Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 8 maja 2026 13:18
Reklama

Moja Ciocia Marychna – opowieść o Marii Kłoczko

Podziel się
Oceń

Dla niektórych była Marysią, dla innych Panią Marią, a dla mnie i mojej rodziny zawsze Marychną. Maria Irena Kłoczko urodziła się 18 stycznia 1926 roku w Augustowie. Była córką Franciszka Pietrzaka, wielkiego patrioty – hallerczyka, zastępcy dowódcy Armii Krajowej w regionie Ostrów Mazowiecka, inżyniera leśnika, rodem z Pabianic (notabene najstarszego brata mojej babci Gieni) i Marii z Halickich, zacnej augustowskiej rodziny. Słynna kamienica przy ulicy 3 Maja, w której mieści się obecnie bank BGŻ, to jej rodzinny dom.
Moja Ciocia Marychna – opowieść o Marii Kłoczko

Dzieciństwo i lata młodości spędziła w Antonowie, k. Broku, gdzie ojciec był nadleśniczym. Rodzinny dom ukształtował charakter nastoletniej Marii. W czasie II wojny światowej wstąpiła w szeregi Armii Krajowej i służyła jako łączniczka. Wraz z przyjaciółką Lilką działała na terenie Puszczy Białej w okolicach Ostrowi Mazowieckiej.

Pomimo wielu trudnych momentów uważała, że ma w życiu wiele szczęścia. Często wspominała jak w czasie wojny przewoziły z Lilką tzw. „bibułę”, zawsze we dwie, zawsze parami. Dokumenty miała przy sobie raz jedna, raz druga, żeby zmniejszyć ryzyko w razie kontroli. Pewnego dnia, gdy spełniały swój patriotyczny obowiązek, Lilka poprosiła, żeby Marychna pierwsza wzięła „bibułę”. I pech chciał, że natknęły się na patrol. Ale do panny Marii uśmiechnęło się też szczęście. Okazało się, że dowódcą patrolu był znany panience z leśniczówki tzw. lokalny „patriota”, który przed wojną na weselu wspólnych znajomych „smalił do niej cholewki”. Ten rzekomy patriota w czasie okupacji podpisał folkslistę. Z uwagi na starą znajomość puścił ją wolno, a Lilkę zatrzymał do szczegółowej rewizji. Gdyby nie to, obie pewnie straciłyby życie. Losy łączniczek i jedyne zdjęcie z tego okresu, są opisane w książeczce Mieczysława Bartniczaka pt. Od Andrzejewa do Pecynki 1939-1944. Zresztą za to zdjęcie Marychna otrzymała burę od rodziców, bo ujawnienie osób związanych z partyzantką groziło śmiercią.

W 1944 roku nagle zabrakło ojca. Marychna została sama z chorą matką i młodszym rodzeństwem – Hanią i Jarkiem. Nikt nie wiedział czy ojciec żyje czy nie. Ślad po nim zaginął. Cała odpowiedzialność za rodzinę spadła na nią. W nadleśnictwie nie mogli zostać. Musiała podjąć decyzję o powrocie do rodzinnego miasta matki, gdzie był dom i rodzina. Pietrzakowie, jak wiele innych w kraju, nie miała kapitału, żeby wynająć wagon i zabrać cały dobytek. I znowu uśmiechnęło się do nastoletniej Marychny szczęście. Ale chyba nie tylko szczęście. Już jako młoda panna pokazała, że jest człowiekiem prawym, człowiekiem, który w swoim życiu kieruje się zasadą uczciwości i praworządności. Środowisko, w którym się obracała to również byli ludzie, którzy w tamtych czasach zdali egzamin z bycia człowiekiem. Nie pozostali obojętni na los rodziny i we wszelki możliwy sposób pomagali Marychnie w transporcie. Część pamiątek i dobytku musiała sprzedać, żeby mieć środki na przeprowadzkę. I znowu przypomniało mi się, jak opowiadała mi historię z tego okresu.

