Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 21 kwietnia 2026 06:13
Reklama

Moja Ciocia Marychna – opowieść o Marii Kłoczko

Podziel się
Oceń

Dla niektórych była Marysią, dla innych Panią Marią, a dla mnie i mojej rodziny zawsze Marychną. Maria Irena Kłoczko urodziła się 18 stycznia 1926 roku w Augustowie. Była córką Franciszka Pietrzaka, wielkiego patrioty – hallerczyka, zastępcy dowódcy Armii Krajowej w regionie Ostrów Mazowiecka, inżyniera leśnika, rodem z Pabianic (notabene najstarszego brata mojej babci Gieni) i Marii z Halickich, zacnej augustowskiej rodziny. Słynna kamienica przy ulicy 3 Maja, w której mieści się obecnie bank BGŻ, to jej rodzinny dom.
Moja Ciocia Marychna – opowieść o Marii Kłoczko

Dzieciństwo i lata młodości spędziła w Antonowie, k. Broku, gdzie ojciec był nadleśniczym. Rodzinny dom ukształtował charakter nastoletniej Marii. W czasie II wojny światowej wstąpiła w szeregi Armii Krajowej i służyła jako łączniczka. Wraz z przyjaciółką Lilką działała na terenie Puszczy Białej w okolicach Ostrowi Mazowieckiej.

Pomimo wielu trudnych momentów uważała, że ma w życiu wiele szczęścia. Często wspominała jak w czasie wojny przewoziły z Lilką tzw. „bibułę”, zawsze we dwie, zawsze parami. Dokumenty miała przy sobie raz jedna, raz druga, żeby zmniejszyć ryzyko w razie kontroli. Pewnego dnia, gdy spełniały swój patriotyczny obowiązek, Lilka poprosiła, żeby Marychna pierwsza wzięła „bibułę”. I pech chciał, że natknęły się na patrol. Ale do panny Marii uśmiechnęło się też szczęście. Okazało się, że dowódcą patrolu był znany panience z leśniczówki tzw. lokalny „patriota”, który przed wojną na weselu wspólnych znajomych „smalił do niej cholewki”. Ten rzekomy patriota w czasie okupacji podpisał folkslistę. Z uwagi na starą znajomość puścił ją wolno, a Lilkę zatrzymał do szczegółowej rewizji. Gdyby nie to, obie pewnie straciłyby życie. Losy łączniczek i jedyne zdjęcie z tego okresu, są opisane w książeczce Mieczysława Bartniczaka pt. Od Andrzejewa do Pecynki 1939-1944. Zresztą za to zdjęcie Marychna otrzymała burę od rodziców, bo ujawnienie osób związanych z partyzantką groziło śmiercią.

W 1944 roku nagle zabrakło ojca. Marychna została sama z chorą matką i młodszym rodzeństwem – Hanią i Jarkiem. Nikt nie wiedział czy ojciec żyje czy nie. Ślad po nim zaginął. Cała odpowiedzialność za rodzinę spadła na nią. W nadleśnictwie nie mogli zostać. Musiała podjąć decyzję o powrocie do rodzinnego miasta matki, gdzie był dom i rodzina. Pietrzakowie, jak wiele innych w kraju, nie miała kapitału, żeby wynająć wagon i zabrać cały dobytek. I znowu uśmiechnęło się do nastoletniej Marychny szczęście. Ale chyba nie tylko szczęście. Już jako młoda panna pokazała, że jest człowiekiem prawym, człowiekiem, który w swoim życiu kieruje się zasadą uczciwości i praworządności. Środowisko, w którym się obracała to również byli ludzie, którzy w tamtych czasach zdali egzamin z bycia człowiekiem. Nie pozostali obojętni na los rodziny i we wszelki możliwy sposób pomagali Marychnie w transporcie. Część pamiątek i dobytku musiała sprzedać, żeby mieć środki na przeprowadzkę. I znowu przypomniało mi się, jak opowiadała mi historię z tego okresu.

