Antyrozwojowa opłata obowiązuje

  • 22.11.2021, 14:37
  • Bartosz Lipiński
Antyrozwojowa opłata obowiązuje Przegląd Powiatowy, Dziennik Powiatowy Na zdjęciu: konferencja prasowa banitów z klubu PiS.
Opłata adiacencka przy podziale działek przez mieszkańców nazywana bywa haraczem. W ubiegłym roku opozycja chciała obniżyć jej stawkę z 30 do 1 procenta. Radni koalicji rządzącej nie zgodzili się nawet na dyskusję w tej kwestii, a później przez ponad rok nie zrobili niczego, żeby zmniejszyć funkcjonujący parapodatek. Niedawny wyrok sądu mógłby być przyczynkiem do tego, aby radni ponownie zajęli się tą sprawą, tym razem rzetelnie.

Bartosz Lipiński

Podczas procesu z Krzysztofem Przekopem radni koalicji rządzącej twierdzili, że nie zgodzili się na przyjęcie do porządku obrad ubiegłorocznej sesji projektu uchwały obniżającej opłatę adiacencką przy podziale działek, ponieważ projekt pojawił się na sesji i nie był omówiony na komisji. Pomijając znany fakt, że na sesjach w augustowskiej radzie miejskiej niejednokrotnie pojawiają się projekty nieomówione wcześniej na komisjach, ta historia pokazuje coś jeszcze.

Dobry projekt opozycji

Opozycja wyszła z inicjatywą obniżenia opłaty w lipcu 2020 roku. W listopadzie 2021 roku opłata pozostaje na 30 procentowym poziomie i rządzący nie zrobili absolutnie nic, aby ją obniżyć. Tymczasem na słynnej konferencji prasowej banitów z klubu PiS z września ubiegłego roku, kiedy poinformowano o podaniu do sądu redaktora „Przeglądu Powiatowego”, nawet radny Mirosław Chudecki mówił o tym, że radni powinni sumiennie zastanowić się nad wysokością opłaty. Chudecki głośno zastanawiał się wtedy, czy powinno to być 30, 25, a może 15 procent. Zamiast zadeklarowanego szukania konsensusu, do teraz sytuacja nie uległa zmianie. Sam sąd w swoim uzasadnieniu nie wykluczył negatywnych skutków trwania przy obecnej stawce.

-Opisane w artykule głosowanie powodów, wskutek których nie dopuszczono do porządku obrad projektu uchwały obniżającej wysokość opłaty adiacenckiej, może być oceniane jako niekorzystne dla rozwoju miasta, a dotychczasowa opłata może być oceniana jako wstrzymująca podział nieruchomości, a w konsekwencji rozwój przedsiębiorczości –fragment uzasadnienia sądu.

Mieszkańcy narzekają

Kilka miesięcy temu rozmawialiśmy z mieszkańcem Augustowa, skarżącym się na niezwykle wysoką 30 procentową opłatę adiacencką przy podziale działek. Jego słowa były przejmujące.

-30 procentowa stawka opłaty adiacenckiej jest bardzo krzywdząca. Niektórzy sami nabyli te grunty, inni otrzymali je w spadku. Nikomu z nieba nie spadły, a miasto nie dołożyło do nich choćby złotówki –stwierdził w rozmowie z „Przeglądem Powiatowym” jeden z mieszkańców.

-Chętnie podzieliłbym moje grunty na mniejsze działki i je sprzedał. Zwłaszcza teraz, kiedy epidemia spowodowała duże straty finansowe, przydałyby mi się pieniądze. Potrafię podzielić swoją własność, stać mnie na opłacenie geodety. Jednak w przypadku sprzedaży miasto może nałożyć na mnie bardzo wysoką opłatę. Szacuję, że może być to nawet 20 tys. zł. Moi sąsiedzi ponieśliby jeszcze większe koszty. Gdybym sprzedał podzielone działki, już teraz zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego mogłyby powstać na niej budynki, a tak rośnie tam trawa. Jesteśmy gotowi osiągnąć kompromis z decydentami miasta. Jeżeli nie zgodzą się na 1 procent, może mogłaby to być stawka 8-10 proc., ale nie 30. Jak najbardziej popieram opinię, że aktualna sytuacja związana z tą opłatą hamuje rozwój Augustowa. Rozmawiałem z innymi ludźmi, których dotyka ten problem i nie godzą się z obecną stawką –powiedział mieszkaniec.

Milion Dobrowolskiej za 850 lat

Latem ubiegłego roku przewodnicząca rady miejskiej Alicja Dobrowolska przekonywała, że budżet miasta Augustowa straciłby miliony złotych w przypadku poparcia założeń opozycji. Słowa przewodniczącej okazały się dalekie od prawdy i dowodzące jej ignorancji. Od 2015 roku do września 2020, wpływy do budżetu ze wspomnianej opłaty wyniosły 100 zł miesięcznie (1.200 zł rocznie). Pierwszy milion pojawi się w tym tempie za niemalże 850 lat. Koszty utrzymania tej opłaty wynoszą z kolei nawet kilkadziesiąt tysięcy rocznie.

Tereny, które mogłyby zostać zagospodarowane i mieć namacalne przełożenie na rozwój całego miasta, niejednokrotnie porasta trawa. Właściciele gruntów nie dzielą ich na mniejsze działki i nie sprzedają z obawy przed nieuchronnością naliczenia opłaty. Nie ma lepszego momentu jak teraz, aby powrócić do sprawy.

*Artykuł ukazał się w 45/2021 numerze "Przeglądu Powiatowego".

Bartosz Lipiński

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu dziennikpowiatowy.pl.z siedzibą w Augustowie, ul. Młyńska 34 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
rolnik
rolnik 26.11.2021, 05:55
Ale ta opłata jest tylko wtedy jeśli w ciągu 5 lat po przekształceniu nastąpi sprzedaż działki.
ooloo
ooloo 22.11.2021, 18:56
Odnoszę wrażenie, że nie mają w tym żadnego interesu osobistego. Może gdyby jakaś kopertka? Przepraszam "ofiara"?

Pozostałe