Dwa oblicza jednej kładki
W maju 2023 roku burmistrz Augustowa Mirosław Karolczuk przesłał do Urzędu Marszałkowskiego fiszkę projektu „Uzdrowisko Augustów -Zielona Infrastruktura”. Piękna nazwa, piękny opis. Parki, zieleń, kładka rowerowo-piesza łącząca dwa brzegi Netty, czyste powietrze, ochrona bioróżnorodności. Szacowana wartość projektu to ponad 75 milionów złotych, z czego blisko 64 miliony z funduszy Unii Europejskiej.
Jesienią 2025 roku coś się zmieniło. Burmistrz w piśmie do marszałka z 29 października 2025 r. zadeklarował, że projekt jest odpowiednio dostosowany do wymogów nowego celu szczegółowego CP3(iii), czyli infrastruktury obronnej podwójnego zastosowania, wspierającej mobilność wojskową. Do pisma dołączono tabelę, w której projekt przypisano do wskaźnika RCO 129 oznaczającego infrastrukturę dostosowana do wymogów mobilności wojskowej.
Kilka dni później, 7 listopada 2025 r., burmistrz poinformował marszałka, że kładka została wpisana do Wojewódzkiego Planu Ewakuacji Ludności. Projekt turystyczny w ciągu kilku tygodni stał się oficjalnie drogą ewakuacyjną i elementem systemu obronności.
Konserwator bez pełnej wiedzy
Jest jeden szkopuł. Żeby zbudować cokolwiek w sąsiedztwie Kanału Augustowskiego, zabytkowego pomnika historii, potrzeba pozwolenia konserwatorskiego. I tu zaczyna się najciekawsza część tej historii.
Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Białymstoku, który od października 2025 r. rozpatruje wniosek gminy, zapytany w trybie informacji publicznej o kwestie militarne, odpowiedział 4 marca 2026 r. dobitnie: nie posiada informacji o przekształceniu projektu w obiekt o charakterze obronnym, nie wie nic o spełnieniu wskaźnika RCO 129, a kładka nie została we wniosku konserwatorskim formalnie wskazana jako związana z wymogami mobilności wojskowej.
Mamy więc sytuację osobliwą. Do marszałka wysyłano projekt obronny, do konserwatora składa się wniosek o turystyczną kładkę. Organ wydający decyzję ocenia obiekt według niepełnych danych. A jeśli parametry wymagane dla infrastruktury wojskowej (nośność, gabaryty, spełnienie Rozporządzenia Wykonawczego KE 2021/1328) różnią się od tego, co trafiło do akt konserwatorskich, to na jakiej podstawie zostanie wydana decyzja?
Bałagan, który kosztuje
To nie jedyna nieporadność burmistrza w tej sprawie. Pierwszy wniosek konserwatorski, złożony przez gminę jeszcze w czerwcu 2025 r., został pozostawiony bez rozpoznania, bo gmina nie uzupełniła braków formalnych. Burmistrz nie umiał doprecyzować, gdzie dokładnie ma powstać kładka, nie wiedział, czy dysponuje prawem do działek, na których ma stanąć obiekt. Drugi wniosek, złożony w październiku, był wielokrotnie uzupełniany i wciąż, na początku kwietnia 2026 r., nie ma decyzji. Konserwator czeka na opinię Narodowego Instytutu Dziedzictwa, którą sam zamówił w grudniu 2025 r. i o którą upominał się jeszcze w marcu 2026 r.
Tymczasem w korespondencji z marszałkiem burmistrz zapewnia, że pozwolenie konserwatorskie uzyska jeszcze w styczniu 2026 r. i że wniosek o dofinansowanie unijne zostanie złożony w kwietniu lub maju 2026 r.
Funduszom unijnym rządzi reguła n+3. Jeśli środki nie zostaną zakontraktowane na czas, przepadają. Czy augustowski budżet jest przygotowany na scenariusz, w którym projekt rozsypie się na etapie formalnym i finansowanie przepadnie?
Kto pyta, ten przeszkadza
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Augustowie zastępcy burmistrza ogłosili nowy wymiar patriotyzmu lokalnego. Są tacy, którzy popierają inwestycję, o nic nie pytają, i są tacy, którzy, zadając jakiekolwiek pytania, utrudniają realizację inwestycji i działają na szkodę miasta. Logika prosta: im mniej pytań, tym gładziej pójdzie.
Ponieważ złożyłem kilka takich pytań, zapewne również trafię na listę lokalnych szkodników. Przez kilka miesięcy moja żona Wiesława Drejer-Przekop, radna Rady Miejskiej, starała się uzyskać od burmistrza podobne informacje i w odpowiedzi usłyszała głównie, że przeszkadza i musi złożyć interpelację zamiast pytać.
Wszyscy słyszeli zapewne o systemach, w których zadawanie pytań władzy jest samo w sobie dowodem złych intencji i powodem długoletnich wyroków więzienia. Systemy te mają imponującą frekwencję wyborczą i bardzo sprawne inwestycje. Szybko idą, bo nikt nie pyta. Podobnie szybko się rozsypują.



































Napisz komentarz
Komentarze