Otóż rodzina Pietrzaków utrzymywała bliskie stosunki z proboszczem, niejakim Antonim Falkowskim. Ów ksiądz zaproponował Marychnie, że odkupi pianino, które po pierwsze trudno było przetransportować, a po wtóre i najważniejsze pozwoliło zakończyć zbiórkę pieniędzy na transport. Żeby było jasne, ksiądz Falkowski też nie miał pieniędzy. Pianino kupił za pieniądze pożyczone od własnej rodziny. W czasie wojny raczej tego pianina nie potrzebował, ale była to jedna z tych zacnych osób, która również miała ogromny wpływ na kształtowanie się młodej panny Pietrzakówny. Ksiądz Falkowski był jednym ze Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ukrywał u siebie Żyda, ale też i Pawła Jasienicę. Konsekwencją tego była kara ponad roku, którą odbywał w więzieniu UB w Białymstoku.

Nie byłoby może w tym nic takiego, że to pianino kupił. Ale najciekawsze jest to, że po wielu latach, już w wolnej Polsce, kiedy dzieci mojej cioci były już dorosłe i urządzały swoje życie, uznał, że instrument powinien wrócić do właścicieli. Nie chciał wziąć za to ani złotówki. Jedynym jego komentarzem było, że potrzebuje mniejszego pianina, bo ten instrument nie mieści się na plebanii. I tak pianino wróciło do rodziny, jest i przypomina nam o tym człowieku. Nigdy tego nie zapomnimy.

Tym sposobem Marychna, z mamą i młodszym rodzeństwem, wrócili do Augustowa i zamieszkali w kamienicy. O ojcu w dalszym ciągu nie było wieści. Marychna wyjechała do Warszawy, żeby przez rok pobierać nauki i zdać maturę. Jej wielkim marzeniem były studia medyczne, ale niestety los pokierował inaczej jej ścieżkami. Powojenna sytuacja zmusiła ją do podjęcia pracy w charakterze nauczycielki. Był to doskonały wybór. Jak zwykle włożyła w pracę całe swoje serce, zaangażowanie, energię i wiedzę. Dokształcała się przez wiele lat. Skończyła studia wyższe, potem podyplomowe, żeby jak najlepiej wypełniać swoją misję niesienia kaganka oświaty. Wykształciła kilka pokoleń młodych Polaków. Przez wielu z nich wspominana jako sumienna i rzetelna pedagog, która miała doskonały kontakt z młodzieżą. Jeszcze do niedawna spotykała się z wychowankami, np. ulubionym uczniem, księdzem biskupem Romualdem Kamińskim.

Ale zanim to się wydarzyło dorosła Maria wraca do Augustowa i podejmuje pracę w nowoutworzonej szkole zawodowej. Rok 1947 jest niezwykle ważny w życiu Marychny. W jej rodzinnym domu pojawia się (wówczas jeszcze nie rozpoznany przez UB) August Emil Fieldorf, ps. „Nil”. Generał Wojska Polskiego, organizator i dowódca Kedywu Armii Krajowej, zastępca Komendanta Głównego AK, pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego. Człowiek legenda, stracony przez władze komunistyczne 24 lutego 1953 r. w więzieniu przy Rakowieckiej w Warszawie. „Nil” przynosi informacje o ojcu – Franciszku Pietrzaku. Żyje, wraca do domu!!! Ogromna radość, gdy już nie było nadziei.

Na życiowej drodze Marychny staje też młody pedagog. Były więzień Muthausen-Gusen, założyciel owej szkoły z internatem, w której Maria podejmuje pracę i jej pierwszy dyrektor - Jan Kłoczko. Absolwent seminarium nauczycielskiego w Augustowie. Jan pochodzi z Jaśk, podaugustowskiej wsi. Szkoła powstaje w 1947 roku. Jest spełnieniem marzeń Jana o możliwości edukacji dla wiejskiej młodzieży. Marychna jest tam jedną z pierwszych nauczycieli i pracuje w niej aż do emerytury. W szkole wykłada historię. A w życiu prywatnym jej los splata się z Janem. Ślub biorą w 1949 roku i od tego momentu wspólnie tworzą piękny kawałek historii Augustowa.

I znowu przypomina się zwariowana cząstka duszy mojej cioci. Zgadnijcie o jakim prezencie ślubnym zamarzyła sobie szanowna Pani Dyrektorowa Maria Kłoczko. W czasach kiedy brakowało tak naprawdę na wszystko i niczego nie było, ona marzyła nie o sukience, butach czy innej praktycznej rzeczy. Myślę, że to trudna zagadka, ale ktoś kto ją znał nie będzie zdziwiony. Otóż poprosiła męża o … kajak. I dostała. Cała rodzina augustowska i pabianicka korzystała z niego przez wiele lat.

