Emocje po islandzku

  • 16.10.2020, 11:17 (aktualizacja 16.10.2020, 11:32)
  • Beata Perzanowska
Emocje po islandzku
Przed miłośnikami kina nie lada gratka. Augustowski DKF Kinochłon organizuje drugą edycję repliki Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Nowe Horyzonty” pod nazwą „Kinochłon na Horyzoncie”. W trakcie tej trzydniowej imprezy widzowie obejrzą trzy niezwykle interesujące filmy. W pierwszy filmowy wieczór odbędzie się pokaz islandzkiej produkcji „Biały, biały dzień”.

Już 19 października startuje KINOCHŁON na Horyzoncie, czyli replika Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty!

Przez wszystkie dni Przeglądu, czyli od 19 do 21 października gośćmi pokazów będą Patrycja Mucha, krytyczka filmowa, autorka bloga „Filmowe odloty” i współautorka podcastu „Wtem piosenka” poświęconego musicalom oraz Sebastian Smoliński, krytyk nie tylko filmowy, ale i operowy, dziennikarz, piszący dla „Stopklatki” i „Kultury Liberalnej”, specjalista i wielki miłośnik kina amerykańskiego.

Pierwszego dnia wydarzenia, czyli 19 października, o godz. 19.15 odbędzie się pokaz filmu

„Biały, biały dzień” (Islandia 2019), reż. Hlynur Pálmason

W biały, biały dzień, gdy nieba nie można odróżnić od ziemi, zmarli mogą mówić do tych, którzy wciąż żyją – głosi islandzkie powiedzenie. W taki też dzień ginie żona byłego szefa policji, która spada w przepaść rozpędzonym samochodem. Mimo żałoby, stara się on zacząć wszystko od nowa i odpowiedzieć sobie na pytanie, kim teraz jest. Pewnego dnia odkrywa tajemnicę, która pierwszy raz od dawna wzbudzi w nim silne emocje. Od tej pory zrobi wszystko, żeby dowiedzieć się prawdy o ich wspólnej przeszłości. "Biały, biały dzień" to osnuta islandzką mgłą historia żalu, zemsty i bezwarunkowej miłości.

Prezentujemy fragment wywiadu z reżyserem tego filmu przeprowadzonego przez Jonasza Tołopiło, którego całą treść można przeczytać na stronie nowehoryzonty.pl

Jak powstawała historia, którą opowiada Biały, biały dzień?

Hlynur Pálmason: Kiedy nad czymś pracuję, kolejne aspekty historii w naturalny sposób zaczynają się ze sobą łączyć – lokacja, która ci pasuje, aktor, którego chcesz zaprosić do współpracy i tak dalej. Wszystko rozgrywa się równolegle. Nie pamiętam żadnego konkretnego momentu olśnienia, ale punktem zaczepienia była dla mnie relacja pomiędzy dziadkiem i wnuczką. Mogło to wynikać z tego, że młodzi Islandczycy są zwykle bardzo blisko ze swoimi dziadkami. A ja w swojej pracy skupiam się na podstawowych uczuciach i emocjach. Naprawdę to lubię i dzięki Bogu jest to uniwersalny, zrozumiały dla wszystkich narodowości język. Była też we mnie głęboko wpisana chęć powrotu do swoich korzeni, do miejsc w których się wychowywałem. Nie wiem dokładnie dlaczego, może z powodu moich własnych dzieci?

Praca z najbliższą rodziną, szczególnie z dziećmi, nie zawsze układa się gładko. Dlaczego zdecydowałeś się umieścić w jednej z głównych ról swoją córkę?

Hlynur Pálmason: Rodzina skoczy za tobą w ogień, a to rodzi ryzyko, że zaczniesz nadużywać ich zaufania i wymagać od niej zbyt wiele. Trzeba na to uważać, bo nietrudno przesadzić. Ale mimo wszystko uważam, że to coś w rodzaju zaproszenia do kreatywnej pracy. Życie bez sztuki i bez filmu jest nic nie warte. Dlatego uważam, że warto zapraszać do tego świata najbliższych. Co jest największym wyzwaniem dla filmowca? Najtrudniej jest sprawić, żeby film żył, podtrzymywać w nim energię i konsekwentnie podnosić jej poziom. Energia jest ważna podczas procesu produkcji, który czasem strasznie się przeciąga. Pisanie scenariusza, kręcenie, montaż, miks dźwięku czy kolorowanie to wszystko bardzo czasochłonny, a jednocześnie współdzielony proces. Trzeba stale odżywiać samo serce filmu, jego esencję. Jednocześnie zawsze bardzo mi zależy, żeby oglądanie mojego filmu było dla widza narastającym w miarę oglądania doświadczeniem, które pozostanie z nim na długo. Robienie filmu sprawia, że sam wzrastam i się rozwijam. Za każdym razem, kiedy realizuję taki projekt, mam wrażenie, że zaczynam widzieć i słyszeć wszystko w trochę inny sposób. Moje oczy i uszy nastrajają się na inną częstotliwość. Ale trudno mi powiedzieć, na jaką.

Hlynur Pálmason - fotograf, filmowiec i malarz. Z pochodzenia Islandczyk, ukończył szkołę filmową w Kopenhadze. W 2017 roku zadebiutował w pełnym metrażu filmem Zimowi bracia, który spotkał się z gorącym przyjęciem na wielu festiwalach: w Locarno (m.in. nagroda dla najlepszego aktora), Toronto, na Camerimage (najlepszy debiut operatorski) i we Wrocławiu (Nagroda FIPRESCI). Został też uznany za najlepszą duńską produkcję. Do realizacji Białego, białego dnia Pálmasona zainspirowała seria własnych fotografii pt. A White Day. 

Podczas tegorocznej edycji kinichłonowa publiczność obejrzy jeszcze dwa filmy: 

20 X 2020, godz. 19:15 „Wysoka dziewczyna” (Rosja 2019), reż. Kantemir Balagov

21 X 2020, godz. 19:15 „Przynęta” (Wielka Brytania 2019), reż. Mark Jenkin

 

 

 

 

Beata Perzanowska

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu dziennikpowiatowy.pl.z siedzibą w Augustowie, ul. Młyńska 34 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe