Sama wartość paneli to tylko część ryzyka
Przy myśleniu o potencjalnej szkodzie łatwo skoncentrować się na panelach fotowoltaicznych. Tymczasem współczesna instalacja jest znacznie bardziej rozbudowanym systemem.
Oprócz modułów obejmuje m.in. konstrukcję, okablowanie, zabezpieczenia, falownik, rozdzielnice, a w większych instalacjach także transformatory czy rozbudowane systemy monitorowania. Coraz częściej do instalacji dołączany jest również magazyn energii.
Awaria jednego z kluczowych komponentów może spowodować nie tylko konieczność naprawy lub wymiany urządzenia, ale również ograniczenie albo całkowite zatrzymanie produkcji.
W przypadku niewielkiej instalacji prosumenckiej konsekwencją może być przede wszystkim okresowy wzrost rachunków za energię. W przedsiębiorstwie korzystającym z dużej instalacji w ramach autokonsumpcji skutki mogą być znacznie większe. Jeszcze inaczej wygląda sytuacja farmy fotowoltaicznej, dla której sprzedaż energii jest podstawowym źródłem przychodu.
Dlatego pytanie o ochronę finansową powinno zaczynać się nie od wartości samych paneli, ale od odpowiedzi na pytanie: ile naprawdę będzie kosztowała firma przerwa w działaniu całego systemu?
Pogoda pozostaje jednym z podstawowych źródeł ryzyka
Instalacje fotowoltaiczne są projektowane do wieloletniej pracy na zewnątrz, jednak nie oznacza to pełnej odporności na ekstremalne zjawiska pogodowe.
Grad może uszkodzić moduły, silny wiatr elementy konstrukcji, a wyładowanie atmosferyczne lub przepięcie - urządzenia elektryczne i elektronikę sterującą.
Znaczenie ryzyka zależy również od lokalizacji i sposobu wykonania instalacji. Inaczej należy oceniać panele znajdujące się na dachu domu, inaczej dużą instalację na dachu hali przemysłowej, a jeszcze inaczej farmę PV zlokalizowaną na otwartym terenie.
Właśnie dlatego zakres ochrony finansowej powinien odpowiadać konkretnej inwestycji, a nie wyłącznie jej mocy wyrażonej w kWp lub MW.
Czy gwarancja producenta wystarczy?
Jednym z częstszych nieporozumień jest utożsamianie gwarancji urządzenia z zabezpieczeniem wszystkich możliwych szkód.
Gwarancja producenta dotyczy przede wszystkim odpowiedzialności za produkt na zasadach określonych w jej warunkach. Nie oznacza automatycznie pokrycia kosztów szkody spowodowanej np. przez grad, przepięcie, kradzież, wandalizm czy inne zdarzenie zewnętrzne.
Podobnie gwarancja wykonawcy może mieć znaczenie przy wadliwym montażu, ale nie zastępuje ochrony przed wszystkimi ryzykami związanymi z późniejszą eksploatacją.
Dlatego przed podjęciem decyzji warto rozdzielić trzy kwestie:
- za co odpowiada producent urządzenia,
- za co odpowiada projektant lub wykonawca,
- jakie zdarzenia pozostają ryzykiem właściciela instalacji.
Dopiero wtedy widać, czy istnieją obszary wymagające dodatkowego zabezpieczenia finansowego.
Magazyn energii zmienia wartość i profil całej instalacji
Dodanie magazynu energii zwiększa możliwości wykorzystania energii produkowanej przez fotowoltaikę, ale jednocześnie oznacza pojawienie się kolejnego kosztownego elementu infrastruktury.
Znaczenie mają nie tylko same baterie, ale również elektronika sterująca, sposób montażu, lokalizacja urządzenia, system zarządzania energią oraz warunki jego eksploatacji.
Z tego względu po rozbudowie instalacji warto ponownie przyjrzeć się dotychczasowej ochronie. Polisa przygotowana dla samej fotowoltaiki nie musi automatycznie zapewniać odpowiedniego zakresu dla nowego magazynu energii.
W ofercie Pallada Ubezpieczenia znajduje się rozwiązanie obejmujące ubezpieczenie instalacji fotowoltaicznej i magazynów energii. Zakres może uwzględniać m.in. szkody związane ze zjawiskami atmosferycznymi, przepięciami, awariami, kradzieżą i wandalizmem, a w określonych wariantach również finansowe konsekwencje przerwy w produkcji energii.
Nie oznacza to jednak, że zawsze potrzebny jest maksymalnie szeroki wariant. Najpierw należy ustalić, które ryzyka są rzeczywiście istotne dla konkretnego systemu.
Najdroższa nie zawsze jest sama naprawa
Przy większych instalacjach największym problemem po szkodzie może nie być koszt wymiany uszkodzonego urządzenia.