Życie w rodzinie Pietrzaków i teraz Kłoczków wraca powoli do normy. Rodzą się dzieci.

Najstarszy Janusz, realizuje marzenia Marychny. Jest uznanym na świecie profesorem medycyny, ze specjalizacją z hematologii. Leczy m.in. białaczki. Był kiedy i ja go potrzebowałam. Karma?

Marek – inżynier elektronik, ale też ekonomista, tłumacz, specjalista i ekspert w sprawach gospodarki i polityk, wieloletni dyrektor i prezes Krajowej Izby Gospodarczej. Wielki przyjaciel Augustowa. Nigdy nie odmawia pomocy i rady kolejnym włodarzom, jak jest taka potrzeba.

Maria – tłumaczka, z długim stażem w Budimex-ie i Zofia – najmłodsza, spełniona w pracy zawodowej, najpierw w branży turystycznej, a potem, przez wiele lat na kierowniczym stanowisku w Ministerstwie Gospodarki, później Rozwoju.

Potem kolejne pokolenie – wnuki i inne przystawki rodzinne. Uwielbiałam nasze spotkania przy okazji świat, gdzie każdy miał coś do powiedzenia przy okrągłym stole i buchającym kaflowym piecu. Wokół otaczały nas wielkie, sięgające sufitu regały z książkami. Na stole pysznił się pasztet domowej roboty i faszerowane jajka – bez tego nie było żadnych świąt. Pod stołem niezliczona ilość wnuków, potem prawnuków i zawsze, ale to zawsze psów. Psy towarzyszą nam od kiedy pamiętam - najpierw był Aza, Pekuś, Cyguś, Arma, potem Figa, Szadok, Ama i Maczo.

I chociaż wszyscy mieszkają poza Augustowem to zaszczepiona przez rodzicieli miłość do Augustowa powoduje, że cała progenitura wraz z przydatkami ? często bywa w rodzinnym mieście. Są wielkimi przyjaciółmi naszego królewskiego grodu.

W ciągu kolejnych lat Maria Kłoczko realizuje swoje pasje. Robi uprawnienia przewodnika turystycznego PTTK i z ogromnym zaangażowaniem przekazuje swoją wiedzę pokoleniom - turystom, młodzieży i młodszym kolegom. Promuje ziemię augustowską wszędzie, gdzie bywa. A bywa w wielu miejscach, ale o tym będzie dalej. Zamiłowanie Marychny do rodzinnej ziemi jest zaraźliwe. Wiele osób, w tym i ja, poszło jej śladem.

Kolejna miłość, miłość do wody zaszczepiła w jej sercu moja babcia, która małą Marysię nauczyła pływać, kiedy przyjeżdżała do swego brata do Antonowa. Bratanica najpierw pokochała nurt Bugu, a potem augustowskie jeziora. I wiecie już skąd ta prośba o kajak na prezent ślubny? Wiele osób pamięta starszą już Panią Profesor, której nie straszne były nawet chłodne dni. Pływała codziennie, od pierwszych ciepłych promieni lata do wczesnej jesieni. Całe życie.

Po przejściu na emeryturę zupełnie nie traci energii, angażuje się w rozmaite inicjatywy społeczne, jest działaczką Ligi Kobiet, ZNP, Związku Emerytów, Uniwersytetu III Wieku. Jest osobą powszechnie szanowaną i lubianą. Miałam z nią doskonały kontakt. Myślę, że było między nami pokrewieństwo dusz.

Zawsze niezwykle pogodna, odporna na ciosy od losu, musi uporać się z ogromną stratą – śmiercią partnera życiowego - męża Jana, którego życie naznaczone było zarówno wielkim cierpieniem, ale też wyzwaniami i zaszczytami. Był posłem na sejm w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku (po odwilży październikowej, ze względu na pierwszą interpelację poselską w sprawie wyjaśnienia tzw. Obławy Augustowskiej, nie został więcej dopuszczony do głosu w parlamencie ani do dalszej współpracy w charakterze posła).

