Radni KO przedstawili projekt uchwały, który obniżał stawkę opłaty za śmieci do 12 zł za metr sześcienny wody. Projekt był oparty na szczegółowej analizie systemu gospodarowania odpadami w Augustowie. W czasie sesji przedstawiono konkretne wyliczenia kosztów, strukturę systemu, wskazano miejsca, w których mieszkańcy w praktyce dopłacają do innych użytkowników systemu.
I co się stało? Uchwała została odrzucona.
Nie dlatego, że ktoś wykazał błąd w obliczeniach. Nie dlatego, że pojawiły się nowe dane. Po prostu dlatego, że większość postanowiła jej nie przyjąć.
Gdy władza nie zna własnych decyzji
Szczególnie oburzające było jednak to, jak bardzo przedstawiciele władz miasta okazali się nieprzygotowani do tej debaty. Zamiast rzeczowej dyskusji o liczbach i zapisach uchwały, mieszkańcy usłyszeli serię ogólników i prób odwracania uwagi od meritum. W trakcie wystąpień stało się jasne, że burmistrzowie nie znają ani projektu uchwały przygotowanej przez radnych KO, ani – co jeszcze bardziej zdumiewające – zapisów własnej uchwały śmieciowej z 2025 roku. Trudno prowadzić poważną debatę o systemie kosztującym mieszkańców miliony złotych, gdy osoby zarządzające miastem nie są w stanie odnieść się do konkretnych zapisów dokumentów, o których właśnie dyskutuje rada. To nie jest drobiazg ani wpadka retoryczna. To jest brak elementarnego przygotowania do jednej z najważniejszych spraw finansowych miasta.
Dyskusja bez związku z projektem
W trakcie sesji głos zabrał burmistrz, który zamiast odnieść się do przedstawionych wyliczeń, mówił głównie ogólnikami o konieczności dalszych analiz i przemyśleń. Zastępcy burmistrza również zabierali głos, choć, co było szczególnie zaskakujące, jeden z nich, zastępca burmistrza Chodkiewicz, w trakcie dyskusji wprost pokazał, że nie zna treści projektu uchwały radnych KO.
Nie był jedyny. Z przebiegu debaty wynikało, że kilku radnych PiS i NM także jej po prostu nie przeczytało.
Najbardziej aktywny w krytyce był zastępca Sieczkowski. Zarzucał projektowi brak analiz, choć analizy zostały przedstawione szczegółowo, z dokładnością do groszy. Zarzucał również, że projekt dolicza do ceny śmieci ruch turystyczny. Problem w tym, że było dokładnie odwrotnie. Projekt radnych KO właśnie oddzielał koszty śmieci turystycznych od kosztów mieszkańców.
To pokazuje poziom tej dyskusji.
„Fikacja” – nowe słowo w debacie
Kilka razy ze strony koalicji rządzącej padło słowo „fikacja”. Tak określano przyjęte w analizach zużycie wody około 3 m³ miesięcznie na osobę, czyli wartość zgodną z danymi statystycznymi GUS dla miast w Polsce.
Jeden z radnych NM stwierdził, że u niego w domu zużycie wynosi 1,5 m³ na osobę, mimo że ma trójkę dzieci. Na tej podstawie próbowano podważać całe założenia systemu.
Najciekawsze odkrycie tej sesji
Najbardziej znaczący moment sesji pojawił się właściwie mimochodem. Zastępca burmistrza przyznał, że:
- koszty systemu śmieciowego zostały wzięte z budżetu miasta, bo tam jest zapisane, ile wynoszą,
- a około 2 miliony złotych kosztów śmieci wytwarzanych przez firmy przyjęto „na oko”, w przybliżeniu.
To bardzo poważne stwierdzenie. Oznacza bowiem, że system, w którym mieszkańcy płacą wysokie stawki, opiera się częściowo na arbitralnych zapisach, na szacunkach, a nie na rzeczywistych danych.
Radni KO oparli swój projekt na niezwykle dokładnych obliczeniach i danych z systemu śmieciowego.
Argument o „telemetrii”
W odpowiedzi na propozycję obniżenia stawki pojawił się jeszcze jeden argument. Trzeba poczekać na dane telemetryczne o liczbie mieszkańców, oparte na logowaniach telefonów do sieci komórkowych.
Nie wiadomo jednak kiedy takie dane zostaną zebrane, kto je przygotuje, ani ile to potrwa. Na razie jest to raczej zapowiedź przyszłych analiz niż realne działanie.
O czym naprawdę była ta sesja
Ta sesja pokazała coś ważnego. W lokalnej polityce często nie decydują argumenty ani liczby. Decyduje większość.
Jeżeli projekt uchwały przygotują radni opozycji, nawet dobrze policzony, korzystny dla mieszkańców, to i tak można go odrzucić, mówiąc że trzeba jeszcze coś przeanalizować, trzeba poczekać na nowe dane, trzeba zrobić kolejne wyliczenia. I inne takie ble, ble ,ble.
Jeszcze jedna teza, intrygująca
Podczas dyskusji pojawił się również argument, który wielu mieszkańców zna z innych miast: wysokie ceny śmieci mogą być utrzymywane po to, aby przed wyborami nagle je spektakularnie obniżyć.
Trudno powiedzieć, czy tak będzie w Augustowie. Ale jedno jest pewne. Na tej sesji nie chodziło o liczby ani o analizy. Chodziło o to, kto podejmuje decyzje.
I w tej sprawie większość była zgodna. Nikt z opozycji nie będzie im mówił, jak mają rządzić miastem.




































Napisz komentarz
Komentarze