Otóż rodzina Pietrzaków utrzymywała bliskie stosunki z proboszczem, niejakim Antonim Falkowskim. Ów ksiądz zaproponował Marychnie, że odkupi pianino, które po pierwsze trudno było przetransportować, a po wtóre i najważniejsze pozwoliło zakończyć zbiórkę pieniędzy na transport. Żeby było jasne, ksiądz Falkowski też nie miał pieniędzy. Pianino kupił za pieniądze pożyczone od własnej rodziny. W czasie wojny raczej tego pianina nie potrzebował, ale była to jedna z tych zacnych osób, która również miała ogromny wpływ na kształtowanie się młodej panny Pietrzakówny. Ksiądz Falkowski był jednym ze Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ukrywał u siebie Żyda, ale też i Pawła Jasienicę. Konsekwencją tego była kara ponad roku, którą odbywał w więzieniu UB w Białymstoku.

Nie byłoby może w tym nic takiego, że to pianino kupił. Ale najciekawsze jest to, że po wielu latach, już w wolnej Polsce, kiedy dzieci mojej cioci były już dorosłe i urządzały swoje życie, uznał, że instrument powinien wrócić do właścicieli. Nie chciał wziąć za to ani złotówki. Jedynym jego komentarzem było, że potrzebuje mniejszego pianina, bo ten instrument nie mieści się na plebanii. I tak pianino wróciło do rodziny, jest i przypomina nam o tym człowieku. Nigdy tego nie zapomnimy.

Tym sposobem Marychna, z mamą i młodszym rodzeństwem, wrócili do Augustowa i zamieszkali w kamienicy. O ojcu w dalszym ciągu nie było wieści. Marychna wyjechała do Warszawy, żeby przez rok pobierać nauki i zdać maturę. Jej wielkim marzeniem były studia medyczne, ale niestety los pokierował inaczej jej ścieżkami. Powojenna sytuacja zmusiła ją do podjęcia pracy w charakterze nauczycielki. Był to doskonały wybór. Jak zwykle włożyła w pracę całe swoje serce, zaangażowanie, energię i wiedzę. Dokształcała się przez wiele lat. Skończyła studia wyższe, potem podyplomowe, żeby jak najlepiej wypełniać swoją misję niesienia kaganka oświaty. Wykształciła kilka pokoleń młodych Polaków. Przez wielu z nich wspominana jako sumienna i rzetelna pedagog, która miała doskonały kontakt z młodzieżą. Jeszcze do niedawna spotykała się z wychowankami, np. ulubionym uczniem, księdzem biskupem Romualdem Kamińskim.

Ale zanim to się wydarzyło dorosła Maria wraca do Augustowa i podejmuje pracę w nowoutworzonej szkole zawodowej. Rok 1947 jest niezwykle ważny w życiu Marychny. W jej rodzinnym domu pojawia się (wówczas jeszcze nie rozpoznany przez UB) August Emil Fieldorf, ps. „Nil”. Generał Wojska Polskiego, organizator i dowódca Kedywu Armii Krajowej, zastępca Komendanta Głównego AK, pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego. Człowiek legenda, stracony przez władze komunistyczne 24 lutego 1953 r. w więzieniu przy Rakowieckiej w Warszawie. „Nil” przynosi informacje o ojcu – Franciszku Pietrzaku. Żyje, wraca do domu!!! Ogromna radość, gdy już nie było nadziei.

Na życiowej drodze Marychny staje też młody pedagog. Były więzień Muthausen-Gusen, założyciel owej szkoły z internatem, w której Maria podejmuje pracę i jej pierwszy dyrektor - Jan Kłoczko. Absolwent seminarium nauczycielskiego w Augustowie. Jan pochodzi z Jaśk, podaugustowskiej wsi. Szkoła powstaje w 1947 roku. Jest spełnieniem marzeń Jana o możliwości edukacji dla wiejskiej młodzieży. Marychna jest tam jedną z pierwszych nauczycieli i pracuje w niej aż do emerytury. W szkole wykłada historię. A w życiu prywatnym jej los splata się z Janem. Ślub biorą w 1949 roku i od tego momentu wspólnie tworzą piękny kawałek historii Augustowa.