Okres żałoby trwa długo, ale i z tego Marychna podnosi się i wraca do świata. Oddaje się znowu swoim pasjom podróżniczym. Przez całe życie lubiła podróżować i po Polsce i po Europie, ale już po ukończeniu 80 roku życia, w towarzystwie dzieci i wnuków, odwiedza Japonię, Chiny, Argentynę i Egipt. Znowu jest tą dziewczyną z lat 60-tych, która jako pierwsza w Augustowie założyła spodnie i z wiatrem we włosach pędziła po ścieżkach Puszczy Augustowskiej na swoim motocyklu. Czas wypełnia jej obcowanie ze sztuką, uwielbia też wyjazdy do teatru. Do późnych godzin nocnych, a często i wczesnych porannych, nie gaśnie światło w jej oknach. Tak jak w latach młodości, wtedy na stryszku leśniczówki przy blasku księżyca, tak teraz przy świetle lampy, ucieka w magię książek.

Żeby tego było mało, niewiele przed 70-tką zdecydowała się na aktualizację prawa jazdy, po 50 latach od egzaminu. Kupiła poloneza i oddała się swej motoryzacyjnej pasji. Sunęła dostojnie swoją limuzyną po augustowskich uliczkach. Przyznał mi się niedawno Pan Starosta, że miał kiedyś okazję skorzystać z uprzejmości podwiezienia. Mniemam, iż było to wielkie wyzwanie i nie każdy miał tyle odwagi, żeby towarzyszyć jej w podróżach ?. Trudno było przekonać ciocię do pożegnania się z samochodem. Była upartą osóbką i lubiła postawić na swoim.

I ostatni etap życia to choroba, która powoli zabiera wspomnienia, gasi ogień, odbiera energię. Marychna powolutku, ale w otoczeniu najbliższych, szykuje się do najdłuższej podróży. Może gdzieś po drodze spotka tych, których kochała.

Maria Irena Kłoczko za swoje zasługi została wyróżniona wieloma odznaczeniami, m.in. Krzyżem Partyzanckim, Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945 r., Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Armii Krajowej, Odznaką Weterana Walk o Niepodległość, ale też Medalem za Zasługi dla Miasta Augustowa i wieloma innymi, związanymi z różnymi obszarami życia zawodowego i społecznego.

Była Moją Ukochaną Ciocią. Będzie mi jej brakowało, ale w moim sercu jest zawsze.

Izabela Piasecka


 


 



Napisz komentarz

Komentarze

Mieszkaniec Augustowa 27.03.2020 21:20
Sprostowanie: ksiądz Falkowski miał na imię STANISŁAW, spoczywa na cmentarzu w Klukowie, powiat Wysokie Mazowieckie. Pozdrawiam.

