To nie jest kosmetyczna zmiana. To fundamentalna decyzja o tym, czym ma być ta część miasta.
Mała dzielnica i wielka skala inwestycji
Zarzecze to obszar o zupełnie innym charakterze niż centrum czy strefy typowo turystyczne. Niska zabudowa, domy jednorodzinne, zieleń, bezpośrednia bliskość wody. Przestrzeń, która do tej pory była buforem między naturą a miastem. Plan dopuszczający budowę kilku hoteli o wysokości 18 metrów oznacza realnie budynki z 4-5 kondygnacjami. W praktyce setki pokoi, nawet tysiące gości jednocześnie, zaplecze gastronomiczne, parkingi, dostawy, obsługa techniczna. W najbardziej intensywnych wariantach nawet 85% działki może być utwardzone lub zabudowane. Można oszacować, że burmistrz robi tu miejsce dla nawet 1.200 pokoi hotelowych. To zmieni tę część miasta na zawsze.
Czy taka skala jest adekwatna do tej przestrzeni?
Kilka tysięcy gości
Każdy hotel to zwiększony ruch samochodowy, zapotrzebowanie na wodę i kanalizację, większe obciążenie systemu deszczowego, presja na tereny zielone i linię brzegową, hałas i światło w miejscu dotąd spokojnym. Zarzecze nie było projektowane jako intensywna strefa hotelowa. To nie są Mikołajki ani nadmorski kurort z promenadą i szeroką infrastrukturą. To kameralna dzielnica między rzeką a jeziorem.
Decyzja na dekady
MPZP nie jest decyzją na rok czy dwie kadencje. To dokument, który kształtuje przestrzeń na pokolenia. Dopuszczenie gęstej zabudowy hotelowej o takiej wysokości to sygnał dla inwestorów: tu można budować duże obiekty. Nawet jeśli dziś nie powstanie pięć hoteli naraz, plan otwiera drzwi. A kiedy raz zmieni się krajobraz, nie da się go już „odbudować”.
Turystyka tak. Ale jaka?
Augustów żyje z turystyki. To fakt. Ale pytanie brzmi: czy chcemy taniej turystyki masowej, opartej na dużych obiektach hotelowych, czy raczej ekskluzywnej, kameralnej, rozproszonej, wpisanej w krajobraz? Zarzecze mogłoby być wizytówką turystyki jakościowej, pensjonaty, małe obiekty, architektura wpisana w naturę. 18-metrowe bryły zmienią tę przestrzeń nieodwracalnie.
Mieszkańcy powinni zabrać głos
Plan miejscowy to nie dokument techniczny. To decyzja o stylu życia mieszkańców. O tym, czy będą mieszkać obok cichej przystani, czy przy zapleczu dużych hoteli. Czy mieszkańcy Zarzecza wiedzą, że dopuszczona wysokość to 18 metrów? Czy wiedzą, że może powstać zabudowa na setki pokoi? Czy mają świadomość, jak zmieni się ruch, krajobraz i charakter dzielnicy? To jest moment, w którym warto pytać, analizować i rozmawiać.
Bo Zarzecze to nie tylko działki inwestycyjne. To część miasta, którą wielu augustowian wybrało właśnie dlatego, że była spokojna. A decyzje podejmowane dziś zdefiniują ją na następne 30–40 lat.




































Napisz komentarz
Komentarze