I znowu przypomina się zwariowana cząstka duszy mojej cioci. Zgadnijcie o jakim prezencie ślubnym zamarzyła sobie szanowna Pani Dyrektorowa Maria Kłoczko. W czasach kiedy brakowało tak naprawdę na wszystko i niczego nie było, ona marzyła nie o sukience, butach czy innej praktycznej rzeczy. Myślę, że to trudna zagadka, ale ktoś kto ją znał nie będzie zdziwiony. Otóż poprosiła męża o … kajak. I dostała. Cała rodzina augustowska i pabianicka korzystała z niego przez wiele lat.

Życie w rodzinie Pietrzaków i teraz Kłoczków wraca powoli do normy. Rodzą się dzieci.

Najstarszy Janusz, realizuje marzenia Marychny. Jest uznanym na świecie profesorem medycyny, ze specjalizacją z hematologii. Leczy m.in. białaczki. Był kiedy i ja go potrzebowałam. Karma?

Marek – inżynier elektronik, ale też ekonomista, tłumacz, specjalista i ekspert w sprawach gospodarki i polityk, wieloletni dyrektor i prezes Krajowej Izby Gospodarczej. Wielki przyjaciel Augustowa. Nigdy nie odmawia pomocy i rady kolejnym włodarzom, jak jest taka potrzeba.

Maria – tłumaczka, z długim stażem w Budimex-ie i Zofia – najmłodsza, spełniona w pracy zawodowej, najpierw w branży turystycznej, a potem, przez wiele lat na kierowniczym stanowisku w Ministerstwie Gospodarki, później Rozwoju.

Potem kolejne pokolenie – wnuki i inne przystawki rodzinne. Uwielbiałam nasze spotkania przy okazji świat, gdzie każdy miał coś do powiedzenia przy okrągłym stole i buchającym kaflowym piecu. Wokół otaczały nas wielkie, sięgające sufitu regały z książkami. Na stole pysznił się pasztet domowej roboty i faszerowane jajka – bez tego nie było żadnych świąt. Pod stołem niezliczona ilość wnuków, potem prawnuków i zawsze, ale to zawsze psów. Psy towarzyszą nam od kiedy pamiętam - najpierw był Aza, Pekuś, Cyguś, Arma, potem Figa, Szadok, Ama i Maczo.

I chociaż wszyscy mieszkają poza Augustowem to zaszczepiona przez rodzicieli miłość do Augustowa powoduje, że cała progenitura wraz z przydatkami ? często bywa w rodzinnym mieście. Są wielkimi przyjaciółmi naszego królewskiego grodu.

W ciągu kolejnych lat Maria Kłoczko realizuje swoje pasje. Robi uprawnienia przewodnika turystycznego PTTK i z ogromnym zaangażowaniem przekazuje swoją wiedzę pokoleniom - turystom, młodzieży i młodszym kolegom. Promuje ziemię augustowską wszędzie, gdzie bywa. A bywa w wielu miejscach, ale o tym będzie dalej. Zamiłowanie Marychny do rodzinnej ziemi jest zaraźliwe. Wiele osób, w tym i ja, poszło jej śladem.

Kolejna miłość, miłość do wody zaszczepiła w jej sercu moja babcia, która małą Marysię nauczyła pływać, kiedy przyjeżdżała do swego brata do Antonowa. Bratanica najpierw pokochała nurt Bugu, a potem augustowskie jeziora. I wiecie już skąd ta prośba o kajak na prezent ślubny? Wiele osób pamięta starszą już Panią Profesor, której nie straszne były nawet chłodne dni. Pływała codziennie, od pierwszych ciepłych promieni lata do wczesnej jesieni. Całe życie.