zachmurzenie małe

Temperatura: 3°C Miasto: Augustów

Ciśnienie: 1021 hPa
Wiatr: 8 km/h

Reklama
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 1
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 2
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 3
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 4
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 5
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 6
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 7
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 8
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 9
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 10
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 11
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 12
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 13
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 14
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 15
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 16
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 17
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 18
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 19
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 20
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 21
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 22
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 23
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 24
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 1Strona nr 1
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 2Strona nr 2
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 3Strona nr 3
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 4Strona nr 4
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 5Strona nr 5
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 6Strona nr 6
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 7Strona nr 7
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 8Strona nr 8
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 9Strona nr 9
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 10Strona nr 10
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 11Strona nr 11
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 12Strona nr 12
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 13Strona nr 13
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 14Strona nr 14
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 15Strona nr 15
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 16Strona nr 16
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 17Strona nr 17
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 18Strona nr 18
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 19Strona nr 19
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 20Strona nr 20
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 21Strona nr 21
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 22Strona nr 22
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 23Strona nr 23
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 2 z dnia 26 lute - strona 24Strona nr 24
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Ratuszowy król słońce spod znaku Nasze Miasto-PiSTreść komentarza: Być może burmiszcz Karolczuk i jego dwaj zastępcy przejęli część kompetencji od miejscowego Sanepidu, ale jeszcze nikt poza nimi o tym nie wie. Trzeba sprawdzić na stronie urzędu miejskiego, czy aby przypadkiem burmiszcz Karolczuk nie wydał zarządzenia w sprawie ograniczenia zakresu działalności Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Augustowie, którym po prostu zmienił w całości lub częściowo zapisy Ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Panstwowej Inspekcji Sanitarnej. Zarządzenie burmiszcza Karolczuka ma swoją moc, ponieważ to nie byle co, a na pewno nie jakaś tam pierwsza lepsza z brzegu ustawa.Data dodania komentarza: 21.04.2026, 00:36Źródło komentarza: Alarm przed alarmem. Jak burmistrz Augustowa wywołał panikę, zanim Sanepid zdążył ocenić sytuacjęAutor komentarza: bejbeTreść komentarza: Miało być: ZOBACZCIE JACY JESTEŚMY SPRAWNI, a wyszło jak zwykle: ZOBACZCIE JACY JESTEŚMY GŁUPI.