Wywiad z Leszkiem Cieślikiem

  • 04.06.2019, 11:57 (aktualizacja 06.06.2019, 15:15)
  • Bartosz Lipiński
Wywiad z Leszkiem Cieślikiem
Rozmowa z Leszkiem Cieślikiem, który był burmistrzem Augustowa w chwili akcesji Polski do Unii Europejskiej. Rozmawialiśmy o 15-leciu wejścia Polski do wspólnoty i o korzyściach jakie zyskało nasze miasto.

Bartosz Lipiński

Unia dała nam szansę rozwoju

Minęło 15 lat od przystąpienia Polski do struktur Unii Europejskiej. W 2004 roku był pan burmistrzem Augustowa. Jak z perspektywy naszego miasta wyglądał okres, gdy przystępowaliśmy do wspólnoty i jakie nadzieje nam wtedy towarzyszyły?

-Zarówno przed referendum 2003 roku, jak też przed samym wejściem do Unii Europejskiej w 2004 r. ówczesne władze Augustowa przekonywały mieszkańców do opowiedzenia się za przyłączeniem do wspólnoty. Atmosfera tamtych dni w naszym mieście była zdecydowanie pro-unijna. Oczywiście, najbardziej na wyobraźnię działały korzyści finansowe, które można była dotknąć. Byłem burmistrzem od 1994 roku. W tym okresie przez 10 lat bardzo chętnie i w dużych ilościach korzystaliśmy z tzw. środków przedakcesyjnych. Były to pieniądze, które przekazywano krajom pretendującym do wejścia do UE, m.in. na poprawienie infrastruktury, życia mieszkańców. Jedną ze sztandarowych inwestycji był ukończony w 2003 roku projekt zagospodarowania i promocji strefy Kanału Augustowskiego. Kosztował około 30 mln zł, a samo dofinansowanie wyniosło 23 mln.

 

Ze środków przedakcesyjnych udało się dokończyć proces zwodociągowania i skanalizowania miasta, ale nie tylko. Wystarczy przypomnieć też o bulwarach nad rzeką Nettą, w tym o bulwarze Narodów Unii Europejskiej. Za tym poszedł również rozwój społeczny, bo nad rzeką zaczęły powstawać kawiarnie, miejsca do rekreacji. W tym czasie powstał też budynek Centrum Informacji Turystycznej. Byliśmy stawiani, jako dobry wzorzec do naśladowania, jeśli chodzi o wykorzystywanie środków z zewnątrz. Tym bardziej czynnie uczestniczyłem w przekonywaniu mieszkańców do zagłosowania na TAK w referendum akcesyjnym. W Augustowie frekwencja wyniosła ponad 54 procent, z czego 80 procent poparło wejście do UE. Jestem z tego dumny, bo postawiono dzięki temu na rozwój miasta i kraju. Dużo mówiono o korzyściach finansowych i gospodarczych, ale zapomniano nieco o względach bezpieczeństwa. Jeśli zostalibyśmy poza wspólnotą, bylibyśmy teraz o wiele bardziej narażeni na różne zagrożenia. Oczywiście decyzja augustowian wynikała nie tylko z mojej działalności, ale również np. ze stanowiska głównych sił politycznych w Polsce. Także Ojciec Święty Jan Paweł II wyraźnie wskazał nam drogę, którą słusznie wtedy obrano.

 

Gdybyśmy 15 lat temu nie przystąpili do wspólnoty, to jak teraz wyglądałby Augustów?

-Myślę, że 2/3 inwestycji, które są widoczne dziś gołym okiem nie zostałoby zrealizowanych. Środki z budżetu miasta pozwalały wówczas jedynie na prowadzenie bieżącej działalności, tj. opłacenie urzędników, utrzymanie szkół i urzędów. Na inwestycje zostawało mało pieniędzy. Bez środków unijnych, również tych przedakcesyjnych, niewiele udałoby się samemu zrobić.

 

Proszę powiedzieć o najważniejszych inwestycjach w okresie pana kadencji, których nie udałoby się zrealizować, gdyby mieszkańcy nie podjęli decyzji o przystąpieniu do UE.

-Ja na wykorzystanie środków unijnych miałem stosunkowo mało czasu, bo weszliśmy do wspólnoty w 2004 roku, a trzy lata później zakończyłem kadencję i zostałem posłem. Jednak mimo to udało mnie się wykonać kilka ważnych przedsięwzięć, właśnie dzięki funduszom z Unii. Mówię np. o zrealizowaniu dalszej części bulwarów od Plaży Radiowej Trójki do hoteli położonych nad jeziorem Necko, wykonaniu ulicy Zdrojowej, parkingu przy sanatorium. Ale także w centrum miasta zrobiliśmy istotną inwestycję infrastrukturalną, czyli stworzenie ulicy Jonkajtysa przy całej zabudowie, której wcześniej zupełnie nie było. Ze środków europejskich w większości powstała stacja uzdatniania wody. Zrealizowaliśmy też bulwary nad Kanałem Augustowskim do szosy lipskiej, wykonaliśmy ulice Kanałową i Legionową. To wszystko w trakcie niecałej kadencji.

