Sprawdziliśmy. Nie ma tu żadnej tajemnicy.
„Przyjazny Augustów" jest zarejestrowany u starosty augustowskiego. Jego statut jest jawny, a wśród celów organizacji znajduje się wprost wpisana ochrona dziedzictwa przyrodniczego, historycznego i kulturalnego. Członkowie stowarzyszenia od wielu lat zajmują się tą problematyką, publicznie, rozpoznawalnie, bez masek. To nie są Iluminaci z powieści Dana Browna. To augustowianie, którzy interesują się tym, co dzieje się z ich miastem. Między innymi radna Wiesława Drejer-Przekop i autor tego tekstu.
Co złożyli i po co?
18 marca 2026 roku stowarzyszenie skierowało do Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu w charakterze strony. Podstawa prawna: art. 28 oraz art. 31 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego. To standardowy instrument, z którego korzystają organizacje społeczne w całej Polsce, gdy chcą mieć wgląd w dokumenty i uczestniczyć w procedurach dotyczących spraw objętych ich statutowymi celami.
Wniosek nie zawiera ani jednego słowa o sprzeciwie wobec budowy kładki. Ani jednego słowa o jej blokowaniu. Jego cel jest prosty: uzyskanie pełnego obrazu sprawy. Dostęp do informacji, tego samego, czego nie mogą skutecznie uzyskać ani radni, ani dziennikarze pytający o dokumenty. Bo radni i dziennikarze nie mają statusu strony w postępowaniu administracyjnym. Stowarzyszenie może go mieć, choć nic nie jest zdecydowane.
Nasuwa się pytanie: jeśli projekt jest tak doskonale przygotowany, jak zapewnia miasto, to czego właściwie władza się boi?
„Przyjazny Augustów" nie jest jedyną organizacją, która próbuje uzyskać informacje. Inne podmioty również kierowały pytania do burmistrza. Burmistrz nie jest w tej sprawie szczególnie rozmowny.
Kto naprawdę opóźnił kładkę?
Zanim Chodkiewicz wskaże palcem na stowarzyszenie i jego członków, warto przypomnieć kilka dat.
29 maja 2023 roku burmistrz Augustowa złożył fiszkę projektową, zobowiązując się do konkretnego harmonogramu. W dokumencie tym wpisano uzyskanie kluczowych decyzji administracyjnych, w tym konserwatorskiej, do końca I kwartału 2025 roku, ponad rok temu. Termin minął. Decyzji nie ma. Nie dlatego, że stowarzyszenie złożyło wniosek w marcu 2026 roku, ale dlatego, że gmina przez dwa lata nie doprowadziła formalności do końca.
Pierwszy wniosek konserwatorski, złożony w czerwcu 2025 roku, przepadł z powodu braków formalnych. Gmina nie umiała wskazać dokładnej lokalizacji kładki ani potwierdzić prawa do działek. Drugi wniosek, złożony w październiku, był wielokrotnie uzupełniany i do dziś pozostaje bez rozstrzygnięcia.
Jest jeszcze jeden wymiar tej sprawy, o którym miasto nie mówi głośno. Kanał Augustowski jest zabytkiem wpisanym na listę pomników historii. Budowa obiektów o charakterze militarnym w jego bezpośrednim otoczeniu może naruszać zarówno polskie przepisy o ochronie zabytków, jak i konwencje międzynarodowe regulujące zasady ochrony dziedzictwa kulturowego.
Epilog w liczbach
Pomysł na kładkę przez Nettę pochodzi z 1991 roku. Przez 34 lata kolejne władze Augustowa obiecywały, planowały i nie budowały. Stowarzyszenie złożyło wniosek o dostęp do informacji 18 marca 2026 roku, rok po terminie wskazanym przez burmistrza w harmonogramie. Rok!
Według logiki wiceburmistrza Chodkiewicza: miesiące i lata bezczynności władzy to norma. Jeden wniosek obywatelski to sabotaż.
Mieszkańcy Augustowa mogą ocenić to sami.




































Napisz komentarz
Komentarze