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 20:50Źródło komentarza: Alarm przed alarmem. Jak burmistrz Augustowa wywołał panikę, zanim Sanepid zdążył ocenić sytuacjęAutor komentarza: Rzeczywistość alternatywna zakapućkanych gamoni z gangu olsena vel Nasze Miasto-PiSTreść komentarza: Najlepiej zapytać zastępcy Chodkiewicza, czy wpisy wzbudzajace niepokój wśród mieszkańców Augustowa popełnione przez burmiszcza Karolczuka na oficjalnej stronie internetowej Urzędu Miejskiego w Augustowie, nie były przypadkiem spowodowane ikonografią i informacjami stworzonymi przez sztuczną inteligencję?Data dodania komentarza: 20.04.2026, 18:37Źródło komentarza: Alarm przed alarmem. Jak burmistrz Augustowa wywołał panikę, zanim Sanepid zdążył ocenić sytuacjęAutor komentarza: Kabotyni, picerzy, pozerzy i farmazoniarze spod insrybutorowo-jablonkowego znaku Nasze Miasto-PiSTreść komentarza: Przecież już na pierwszy rzut oka widać, że ta cała afera ze skażeniem wody jest z winy Sanepidu i AI. Dlaczego Sanepid i AI nie poinformowały burmiszczów Karolczuka, Chodkiewicza i Sieczkowskiego z jakimi aktami normatywnymi regulujacymi przedmiotową materię powinni się zapoznać, żeby nie siać fermętu oraz nie robić z siebie kabotynów, picerów, pozerów i farmazoniarzy?🙃Data dodania komentarza: 20.04.2026, 18:09Źródło komentarza: Alarm przed alarmem. Jak burmistrz Augustowa wywołał panikę, zanim Sanepid zdążył ocenić sytuacjęAutor komentarza: MamaTreść komentarza: I tak to jest gdy nieodpowiedni ludzie biorą się za rządzenie. Właśnie w takich sytuacjach wychodzi brak kompetencji.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 16:56Źródło komentarza: Alarm przed alarmem. Jak burmistrz Augustowa wywołał panikę, zanim Sanepid zdążył ocenić sytuacjęAutor komentarza: BATmanTreść komentarza: Proszę jej nożyców nie przypominać! Tfuuuu, papierosów.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 16:24Źródło komentarza: Dlaczego odrzucili projekt? Interesująca hipoteza mieszkańca AugustowaAutor komentarza: WściekłyTreść komentarza: Burmistrzowie? Chyba nie. Raczej fejsbukowe chłoptasie w krótkich spodenkach. Porażająco-przerażająca niekompetencja i brak odpowiedzialności. Przejda do historii jako najgorsi włodarze? Koalicjo obwatelska! Panie Cieslik, Pani Piasecka i reszta. Mamy najdroższe opłaty za smieci, woda i scieki drogie. Granty europejskie przewalone, kładka przewalona. Teraz przekroczenie uprawnień urzędników (czy w ogóle dopuszczalne?) i ogłoszenie skażenia wodociągów. Dość tego. Ogranijcie sie w tej radzie i zróbcie referendum w sprawie odwołania rady i burmistrzów. Jeżli nic nie robicie to oznacza, że jest Wam to na rękę. Mieszkańcy na tym tracą realne pieniądze. Te realnie juz utracone, te które w tej chwili przechodża bokiem i nawet te które potencjalne są (nikt do takiego cyrku jak Augustów kasy ładować nie będzie). Do roboty Koalicjo! Czas na zmiany.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 16:02Źródło komentarza: Alarm przed alarmem. Jak burmistrz Augustowa wywołał panikę, zanim Sanepid zdążył ocenić sytuacjęAutor komentarza: MegeTreść komentarza: "Wpuszczony w kanał'? Jeżeli ktos kupuje w ciemno bez sprawdzenia to tak ma. Podobnie jak kupujący zardzewiały szpachlowany samochód, dom z niesprawnymi instalacjami, budujący domy na terenach zalewowych itd. Tam jest od zawsze bagienko, a to juz wystarczający sygnał do zastanowienia się czy jest mozliwość posadowienia takiego kolosa (wzmocnione ławy fundamentowe, odwodnienia fundamentów). Lepiej niech bedzie ten teren zagospodarowany, zamiast wylęgarni milionów komarów. Nowe miejsca pracy itd. Drzewa tam rosnące to w zasadzie chwasty bezużyteczne. Nikt tam "Marszałkowskiej" nie zrobi, bo nie ma takiej mozliwości np. cmentarz z prawej i basen portowy po lewej, zabudowa prywatna. Co do zgody konserwatora to chyba nie jest wielki problem skoro jednak ludzie budują nad kanałem. Ostatnio chyba przy śluzie w Przewięzi przy brzegu coś powstało. Poza tym skoro plan dopuszcza budynki średniowysokie (o zaostrzonych wymaganiach, w tym dojazdach) to tym bardziej bedą tam mogły powstać budynki niskie do 12 m. To, ze Pan Falkowski nie chce mieć nic po sasiedzku to jeszcze nie powód do blokowania rozwoju Augustowa. I żeby było jasne. Nie jestem zwolennikiem obecnych włodarzy, ale chce również rozwoju Augustowa a nie zacietrzewionej, kłótliwej zaściankowości.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 15:46Źródło komentarza: Kontrowersje wokół miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Zarzecza (video)Autor komentarza: WiolaTreść komentarza: Woda butelkowana była w sklepach, akurat tego wieczoru byłam w wielu. Także ktoś z prawdą się mija.