 

Podejmowaliśmy programy wymiany młodzieży do Porto Ceresio we Włoszech i inne projekty edukacyjne. Zwrócę uwagę na fakt, że pozyskując środki unijne uwalnialiśmy własne pieniądze na wiele innych zadań, na które np. nie można było dostać dofinansowania. To była m.in. dla naszego samorządu naprawdę wielka i nieoceniona pomoc. Nadmienię też o tym, co zostało zaprojektowane jeszcze za mojej kadencji, a zrobione już przez kolejną władzę, czyli o likwidacji i zagospodarowaniu wysypiska śmieci. Związek Komunalny Biebrza otrzymał na ten cel potężne wsparcie finansowe z Unii Europejskiej. Ale też w pewnym stopniu fundusze UE pomogły w późniejszej realizacji obwodnicy Augustowa.

 

Proszę także o ocenę, jak środki unijne wykorzystywali i wykorzystują pańscy następcy.

-Odchodząc z urzędu życzyłem moim następcom, aby zrobili więcej ode mnie. Czy udało im się tego dokonać? Programów, które dotknęły Augustów po wejściu do wspólnoty było dużo. Ale myślę, że jako miasto mogliśmy zrobić więcej. Bardzo żałuję, że nie został zrealizowany zaplanowany projekt budowy kładki nad rzeką Nettą, która połączyłaby bulwary z dzielnicą Borki. Ubolewam, że w ramach środków unijnych nie zagospodarowano terenu na Sylikatach, choć istniały możliwości pozyskania na ten cel funduszy. Oczywiście moi następcy podjęli różne inicjatywy przy wsparciu unijnym, m.in. powstały bulwary nad Kanałem Bystrym, park przy Starej Poczcie, dokonano termomodernizacji placówek oświatowych. Niedawno miasto pozyskało środki na wymianę oświetlenia ulicznego z sodowego na LED-owe. Cały czas mamy przykłady na to, jak wiele korzyści daje Polsce i miastu obecność w strukturach Unii.

 

Był pan także posłem na Sejm RP VI kadencji, dlatego zadam pytanie z ogólnopolskiej polityki. Czy uważa pan, że wizja Polexitu jest realna?

-Niczego bym nie wykluczał. Obecny polski rząd zachowuje się trochę dwuznacznie. Teraz z jednej strony mówi, że jest za Unią, ale z drugiej strony nie są organizowane uroczystości rocznicowe wejścia Polski do UE na szczeblach lokalnych, jak np. w Augustowie. Pani poseł Krystyna Pawłowicz nazwała flagę unijną szmatą. Przecież od tak niewinnych bodźców rozpoczęło się wyjście z Unii Wielkiej Brytanii. Tam również zaczęto zniechęcać ludzi, twierdzić, że Unia miesza się w wewnętrzne sprawy kraju. Dziś słyszymy u nas takie słowa, że powinniśmy rządzić samodzielnie, sądy są pod naszym nadzorem, tylko my mamy prawo decydować o tym, jacy sędziowie będą w nich pracować. To są te argumenty, które mają zniechęcić Polaków do obecności w Unii. Jeżeli na gruncie polskim dochodzi do jakichś niepowodzeń, natychmiast obwinia się za to Brukselę. Ten sam mechanizm doprowadził do Brexitu, tam działała podobna narracja. Kropelka drąży skałę i po pewnym czasie można zmienić myślenie ludzi. Wspólnota ma to do siebie, że gdy trzeba pomaga, ale wymaga również pomocy od innych. Myślę, że powinniśmy to zrozumieć.

 

Czy Polska powinna przyjąć wspólną europejską walutę?

-Jesteśmy przywiązani do swojej waluty i wyobrażam sobie opinie, że przyjmując u nas Euro utracimy suwerenność. To nieprawda. Przecież głosując na TAK w referendum akcesyjnym zgodziliśmy się na wspólną walutę. Dziś oczywiście nie ma możliwości jej przyjęcia, bo po pierwsze nasza gospodarka nie jest jeszcze na to gotowa, po drugie przy obecnej sytuacji nie ma możliwości wypracowania zgody na zmiany w konstytucji. Natomiast, jeżeli chcemy grać w unijnej Ekstraklasie, prędzej czy później będziemy musieli przyjąć Euro. To właśnie kraje posiadające wspólną walutę mają najmocniejszą pozycję. Jeśli nie chcemy mieć roli pionków, będziemy musieli dołączyć do tej drużyny. Potencjalny wzrost cen po takiej decyzji może być bardziej spowodowany zadłużeniem kraju, ale gospodarka to dość szybko ureguluje. Tylko, że jest to gdybanie, bo raczej ani w tej, ani w przyszłej kadencji Sejmu nie zmienimy waluty.