Po przejściu na emeryturę zupełnie nie traci energii, angażuje się w rozmaite inicjatywy społeczne, jest działaczką Ligi Kobiet, ZNP, Związku Emerytów, Uniwersytetu III Wieku. Jest osobą powszechnie szanowaną i lubianą. Miałam z nią doskonały kontakt. Myślę, że było między nami pokrewieństwo dusz.

Zawsze niezwykle pogodna, odporna na ciosy od losu, musi uporać się z ogromną stratą – śmiercią partnera życiowego - męża Jana, którego życie naznaczone było zarówno wielkim cierpieniem, ale też wyzwaniami i zaszczytami. Był posłem na sejm w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku (po odwilży październikowej, ze względu na pierwszą interpelację poselską w sprawie wyjaśnienia tzw. Obławy Augustowskiej, nie został więcej dopuszczony do głosu w parlamencie ani do dalszej współpracy w charakterze posła).

Okres żałoby trwa długo, ale i z tego Marychna podnosi się i wraca do świata. Oddaje się znowu swoim pasjom podróżniczym. Przez całe życie lubiła podróżować i po Polsce i po Europie, ale już po ukończeniu 80 roku życia, w towarzystwie dzieci i wnuków, odwiedza Japonię, Chiny, Argentynę i Egipt. Znowu jest tą dziewczyną z lat 60-tych, która jako pierwsza w Augustowie założyła spodnie i z wiatrem we włosach pędziła po ścieżkach Puszczy Augustowskiej na swoim motocyklu. Czas wypełnia jej obcowanie ze sztuką, uwielbia też wyjazdy do teatru. Do późnych godzin nocnych, a często i wczesnych porannych, nie gaśnie światło w jej oknach. Tak jak w latach młodości, wtedy na stryszku leśniczówki przy blasku księżyca, tak teraz przy świetle lampy, ucieka w magię książek.

Żeby tego było mało, niewiele przed 70-tką zdecydowała się na aktualizację prawa jazdy, po 50 latach od egzaminu. Kupiła poloneza i oddała się swej motoryzacyjnej pasji. Sunęła dostojnie swoją limuzyną po augustowskich uliczkach. Przyznał mi się niedawno Pan Starosta, że miał kiedyś okazję skorzystać z uprzejmości podwiezienia. Mniemam, iż było to wielkie wyzwanie i nie każdy miał tyle odwagi, żeby towarzyszyć jej w podróżach ?. Trudno było przekonać ciocię do pożegnania się z samochodem. Była upartą osóbką i lubiła postawić na swoim.

I ostatni etap życia to choroba, która powoli zabiera wspomnienia, gasi ogień, odbiera energię. Marychna powolutku, ale w otoczeniu najbliższych, szykuje się do najdłuższej podróży. Może gdzieś po drodze spotka tych, których kochała.

Maria Irena Kłoczko za swoje zasługi została wyróżniona wieloma odznaczeniami, m.in. Krzyżem Partyzanckim, Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945 r., Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Armii Krajowej, Odznaką Weterana Walk o Niepodległość, ale też Medalem za Zasługi dla Miasta Augustowa i wieloma innymi, związanymi z różnymi obszarami życia zawodowego i społecznego.

Była Moją Ukochaną Ciocią. Będzie mi jej brakowało, ale w moim sercu jest zawsze.