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 15:23Źródło komentarza: Alarm przed alarmem. Jak burmistrz Augustowa wywołał panikę, zanim Sanepid zdążył ocenić sytuacjęAutor komentarza: urzędnikTreść komentarza: gdzie są służby?Data dodania komentarza: 20.04.2026, 15:15Źródło komentarza: Alarm przed alarmem. Jak burmistrz Augustowa wywołał panikę, zanim Sanepid zdążył ocenić sytuacjęAutor komentarza: oolooTreść komentarza: A najciekawsze jest to, że Jak twierdzi Oneta 6zeta głosująca zgodnie z sumieniem, wespół wywaliła Pana Kleczkowskiego jak również głosowała przeciw Radnym PiS poprzedniej kadencji czyli "Kraść zgodnie z procedurami". Już samo to świadczy z jakim dnem mamy do czynienia..Data dodania komentarza: 20.04.2026, 15:13Źródło komentarza: Dlaczego odrzucili projekt? Interesująca hipoteza mieszkańca AugustowaAutor komentarza: Pisiorowe knuryTreść komentarza: Facjata naczelnego ratuszowego kabotyna rzeczywiście jest bardzo mocno opuchnięta paralelnie do Księżyca, który właśnie wszedł w perygeum. Być może efekt puchlinowej superpełni implikowany jest kompulsywnym garowaniem powiązanym z "sukcesami" pozyskania dla Augustowa zera złotych z Funduszy Norweskich i Szwajcarskich, a ostatnio zagrożeniem przepadnięcia kolejnych kilkudziesięciu milionów złotych ze środków zewnętrznych, związanym z coraz bardziej realnym scenariuszem zaliczeniem kolejnego ZERA złotych na budowę kładki nad Nettą. Arywista-wulgarysta z suwalskiego zaciągu chyba obecnie przechodzii z fazy sierpu przybywającego w pierwszą kwadrę facjaty spasionego knura.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 13:39Źródło komentarza: Aneks po terminie. Sieczkowski i Czerwiński podpisali aneks 3 dni po upływie terminu umownegoAutor komentarza: Aequitas sequitur legemTreść komentarza: Wprowadzenie aneksu nie spowodowało naruszenia prawa, ale pod kilkoma warunkami, między innymi: 1) zmiany wprowadzone aneksem nie wynikały z chęci ukrycia i zawoalowanego zniesienia skutków uchybień lub niedołożenia należytej staranności na etapie przygotowania postępowania w sprawie udzielenia zamówienia; 2) łączna wartość zmian jest mniejsza niż kwoty określone w przepisach wydanych na podstawie art. 11 ust. 8 PZP i jednocześnie mniejsza od 10% wartości zamówienia określonej pierwotnie w umowie w przypadku zamówień na usługi lub dostawy; 3) zmiana nie wprowadza warunków, które – gdyby były postawione w postępowaniu w sprawie udzielenia zamówienia, spowodowałyby, że w tym postępowaniu wzięliby lub mogliby wziąć udział inni wykonawcy lub przyjęto by oferty innej treści; 4) zmiana nie narusza równowagi ekonomicznej umowy lub umowy ramowej na korzyść wykonawcy w sposób nieprzewidziany pierwotnie w umowie lub umowie ramowej. Podsumowując, jeśli zmiany wprowadzone aneksem skutkują zniesieniem obowiązku zapłacenia przez wykonawcę kar za przekroczenie terminu/ów określonych w umowie ramowej, których wysokość przekroczyłaby 10 % wartości zamówienia, gdyby aneks do umowy nie został wprowadzony i zaakceptowany przez zamawiającego, to w takim przypadku doszło do rażącego naruszenia prawa w stopniu kwalifikowanym. Jednocześnie poza pogwałceniem zapisów ustawy PZP, aneks będzie nieważny i wykonawca będzie zobowiązany do uregulowania kar umownych określonych w umowie ramowej. Być może kary zostaną pokryte przez urzędników, którzy po stronie wykonawcy dopuścili się uchybień lub niedołożyli należytej staranności na etapie przygotowania postępowania w sprawie udzielenia zamówienia i/lub naruszyli prawo podpisując niezgodny z prawem, tym samym nieleganlny aneks skutkujący działaniem na szkodę interesu publicznego.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 10:05Źródło komentarza: Aneks po terminie. Sieczkowski i Czerwiński podpisali aneks 3 dni po upływie terminu umownegoAutor komentarza: Pan PąpiduTreść komentarza: Fotka cymes. Głównemu szyja nie mieści się już w kołnierzyk, a to przecież jeszcze nawet nie półmetek kadencji. Drugi zastępca, drugi (nomen omen) podbródek też ładnie sobie wyhodował. Zapewne to z tej ciężkiej pracy na rzecz miasta ten tłuszcz ich tak obrasta.Data dodania komentarza: 20.04.2026, 00:34Źródło komentarza: Aneks po terminie. Sieczkowski i Czerwiński podpisali aneks 3 dni po upływie terminu umownegoAutor komentarza: Non scholae, sed vitae discimusTreść komentarza: Drabinki zainstalowane na pomoście przy zburzonym POSTiW uległy trwałemu uszkodzeniu w wyniku działania pokrywy lodowej, więc tłumaczenie dyrektora Parucha odnośnie zapewnienia bezpieczeństwa na tym obiekcie jest delikatnie mówiąc irracjonalne, absurdalne, infantylne, konfabulacyjne itd. Dyretorze Paruch nie brnij pan w żenujące fantasmagorie. Skoro drabinki nie zostały zdemontowane na okres zimowy ze względu na domniemane przez Pana zapewnienie bezpieczeństwa na nieczynnym od września do lipca quasi-kąpielisku