 

Jak skomentuje pan pojawiające się w niektórych środowiskach opinie, że w 2004 roku przystąpiliśmy do innej Unii niż teraz, gdyż obecna wspólnota ideologicznie odbiega od wizji, która towarzyszyła jej ojcom założycielom?

-Ojcom założycielom Unii przyświecał nie tylko rozwój gospodarczy i społeczny kontynentu, by stanowić przeciwwagę dla Stanów Zjednoczonych i Chin. Oczywiście, był to też jeden z celów. Ale przede wszystkim celem był pokój na kontynencie i tolerancja. Tak naprawdę Unię założyła chrześcijańska demokracja, a Robert Schuman niebawem ma być ogłoszony świętym. Jedną z najważniejszych myśli chrześcijaństwa są słowa: „miłuj bliźniego, jak siebie samego”. Jako bliźnich rozumiemy Polaków, Francuzów, Niemców, Żydów, osoby o innej orientacji. Tolerancja wywodzi się właśnie z chrześcijaństwa. Jeżeli chodzi o pokój, to wojny w Europie rozpoczynały przede wszystkim konflikty Niemiec z Francją o Lotaryngię, co dalej rozlewało się na cały kontynent. Dlatego też założeniem gospodarczym Unii było, aby np. Niemcy mogli zakładać swoje przedsiębiorstwa we Francji, a Francuzi w Niemczech, wtedy nie będą między sobą walczyć zbrojnie, bo nie będzie im się to opłacało. Nie będą niszczyć swoich zakładów produkcyjnych czy innych branż biznesowych. To zagwarantowało pokój.

 

Także polskie firmy prowadzą coraz większą ekspansję na zachód. Dlatego nie zmieniło się nic od 2004 roku czy jeszcze od wcześniejszych czasów. Naturalnie, że można krytykować, a nawet trzeba wypominać to, co jest niedobre, np. niektóre rozporządzenia. Ale nigdy nie mieliśmy tak kapitalnej szansy rozwoju, jaką mamy teraz. Ostatni raz było tak chyba za czasu Jagiellonów. Uważam, że wyjścia Polski z Unii Europejskiej życzyliby sobie nasi wrogowie.

Dziękuję za rozmowę.

Bartosz Lipiński
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (7)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu dziennikpowiatowy.pl.z siedzibą w Augustowie, ul. Młyńska 34 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Mieszkaniec
Mieszkaniec 05.06.2019, 21:19
Panie Leszku prosze Pana jako Radny w miescie niech Pan złoży interpelacje w sprawie oszczędności na zużyciu energii elektrycznej ! Całe miasto jest oświetlone w godzinach jak jest jeszcze widno i nad ranem i wieczorem ! Czy takie skomplikowane jest zlecenie przestawienia czasu oświetlania miasta ????
lelefelel
lelefelel 03.06.2019, 13:23
"To właśnie kraje posiadające wspólną walutę mają najmocniejszą pozycję. Jeśli nie chcemy mieć roli pionków, będziemy musieli dołączyć do tej drużyny. "
Panie Cieślik, czyli jesteśmy pionkami, bo nie mamy Euro, a przekonuje Pan, że UE to samo dobro! Więc niech Polskę się traktuje jak Niemcy czy Francję, a nie jak kogoś, na kogo patrzeć się nie chce. Unia to sztuczny twór, a jego twórcy widzieli we wspólnocie co innego, nie lewactwo, nie zboczenie, nie dewiacje, nie mamonę (EURO), tylko jak sam pan piszesz miłość do bliźniego, a jak widzę tego Timermansa, który ma obsesję na punkcie Polski czy innych pijaczków co nami chcą rządzić, to mówię takiej unie NIE.
Bubu
Bubu 04.06.2019, 11:39
Ten cytowany fragment dobrze pokazuje, że Pan Cieślik nie rozumie o czym mówi. Myli skutek z przyczyną. Kraje strefy euro nie dlatego są najmocniejsze, że mają euro, ale mają euro, bo są najmocniejsze. Kraje, które były słabe gospodarcze a przyjęły euro jedyne co z tego mają, to problemy (np. Grecja, Włochy, Hiszpania). Przyjmowanie euro w Polsce bez bardzo silnej gospodarki, to przepis na katastrofę.
Red
Red 04.06.2019, 16:42
Czytaj ze zrozumieniem przecież Cieślik mówi że nie ma szans na przyjęcie euro bo ,,nasza gospodarka jest jeszcze nie gotowa,,
N
N 02.06.2019, 21:43
Ale to juz bylo i nie wróci więcej
M
M 02.06.2019, 22:26
A szkoda, bo marazm nastał ....
popieram LC
popieram LC 02.06.2019, 20:17
Szkoda że projekt kładki nad Nettą nie został zrealizowany i wątpię aby przy obecnej opcji miał prawo bytu . Zbyt rozbieżny interes ...

Pozostałe