66 milionów złotych
Z danych przywołanych w artykule wynika, że w ubiegłym roku mieszkańcy Augustowa wydali na alkohol około 66 milionów złotych.
To ogromna kwota jak na miasto tej wielkości. Wystarczy jednak zadać jedno proste pytanie. Ile z tych pieniędzy pochodzi z nocnej sprzedaży alkoholu?
Analizy rynku pokazują, że w Polsce sprzedaż alkoholu w nocy, w sklepach całodobowych i na stacjach benzynowych, stanowi zwykle kilkanaście procent rynku detalicznego. W miastach turystycznych bywa jeszcze wyższa. Oznacza to, że w Augustowie nocna sprzedaż alkoholu może sięgać 8–10 milionów złotych rocznie. Przy nocnej marży handlowej rzędu 20–40 procent daje to kilka milionów złotych zysku rocznie.
I nagle dyskusja o melinach zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Bo gdy w grę wchodzą miliony złotych, dramatyczne opowieści o rzekomych katastrofach społecznych pojawiają się wyjątkowo szybko.
Polska już to sprawdziła
W artykule pojawia się sugestia, że ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu może doprowadzić do powstania nielegalnego handlu i „melin”. To argument powtarzany w wielu miastach od lat. Augustów nie jest tu żadnym eksperymentem. Ponad 200 gmin wprowadziło już nocne ograniczenia sprzedaży alkoholu.
Nie spowodowało to eksplozji melin ani czarnego rynku.
Za to w wielu miejscach spadła liczba nocnych awantur, zakłócania ciszy, interwencji policji. Czyli dokładnie tego, z czym mierzą się mieszkańcy miast turystycznych.
Alkohol jako „ochrona przed narkotykami”
W artykule pojawia się także wypowiedź Piotra Tubelewicza, przedstawionego jako ekspert od profilaktyki. Pada sugestia, że ograniczenie dostępu do alkoholu może skłonić młodzież do sięgania po narkotyki. To teza, która brzmi efektownie, ale ma jeden zasadniczy problem. Stoi w sprzeczności z większością badań zdrowia publicznego.
W badaniach epidemiologicznych alkohol jest najczęściej pierwszą substancją psychoaktywną, od której zaczyna się eksperymentowanie z używkami. Dlatego w wielu krajach Europy podstawowym narzędziem walki z uzależnieniami jest właśnie ograniczanie dostępności alkoholu. Zwłaszcza w nocy.
Jeśli więc ktoś twierdzi, że łatwy dostęp do alkoholu chroni młodych ludzi przed narkotykami, trudno nie zauważyć pewnej logicznej dziury w tym rozumowaniu. Bo gdyby potraktować tę teorię poważnie, można by dojść do dość osobliwego wniosku. Skoro alkohol ma rzekomo chronić młodzież przed narkotykami, to może komisja rozwiązywania problemów alkoholowych powinna, w ramach walki z narkomanią, rozważyć sprzedaż alkoholu w szkołach? Oczywiście to absurd. Ale dokładnie taki sam absurd kryje się w tezie, że ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu nagle popchnie młodzież w stronę narkotyków.
Narkopolityka w wersji augustowskiej
Warto przy tej okazji wspomnieć o środowisku, z którego wywodzi się cytowany w artykule ekspert. Piotr Tubelewicz od lat działa w kręgach tzw. narkopolityki. To środowisko lubi przekonywać, że zakazy niczego nie rozwiązują, a społeczeństwo powinno raczej nauczyć się „zarządzać” obecnością substancji psychoaktywnych. Brzmi to bardzo nowocześnie i akademicko. Zatem może należy w Augustowie zorganizować jakieś źródło narkotyków dla młodzieży. Najlepiej we współpracy z policją. Genialne, nieprawdaż?
Prawdziwy problem
Jeśli naprawdę martwimy się o młodych ludzi, powinniśmy raczej zadać inne pytanie. Dlaczego nastolatkowie mogą dziś w środku nocy kupować alkohol w sklepach czy na stacjach benzynowych? Dlaczego w mieście turystycznym alkohol jest dostępny praktycznie o każdej porze nocy? I dlaczego w tej dyskusji więcej mówi się o hipotetycznych melinach niż o realnych nocnych awanturach, które mieszkańcy widzą pod swoimi oknami?
Sprawa zdrowego rozsądku
Ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu nie jest żadną „prohibicją”. Restauracje, bary i lokale gastronomiczne nadal mogą sprzedawać alkohol. Chodzi wyłącznie o sytuację, w której alkohol można kupić o drugiej czy trzeciej nad ranem jak chipsy. Setki miast w Polsce uznały, że taki model po prostu nie służy mieszkańcom. Augustów nie musi być wyjątkiem. Bo w tej dyskusji nie chodzi o meliny ani o ideologię. Chodzi o coś znacznie prostszego. O spokój mieszkańców miasta.




































Napisz komentarz
Komentarze