Wyobraźmy sobie awarię falownika lub innego kluczowego komponentu. Urządzenie trzeba zdiagnozować, zamówić część, przeprowadzić naprawę, a następnie ponownie uruchomić instalację. Jeśli potrzebny element nie jest dostępny od ręki, przestój może trwać znacznie dłużej niż sama naprawa.
W tym czasie instalacja nie produkuje energii w normalnym zakresie.
Dla przedsiębiorstwa oznacza to konieczność zakupu większej ilości energii z sieci. Dla operatora farmy - utratę części przychodów.
Dlatego przy większych projektach warto analizować dwa oddzielne ryzyka:
szkodę materialną - czyli koszt naprawy lub odtworzenia infrastruktury,
oraz
skutek finansowy przestoju - czyli to, co dzieje się z wynikiem ekonomicznym inwestycji w czasie, gdy instalacja nie pracuje.
Drugi element może mieć szczególne znaczenie w przypadku projektów finansowanych kredytem lub leasingiem, gdzie zobowiązania pozostają niezależnie od aktualnej produkcji energii.
A co z instalacją przy domu lub w małej firmie?
Skala ryzyka jest oczywiście inna niż w przypadku farmy fotowoltaicznej.
Przy instalacji domowej warto najpierw sprawdzić istniejące ubezpieczenie nieruchomości. Fotowoltaika może być objęta ochroną jako element budynku lub dodatkowe wyposażenie, ale zakres zależy od konkretnych warunków umowy.
Należy zwrócić uwagę przede wszystkim na:
- wartość instalacji przyjętą do ubezpieczenia,
- sposób zamontowania paneli,
- zakres zdarzeń objętych ochroną,
- zasady dotyczące instalacji znajdujących się poza bryłą budynku,
- magazyn energii, jeśli został dołączony później,
- wymagane zabezpieczenia.
Może się okazać, że dotychczasowa ochrona jest wystarczająca. Może też wystąpić luka, której właściciel nie był świadomy.
Dlatego zamiast automatycznie kupować kolejną polisę, warto najpierw ustalić, co już jest objęte ochroną.
Im większa inwestycja, tym szersza analiza ryzyka
Przy farmach PV analiza staje się znacznie bardziej złożona. Dochodzą transformatory, infrastruktura przyłączeniowa, monitoring, ogrodzenie, urządzenia sterujące czy ryzyko długiego przestoju.
Podobne podejście występuje również w innych segmentach energetyki odnawialnej. Przykładowo w przypadku farm wiatrowych znaczenie mają szkody dotyczące turbin, łopat, generatorów, infrastruktury technicznej i odpowiedzialności wobec osób trzecich. Pallada oferuje również rozwiązania dla takich inwestycji, co dobrze pokazuje, że ochrona OZE powinna być konstruowana według technologii i charakteru konkretnego projektu, a nie według jednego uniwersalnego wzoru.

Kiedy dodatkowa ochrona ma największe znaczenie?
Im większe potencjalne konsekwencje szkody, tym bardziej zasadne jest dokładne przeanalizowanie sposobu zabezpieczenia inwestycji.
Szczególnie warto zrobić to wtedy, gdy:
- instalacja ma wysoką wartość,
- została rozbudowana o magazyn energii,
- pracuje na potrzeby przedsiębiorstwa,
- przestój zwiększa koszty działalności,
- instalacja generuje przychód ze sprzedaży energii,
- inwestycja jest finansowana kredytem lub leasingiem,
- znajduje się w miejscu szczególnie narażonym na szkody pogodowe, kradzież lub wandalizm.
Nie oznacza to automatycznie konieczności wykupienia każdego możliwego rozszerzenia. Sens ochrony polega właśnie na dopasowaniu jej do realnego ryzyka.
Fotowoltaika potrzebuje przede wszystkim dobrze policzonego ryzyka
Odpowiedź na pytanie, czy fotowoltaika potrzebuje dodatkowej ochrony finansowej, nie jest taka sama dla każdego właściciela instalacji.
W niewielkiej mikroinstalacji najważniejsze może być upewnienie się, że odpowiedni zakres zapewnia już polisa nieruchomości. W firmie trzeba dodatkowo policzyć konsekwencje przestoju i wzrostu kosztów zakupu energii. Przy farmie fotowoltaicznej analiza powinna obejmować również utratę produkcji, odpowiedzialność, finansowanie oraz koszt odtworzenia specjalistycznych urządzeń.
Najważniejsze jest więc nie samo posiadanie ubezpieczenia, ale rozpoznanie tego, co wydarzy się finansowo, jeśli instalacja przestanie działać. Dopiero na tej podstawie można ocenić, czy obecne zabezpieczenia są wystarczające i które ryzyka rzeczywiście warto przenieść na ubezpieczyciela.























