoju infrastruktury osiedlowej, inwestycji poprawiających dostępność usług publicznych, realnych działań przygotowujących miasto na przyszłe wyzwania demograficzne i gospodarcze.
Zamiast tego widzimy budżet, który ogranicza inwestycje, zwiększa koszty stałe, buduje wysokie rezerwy i coraz śmielej sięga po sprzedaż majątku.
Czas na debatę, nie na zamiatanie problemów pod dywan
Budżet to nie tylko tabelki, to polityczna i społeczna deklaracja. Projekt budżetu Augustowa na 2026 rok jest deklaracją braku odwagi i braku długofalowej wizji.
Jeżeli miasto ma się rozwijać, a nie tylko trwać, potrzebna jest uczciwa debata, które inwestycje są naprawdę priorytetowe, jaki majątek miasta powinien pozostać w rękach publicznych i jak wyjść z logiki „sprzedać, żeby przetrwać”.
Bo budżet, który ratuje się wyprzedażą majątku i cięciem inwestycji, nie jest budżetem odpowiedzialnym. Jest budżetem ostatniej deski ratunku.




































Napisz komentarz
Komentarze