Izabela Piasecka


 


 



Napisz komentarz

Komentarze

Mieszkaniec Augustowa 27.03.2020 21:20
Sprostowanie: ksiądz Falkowski miał na imię STANISŁAW, spoczywa na cmentarzu w Klukowie, powiat Wysokie Mazowieckie. Pozdrawiam.

umiarkowane opady deszczu

Temperatura: 9°C Miasto: Augustów

Ciśnienie: 1018 hPa
Wiatr: 17 km/h

Reklama
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 1
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 2
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 3
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 4
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 5
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 6
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 7
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 8
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 9
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 10
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 11
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 12
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 13
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 14
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 15
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 16
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 17
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 18
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 19
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 20
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 21
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 22
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 23
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 24
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 1Strona nr 1
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 2Strona nr 2
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 3Strona nr 3
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 4Strona nr 4
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 5Strona nr 5
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 6Strona nr 6
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 7Strona nr 7
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 8Strona nr 8
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 9Strona nr 9
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 10Strona nr 10
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 11Strona nr 11
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 12Strona nr 12
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 13Strona nr 13
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 14Strona nr 14
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 15Strona nr 15
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 16Strona nr 16
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 17Strona nr 17
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 18Strona nr 18
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 19Strona nr 19
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 20Strona nr 20
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 21Strona nr 21
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 22Strona nr 22
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 23Strona nr 23
Miesięcznik Przegląd Powiatowy nr 3 z dnia 26 marc - strona 24Strona nr 24
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ALARM!Treść komentarza: DLACZEGO STOWARZYSZENIE KOZA NIE INTERWENIUJE PRZY WYCINCE DRZEW NA SUCHARSKIEGO? POWINNI ROZWIESIĆ KARTECZKI I PRZYPIĄĆ SIĘ DO DRZEW ŁAŃCUCHAMI! PROSZĘ O PILNĄ INTERWENCJĘData dodania komentarza: 8.05.2026, 11:51Źródło komentarza: Radny o "dantejskich scenach" na ulicy MostowejAutor komentarza: leśny ludekTreść komentarza: No jak jakiś wkurzony hazardzista rozwalił automaty, to go złapali i nawet zdjęcia na stronę wrzucili, nie zająkując się nawet o tym, że to nielegalny salon hazardowy, taka ta nasza policja ;)Data dodania komentarza: 8.05.2026, 11:40Źródło komentarza: Nocne wyścigi samochodowe w Augustowie?Autor