Jakie są najważniejsze założenia projektu rekomendacji strategicznych dotyczących rozwoju turystyki do 2035 roku i jakie podmioty będą odpowiedzialne za ich realizację?
-Powstał projekt rekomendacji strategicznych, czyli zaleceń dotyczących obszarów strategicznych i narzędzi, które mogą być wykorzystywane nie tylko przez Ministra Sportu i Turystyki, ale również przez inne resorty. Nie wszystkie zjawiska związane z gospodarką turystyczną znajdują się przecież w kompetencjach ministra. Dotyczy to również Polskiej Organizacji Turystycznej, urzędów marszałkowskich, urzędów gmin czy innych podmiotów. Dokument jest więc szeroki pod względem grup interesariuszy. Zawiera sześć podstawowych obszarów strategicznych oraz narzędzia, które mogą być wykorzystywane do osiągnięcia założonych celów dotyczących poszczególnych produktów turystycznych do 2035 roku. Wskazuje również bariery i zagrożenia, ponieważ nie ma jednego prostego modelu rozwoju turystyki, który można byłoby bezpośrednio zastosować.
Co Pana zdaniem należy zrobić, żeby turystyka pozostała ważną gałęzią gospodarki państwa?
-Jeśli chodzi o znaczenie turystyki, Światowa Rada Podróży i Turystyki szacuje, że jej udział w polskiej gospodarce może osiągnąć około 4,8 proc. PKB. Chcielibyśmy zwiększyć ten udział do około 5 proc. Bardzo istotne jest uświadomienie sobie, jakie produkty turystyczne są rzeczywistymi „lokomotywami” poszczególnych regionów. Istnieją już nowe narzędzia, które docelowo mają umożliwiać analizowanie, między innymi za pomocą map ciepła, przemieszczania się odwiedzających. To kapitalne rozwiązanie. Możemy dzięki niemu sprawdzić, gdzie ruch turystyczny jest zbyt duży, gdzie jest zbyt mały i jak przemieszczają się turyści w czasie rzeczywistym. Żeby jednak przedsiębiorcy i samorządy potrafili je wykorzystywać do prowadzenia swoich biznesów i podejmowania decyzji strategicznych, potrzebne są odpowiednie kompetencje. I właśnie ten obszar kompetencji również został uwzględniony w przygotowanym dokumencie.
Jakie zmiany w sposobie zarządzania i promowania turystyki są dziś najważniejsze?
-Kolejnym ważnym elementem jest model zarządzania turystyką, czyli partnerstwo i podział kompetencji pomiędzy samorządami terytorialnymi, lokalnymi i regionalnymi organizacjami turystycznymi oraz biznesem. Pojawiają się też zupełnie nowe wyzwania związane ze sztuczną inteligencją. Obecnie wiele stron internetowych prowadzonych przez województwa, gminy czy inne instytucje nie jest odpowiednio widocznych dla narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję, a przecież coraz częściej właśnie z nich korzystamy. Jeżeli informacje o danym regionie czy przedsiębiorstwie nie będą odpowiednio przygotowane i wiarygodne dla sztucznej inteligencji, będziemy mieli problem z dotarciem do potencjalnych turystów. To wymaga zmiany całej filozofii komunikacji, ale także cyfryzacji firm. I jest to wyzwanie zarówno dla małych przedsiębiorstw, gospodarstw agroturystycznych, wypożyczalni kajaków czy innych usług, jak i dla całych regionów.
Jak oceniłby Pan działania turystyczne prowadzone w naszym regionie?
-Bardzo lubię te tereny i chętnie tutaj przyjeżdżam. Podlasie ma bardzo ciekawą przewagę konkurencyjną. Oprócz oczywistych walorów przyrodniczych jest nią również tożsamość regionu. To właśnie ona może być ogromnym atutem. Bardzo lubię chociażby charakterystyczny podlaski akcent i te wszystkie drobne elementy, które tworzą wyjątkowość tego miejsca. Paradoksalnie, im więcej powstałoby tutaj pięciogwiazdkowych hoteli, tym gorzej dla Podlasia. Przewagą tego regionu jest bowiem między innymi jego spokojny, powolny charakter, czyli to, co określamy jako „slow tourism”. Najważniejsze jest, żeby nie utracić wartości środowiska przyrodniczego. O to trzeba szczególnie dbać. Mamy już wiele miejscowości turystycznych, głównie na wybrzeżu, w których poziom wyludnienia przekracza 30 proc. To oczywiście ogromne wyzwanie dla władz lokalnych. Czy da się ten proces zatrzymać? Nie wiem. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że może być to bardzo trudne, ale na pewno trzeba próbować coś z tym zrobić.
Sytuacja sprowadza się do sprowadzenia turystów. Jak to zrobić?
-Ludzie muszą mieć po co przyjeżdżać. Można budować turystyczną historię wokół różnych, nawet pozornie nieistotnych rzeczy. Nie zawsze muszą to być wielkie obiekty muzealne czy zabytki. Moja córka była ostatnio w Szkocji. W jednym z miejsc znajduje się obelisk związany z fikcyjną postacią Jamesa Bonda. Jest on ustawiony na terenie prywatnym, ponieważ w jednej z części filmu właśnie w tej okolicy miały rozgrywać się wydarzenia związane z jego śmiercią. To przecież fikcyjna postać, a mimo to zaczęli przyjeżdżać tam ludzie, robić zdjęcia, a właściciel terenu pobiera opłaty. Można więc budować historię także wokół rzeczy, których pozornie nie ma. Tego właśnie coraz częściej szukają turyści. Ciekawostek i historii, których nie można znaleźć w typowym przewodniku. I tutaj pojawia się również kwestia kompetencji kadr turystycznych, w tym przewodników. Chciałbym usłyszeć o Augustowie czy Wigrach coś, czego nie znajdę w przewodniku i czego nie przeczytam na iPadzie albo nie uzyskam od sztucznej inteligencji. Potrzebujemy więc umiejętności opowiadania historii. To jest ogromne wyzwanie również dla administracji publicznej. Przedsiębiorca może opowiedzieć historię swojego hotelu czy restauracji, ale potrzebujemy także opowieści o całych regionach i mikroregionach. To jest zadanie, które stoi przed nami wszystkimi.
Wracając jeszcze do dokumentu, który Pan przygotował. Jakie będą jego dalsze losy?
-Dokument jest jeszcze na etapie projektu. Wprowadzamy ostatnie, właściwie kosmetyczne poprawki. Został już zaakceptowany i zarekomendowany ministrowi przez Radę Turystyki przy Ministrze Sportu i Turystyki, jak i również przez Radę Polskiej Organizacji Turystycznej. Teraz naniosę ostateczne poprawki i dokument powinien zostać zaakceptowany przez ministra. Następnie będzie dystrybuowany do samorządów, przedsiębiorstw, regionalnych i lokalnych organizacji turystycznych oraz innych zainteresowanych podmiotów, tak aby każdy mógł się do niego odnieść i wykorzystywać jego założenia. Kolejnym krokiem mogą być projekty grantowe Ministerstwa Sportu i Turystyki czy Polskiej Organizacji Turystycznej. Wnioski składane w ramach tych projektów powinny być wtedy zgodne z założeniami tego dokumentu. Dopiero wtedy cała strategia będzie miała rzeczywisty sens.

























Napisz komentarz
Komentarze