przy zburzonym POSTiW, to należało po prostu zadbać o ich właściwą konserwację poprzez systematyczne wycinanie lodu wokół drabinek, żeby zapobiec ich uszkodzeniu. Głupkowate tłumaczenie nie przystoi dyrektorowi, tym bardziej że brak właściwego oznakowania akwenu, na którym posadowiony jest "Miejski wyciąg narciarzy wodnych", w tym niezainstalowanie właściwych znaków żeglugowych dotychczas Panu nie przeszkadzało, pomimo że zaniedbania i zaniechania w tej materii skutkowały dojmującymi w skutkach wypadkami - niestety tragicznymi dla użytkowników jeziora Necko i bardzo kosztownymi dla CSiR w Augustowie, nomen omen którym Pan zarządzasz.Data dodania komentarza: 19.04.2026, 22:36Źródło komentarza: Dlaczego nie zdemontowano drabinek?Autor komentarza: kolejny zniszczony piękny kawałek miastaTreść komentarza: Już niedługo będziemy płakać nad tym co zostało z plaży budowlani. Kolejna brzydota, kicz i beton. Kto tym prymitywnym ignorantom na to pozwala? Wiele osób zaciska pięści, ale nie może publicznie nic napisać. Uwierzcie.Data dodania komentarza: 19.04.2026, 11:22Źródło komentarza: Kontrowersje wokół miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Zarzecza (video)Autor komentarza: TV🤡👺 żałosny kabotyn & socjopatyczny konferansjer Corp.Treść komentarza: Do reklamowego przedstawienia na spróchnialo-zbutwiałym molo "Radiowej Trójki", znaczy się nagrania materiału promocyjnego kręconego przez ratuszową telewizję spod insrybutorowo-jablonkowego znaku Nasze Miasto-PiS, dołaczą nawet naftalinowy bonzo permanentnie nadęty jak żaba na wiosnę i zakompleksiona garkucharka spod zgniłych gruszek, żeby przekaz był bardziej imponujący, a spróchniało-zbutwiały przekaz insrybutorowo-jablonkowego gangu augustowskiego olsena poszedł w eter na całą Polskę!Data dodania komentarza: 19.04.2026, 09:49Źródło komentarza: Zastępca burmistrza wprowadził w błąd opinię publicznąAutor komentarza: Spróchniałe i zbutwiałe molo "Radiowej Trójki" wizytówką Augustowa Anno Domini 2026?Treść komentarza: Podobno na majówkę TV spod znaku insrybutorowo-jablonkowych geszefciarzy szykuje nagranie filmiku reklamującego Augustów wprost ze spróchniałego i zbutwiałego molo "Radiowej Trójki" z udziałem ratuszowych gamoni, czyli naczelnego ratuszowego kabotyna-dyletanta, kompulsywnie konfabulującego konferansjera-infantylisty, wulgarysty-arywisty z zepsutym liczydłem suwalskiego zaciągu oraz fachowca ds. stwarzania niebezpieczeństwa i ekspresowego podwajania budżetu CSiR, także suwalskiego zaciągu.Data dodania komentarza: 19.04.2026, 08:43Źródło komentarza: Zastępca burmistrza wprowadził w błąd opinię publicznąAutor komentarza: Tadeusz JaworskiTreść komentarza: Problem w tym , że wg MPZP ma tam zabudowa do 18 m wysokości czyli "nowa DOMINATA" nad zabytkiem , na którą Konserwator nigdy nie wyda zgody. Za Plan trzeba będzie zapłacić firmie zewnętrznej , ogłosi się przetarg na sprzedaż działki i nabywca kupi to z myślą o wysokiej zabudowie a okaże się , że nie dostanie na to zgody Konserwatora , czyli zostanie wpuszczony w przysłowiowy "kamał"Data dodania komentarza: 18.04.2026, 22:12Źródło komentarza: Kontrowersje wokół miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Zarzecza (video)Autor komentarza: Żaglówki, motorówki, skutery, bojery & art. 160 kpkTreść komentarza: Dyrektor Paruch na sesji Rady Miejskiej w Augustowie stwierdził, że drabinki intencjonalnie nie zostały zdemontowane z uwagi na bezpieczeństwo użytkowników kąpieliska przy zburzonym POSTiW. Dyrektorze Paruch, dlaczego w takim razie ze względu bezpieczeństwa nie pozostały zainstalowane pławy na "Miejskim wyciągu narciarzy wodnych na jez. Necko", które nota bene powinny odpowiadać wymaganiom określonym w odpowiednich aktach wykonawczych? W ciągu ostatnich trzech lat doszło do tragicznych w skutkach wypadków na tym komunalnym obiekcie użyteczności publicznej, więc jeśli drabinki pozostały zainstalowane na pomoście przy zburzonym POSTiW, to oznakowanie nawigacyjne akwenu, na którym posadowiony jest "Miejski wyciąg narciarzy", w tym pławy, także powinno pozostać zainstalowane, żeby nie narażać użytkowników jeziora Necko na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Niepradważ dyrektorze Paruch? Kto zapłaci odszkodowania za ciężki uszczerbek na zdrowiu poszkodowanego w wypadku z dni 17 kwietnia ubiegłego roku oraz za szkody materialne powstałe w wyniku niewłaściwego oznakowania "Miejskiego wyciągu narciarzy wodnych w Augustowie"?Data dodania komentarza: 18.04.2026, 20:39Źródło komentarza: Zastępca burmistrza wprowadził w błąd opinię publiczną
Reklama