Rezygnacja z instruktora, bo ktoś inny Cię nauczy
Masz znajomego, który jeździ od lat, więc wychodzisz z założenia, że w sumie tak naprawdę to nie trzeba Ci instruktora. Jest tylko jeden zasadniczy problem. To, że ktoś umie jeździć, nie znaczy, że będzie Ci w stanie tę wiedzę przekazać. Może i znajomy faktycznie świetnie jeździ, a mimo to nie ma zielonego pojęcia, jak wytłumaczyć Ci podstawy. Co gorsza, znajomy sam może popełniać błędy, których potem nauczy Ciebie. Dobry instruktor wie, jak uczyć ludzi od zera. I to coś, z czego nie warto rezygnować, bo potem lata złych nawyków ciężko będzie odkręcić.
Brak ochraniaczy
Wielu początkujących pomija ochraniacze narciarskie, myśląc, że tylko sportowcy ich potrzebują. W rzeczywistości jednak to właśnie na początku nauki upada się najczęściej. Ochraniacze są w stanie uratować Cię przed naprawdę bolesnym stłuczeniem, a nawet i złamaniem.
Źle dobrane narty
Kolejny błąd nowicjusza w narciarstwie to źle dobrane narty. Początkujący często myślą sobie, że potrzebują długich i profesjonalnych modeli. Czasem wypożyczają też pierwszy lepszy sprzęt i nie patrzą, czy to tak właściwie będzie do nich pasować. To recepta na katastrofę. Zbyt twarde modele nie wybaczą błędów, z kolei zbyt sportowe wymagają już opanowanej techniki, a Ty jeszcze jej nie masz.
Narty damskie, męskie czy dla najmłodszych, którzy dopiero co zaczynają, powinny być krótsze. Jeśli nie do końca wiesz, jak to sobie zobrazować, to wyobraź sobie, że gdy je postawisz, to sięgną Ci do brody lub maksymalnie do nosa. Do tego też powinny być miękkie, bo takimi po prostu łatwiej się skręca. Najważniejsze jest to, że nauczą Cię jeździć. A to na ten moment wystarczy.
Strach przed upadkiem
Wybrałeś już właściwie narty męskie czy damskie, dojechałeś wyciągiem na szczyt, spojrzałeś w dół i… ze zjazdu nic nie wyszło. Wszystko dlatego, że boisz się upaść. Paradoksalnie, taki strach sprawia, że częściej będziesz upadać. Wytłumaczenie jest naprawdę proste; kiedy się boisz, to sztywniejesz. Masz proste nogi, napięte ramiona, a całe ciało jest jak deska.
Tylko że sztywne ciało nie ma praktycznie żadnej równowagi. Nie zareagujesz na nierówności i przy tym nie będziesz mieć jak amortyzować upadku. W rezultacie tak naprawdę przewrócisz się przy pierwszej okazji. Warto zaakceptować to, że w pierwszych dniach parę razy upadniesz, bo to zupełnie normalne.
Brak przerw
Kolejną rzeczą, która wydaje się początkującym jest to, że skoro już w sumie są na tym stoku, to teraz muszą wykorzystać tam każdą minutę. W końcu za to zapłacili, więc będą na upartego jeździć od świtu do zmroku. Jednak twoje mięśnie, a już zwłaszcza wtedy, gdy nie jesteś przyzwyczajony do jazdy, będą Cię boleć. Zmęczony nie będziesz już mieć takiej koncentracji, przez co możesz nabawić się kontuzji. Rób przerwy. Co godzinę czy dwie zjedź, napij się czegoś ciepłego i usiądź. Każdy, nawet najbardziej wprawiony narciarz potrzebuje chwili na regenerację.

































