
Bartosz Lipiński
Zapowiedź autora artykułu:
Rozmowa z Jarosławem Szlaszyńskim
Mało osób o tym wie, ale Powstanie Warszawskie tuż przed godziną „W” zapoczątkował człowiek pochodzący z powiatu augustowskiego. Proszę przybliżyć nam jego sylwetkę.
-Michał Łazarski, bo o nim mowa był postacią nietuzinkową. Jako młody człowiek urodzony w Sztabinie w okresie pierwszej wojny światowej na terenie swojej gminy podjął działalność niepodległościową, zakładając Polską Organizację Wojskową i pełniąc funkcję jej komendanta lokalnego, a następnie jako ochotnik zaciągnął się do 41 Suwalskiego Pułku Piechoty. Za męstwo w wojnie 1920 roku był odznaczony Orderem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych, dosłużył się stopnia sierżanta sztabowego. Po demobilizacji w 1924 roku powrócił do rodzinnego Sztabina, gdzie był inicjatorem szeregu działań społecznych, m.in. założył Straż Ogniową, Związek Strzelecki, Związek Rezerwistów, organizował kółka rolnicze i spółdzielnie mleczarskie w powiecie augustowskim, a nawet w województwie. W 1928 roku z Listy BBWR uzyskał mandat posła i piastował go nieprzerwanie do 1938 roku, kiedy został wybrany senatorem. Po wybuchu II wojny światowej, obawiając się represji ze strony sowietów uciekł do Warszawy. Jako oficer rezerwy pod wiele mówiącym pseudonimem „Biebrza” włączył się w działalność AK na warszawskiej Pradze.
1 sierpnia 1944 roku prowadził oddział powstańczy na miejsce koncentracji. Gdy został on zatrzymany przez silny patrol niemiecki, w momencie, kiedy Niemcy chcieli wylegitymować powstańców, porucznik Łazarski wyszarpnął pistolet, zastrzelił dowódcę patrolu i ostrzelał pozostałych Niemców i nim został trafiony większość powstańców zdołała uciec z pola ostrzału. W ten bohaterski sposób, sam ginąc, uratował istnienie oddziału. Działo się to przed godziną „W”, około 16:30. Była to jedna z najpoważniejszych walk przed godziną „W”, poprzedzającą powstanie. Za ten czyn został odznaczony ponownie Orderem Virtuti Militari. W 2014 roku, w 70 rocznicę powstania, chcąc upamiętnić działalność tego wyjątkowego człowieka i patrioty, wraz z panią Małgorzatą Ostrowską, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Sztabinie, zorganizowaliśmy uroczystość wmurowania poświęconej mu tablicy pamiątkowej z udziałem rodziny, kombatantów, wojska i mieszkańców Sztabina.
Drugim Powstańcem Warszawskim wartym wspomnienia jest rotmistrz Narcyz Łopianowski, pseudonim „Sarna”, oficer 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. We wrześniu 1939 roku walczył z sowietami, dostał się do niewoli, był wyselekcjonowany do grona oficerów poddawanych indoktrynacji przez oficerów NKWD pod czujnym okiem Berii z nadzieją, że weźmie udział w tworzeniu oddziałów polskich u boku Armii Czerwonej. Łopianowski nie dał się skaptować, przetrwał przesłuchania, przeszedł z Armią Andersa na zachód, jako cichociemny drogą lotniczą został przerzucony do Polski i wziął udział w Powstaniu Warszawskim. Za męstwo w nim okazane został odznaczony orderem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. W oparciu o jego wspomnienia powstało widowisko telewizyjne „Willa szczęścia”, pokazujące jak Rosjanie usiłowali przeciągnąć na swoją stronę oficerów polskich, demaskujące ich prawdziwe intencje i perfidny sposób działania.
Bohaterski zryw Polaków przeciwko niemieckiemu okupantowi budzi wciąż dyskusje badaczy, czy był uzasadniony w tamtych warunkach.
-Należy pamiętać, że rok 1944 był dla sprawy polskiej momentem niesłychanie trudnym. W listopadzie 1943 roku na konferencji w Teheranie prezydent USA Roosevelt i premier Wielkiej Brytanii Churchill faktycznie oddali Polskę w ręce Stalina, godząc się na okrojenie wschodnich granic Polski. W styczniu 1944 roku pod Sarnami Armia Czerwona przekroczyła granicę wschodnią Rzeczypospolitej i na uwalnianych spod okupacji niemieckiej ziemiach polskich zaczęła tworzyć struktury władzy sowieckiej. Trzeba pamiętać, że przed Powstaniem Warszawskim Amia Krajowa na ziemiach wschodnich realizowała Operację „Burza”, w trakcie której oddziały AK uczestniczyły w walkach z Niemcami, np. w Wilnie czy we Lwowie, nieraz taktycznie współpracując z Armią Czerwoną. Po wspólnej walce i zwycięstwie Sowieci Polaków rozbrajali, część żołnierzy była deportowana na Syberię, część wcielana do tzw. Armii Berlinga, zaś oficerowie rozstrzeliwani bądź wywożeni do sowieckich łagrów. To pokazywało aż nazbyt jasno, jaki jest stosunek sowietów do AK i sprawy polskiej.
20 lipca w Moskwie został utworzony Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, który zaczął przejmować władzę na ziemiach położonych na zachód od Bugu i ściśle realizował dyrektywy Stalina. Była to sytuacja arcytrudna zarówno dla AK, jak i krajowych podziemnych struktur konspiracyjnych, podległych legalnemu rządowi polskiemu na emigracji. Stało się jasne, że Polska nie tylko zostanie okrojona terytorialnie, ale także zostanie narzucona jej władza sowiecka. W tej sytuacji Komenda Główna Armii Krajowej zdecydowała się na akt desperacki, podjęcie walki o Warszawę, by udowodnić za wszelką cenę, że to AK jest rzeczywistą siłą i reprezentacją narodu, a nie przybudówki komunistyczne, zaś Polacy chcą żyć w wolnym kraju, a nie pod sowieckim dyktatem.
Powstanie Warszawskie wybuchło też, ponieważ było takie oczekiwanie społeczne, chęć odpłacenia się Niemcom za lata okupacji i terroru. W jakiejś mierze powstanie musiało wybuchnąć. Niestety, nie otrzymało poparcia sojuszników i wobec druzgocącej przewagi militarnej Niemców nie miało szans powodzenia. Było przejawem ogromnego patriotyzmu i ofiary Warszawiaków. Z szacunków wynika, że zginęło w nim około 18-20 tys. żołnierzy AK i około 180-200 tys. ludności cywilnej. Tylko na samej Woli Niemcy wymordowali do 60 tys. cywilnych mieszkańców tej dzielnicy. To pokazuje jak wielką daninę krwi zapłaciła Warszawa za ten zryw. Miasto zostało całkowicie zniszczone. Powstanie Warszawskie jest przykładem ogromnego patriotyzmu, ale też niestety błędnej kalkulacji politycznej i niewłaściwej realizacji pod względem wojskowym, czego najlepszym dowodem była nietrafnie dobrana data i godzina podjęcia walki.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Bartosz Lipiński
Jarosław Szlaszyński o dążeniu mieszkańców Augustowa do niepodległości:

























Napisz komentarz
Komentarze