komentarza: MIELICJA augustowskaTreść komentarza: Jeżeli chodzi o reakcję ,,policji" w tym mieście to polega ona jedynie na jeździe po mieście i odwracaniu głowy od problemów i łamanych przepisów, a wszelakie zgłoszenia bezpośrednie do dyżurnego kończą się krzykiem w słuchawce i reakcją typu - czego dzwonisz i zawracasz .... Tak problemy można mnożyć - od przekraczania prędkości jak wspomniano w materiale, niszczenia infrastruktury w mieście, mazania sprayami po wszystkim co się da, wybijanie szyb w przystankach, parkowanie w niedozwolonych miejscach na przystankach (przodują w tym ulice Waryńskiego, Jonkajtysa, Sucharskiego), brak reakcji na zaśmiecanie terenu i można by tu mnożyć i mnożyć przykłady. A ciekawostką jeszcze jest fakt, że nawet jeżeli dostaną twarde dowody do ręki w postaci zdjęć czy inne to co się dzieje - nie udało się ustalić sprawcy, sprawca został pouczony i ma to w głębokim poważaniu bo łamie przepisy dalej. A gdyby tak szanowni panowie policjanci wzięli się do faktycznego karania mandatami i za wykroczenia przywalili mandat z 1000 - 1500 zł i więcej to jeden z drugim zastanowiłby się czy na prawdę warto to robić. Ale po co przecież to tyle pisania, tyle zachodu i tyle roboty - lepiej wsiąść w radiowóz i bujać się po mieście udając, że się pracuje, albo lepiej udawać gwiazdy w serialu w TV, albo schować się w krzakach i wlepiać mandaty, za przekroczenie prędkości o 5 km/h. Ot i takie realia. Ale skoro brak jest reakcji ze strony lokalnych funkcjonariuszy - warto pisać skargi do komendy wojewódzkiej - Ci pojawiają się kilka razy w miesiącu i przynajmniej im się chce pracować a nie tylko udawać...Data dodania komentarza: 7.05.2026, 20:35Źródło komentarza: Nocne wyścigi samochodowe w Augustowie?Autor komentarza: MMMMMMaaaaaaaTreść komentarza: Pan Szkiłądź spać nie może. Ja polecam stopery do uszu. Sam stosuję bo mam wredną sąsiedkę, której kundle szczekają 24/24. Prośba nie dała skutku, ostrzeżenie pisemne również nie skutkowało. Policja przyjechała, baba przyznała się do winy i dostała pouczenie. Ma możliwość zamknięcia psów przynajmniej na noc, ale złośliwie tego nie robi.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 16:02Źródło komentarza: Nocne wyścigi samochodowe w Augustowie?Autor komentarza: ef3Treść komentarza: To miejsce spotkań młodzieży. Zawsze wieczorami jest tam pełno ludzi jak kiedys pod dyskotekami.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 15:40Źródło komentarza: Nocne wyścigi samochodowe w Augustowie?Autor komentarza: Mieszkaniec.Treść komentarza: Brawo panie Dariuszu,ta trzymać.A w głębokim powarzaniu to będzie do wyborów, a przed znowu obiecanki i robienie wody z mózgu dla mieszkańców.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 13:24Źródło komentarza: Radny o "dantejskich scenach" na ulicy MostowejAutor komentarza: Tadeusz JaworskiTreść komentarza: Zeby było "śmieszniej" za postój hulajnóg miasto nie pobierało żadnej opłaty z tytułu dzierżawy terenu, a Spółdzielnia Socjalna , gdzie miasto było udziałowcem płaciła taką opłatę. A rozwiązania były i są bardzo proste o czym mówiłem na sesji Rady MiastaData dodania komentarza: 7.05.2026, 12:50Źródło komentarza: Radny o "dantejskich scenach" na ulicy MostowejAutor komentarza: hahaTreść komentarza: pewnie był w delegacji xdData dodania komentarza: 7.05.2026, 10:06Źródło komentarza: Koncepcja na półkę. Dziękuję i do widzeniaAutor komentarza: SzokTreść komentarza: Ludzie taką władzę sobie wybraliście, teraz się obudziliście? Burmistrz i jego giermkowie mieli w poważaniu miasto już za pierwszej kadencji, to skąd teraz te zdziwienieData dodania komentarza: 7.05.2026, 10:05Źródło komentarza: Brak władz na komisji to „rażące naruszenie”. Skarga na burmistrza AugustowaAutor komentarza: onTreść komentarza: MISTRZ!Data dodania komentarza: 6.05.2026, 23:31Źródło komentarza: Dlaczego nie zdemontowano drabinek?Autor komentarza: Brawo ZUSTreść komentarza: Bardzo dobrze, że w końcu się za to wzięli, wiele ludzi bierze L4, nie ma ich w pracy a po mieście chodzą i to w pewnym zdrowiu, najczęściej można owych "ozdroweńców" spotkać u fryzjera albo kosmetyczki. Przedłużają też w ten sposób urlopy po powrocie z zagranicznych wczasów, albo budują altanki i ogarniają przydomowe ogródki. O dodatkowej pracy na zlecenie już nie wspominając. Dobrze że ktoś to wreszcie sprawdza.Data dodania komentarza: 6.05.2026, 21:53Źródło komentarza: Do ZUS-u w Białymstoku wróciło ponad milion złotych po kontrolach zwolnień w pierwszym kwartaleAutor komentarza: Tadeusz JaworskiTreść komentarza: No cóż, w kampanii z-ca Chodkiewicz obiecał tor wyścigowy więc może się pochwalić , że "obiecane , zrobione" Nic nie mówił o lokalizacjiiData dodania komentarza: 6.05.2026, 12:16Źródło komentarza: Nocne wyścigi samochodowe w Augustowie?Autor komentarza: KornikTreść komentarza: Ba. Co dzieje się przy wyciągu,na parkingu, syf kiła i mogiła. Pełno petów, papieru toaletowego i nie tylko. Do tego augustowska i nie tylko wioska - bmw, audi... augustowsko wiejski tjuning. Muzyka gra, platyk i w aucie malo nie odpadnie od decybeli i bączki kręcone na samym parkingu. Żadna nowość. Ludzka mentalność. Sezon sie nie zaczął a problem juz istnieje od kilku lat.Data dodania komentarza: 6.05.2026, 12:13Źródło komentarza: Nocne wyścigi samochodowe w Augustowie?Autor komentarza: RobertTreść komentarza: Pan Szkiłądź jest cwany, bo mieszka na początku ulicy. Jemu nie będą przeszkadzać progi na całej ulicy. Może niech się wypowiedzą Ci, którzy mieszkają na samym końcu? I trzeba zaznaczyć, że w całym Augustowie są wyścigi, bez względu czy są progi czy ich nie ma.Data dodania komentarza: 6.05.2026, 12:12Źródło komentarza: Nocne wyścigi samochodowe w Augustowie?Autor komentarza: we4fTreść komentarza: Na rogu Konopnickiej i Letniskowej rynna wystawiona jest na chodnik i zimą jest slizgawka, że można nogi połamać. Ludzie muszą schodzić na jezdnię. Ale weź coś powiedz. A chodniki wzdłuż szpitala to juz norma, że nie są w ogóle odśnieżane. Na szczęście trwają analizy prawne w Sądzie Najwyższym i przepisy nakazujące mieszkańcom utrzymywać chodniki należące do miasta mają być uchylone. Odśnieżanie ma spoczywać na właścicielu chodników. I słusznie. Nie ma powodu, żeby część mieszkańców była na "robotach przymusowych", a część nie. Poza tym mamy starzejące się społeczeństwo i trudno wymagać od samotnej 90 babci, żeby zasuwała z łopatą.Data dodania komentarza: 6.05.2026, 09:34Źródło komentarza: Dariusz Szkiłądź o ślizgawicy, "płonącej planecie" i tragicznych chodnikachAutor komentarza: RadekTreść komentarza: Czas, by to miasto i powiat wzięły odpowiedzialność za odśnieżanie chodników! Obowiązek odśnieżania przez właścicieli przylegających posesji to przeżytek PRL, a w dodatku nieżyciowy i niesprawiedliwy!Data dodania komentarza: 5.05.2026, 22:39Źródło komentarza: Dariusz Szkiłądź o ślizgawicy, "płonącej planecie" i tragicznych chodnikachAutor komentarza: PracownikTreść komentarza: Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną.Data dodania komentarza: 5.05.2026, 21:01Źródło komentarza: Brak władz na komisji to „rażące naruszenie”. Skarga na burmistrza AugustowaAutor komentarza: Mieszkaniec .Treść komentarza: Takich starostów jak pan Jarosław Szlaszynski i pan Dariusz Szkilondz nie było i nie będzie. Szkoda że w powiecie augustowskim są radni że dla kasy i koryta swojego i rodziny zrobią nawet najgorsze świństwo.Data dodania komentarza: 5.05.2026, 16:50Źródło komentarza: Dariusz Szkiłądź o ślizgawicy, "płonącej planecie" i tragicznych chodnikachAutor komentarza: jaTreść komentarza: haha dobre, smutne ale prawdziweData dodania komentarza: 5.05.2026, 14:03Źródło komentarza: Dlaczego nie zdemontowano drabinek?Autor komentarza: oolooTreść komentarza: Uszkodzenia kamer mogą być szybko z uwagi na montaż. A kto to podłączał? Dwie lampy przy parku linowym świecą non-stop. Szwagier lepiej by to podłączył za pół litra. Te kamery to po to aby jedna drugą obserwowała? Myśl techniczna rodem z obory..Data dodania komentarza: 5.05.2026, 13:06Źródło komentarza: Dlaczego nie zdemontowano drabinek?
Reklama