Piekło w Puszczy Augustowskiej
Choć bitwa zaczęła się na Mazurach, to właśnie pod Augustowem rozegrał się jej najbardziej dramatyczny akt. Niemiecki plan „kleszczy” zakładał całkowite zniszczenie rosyjskiej 10. Armii. To właśnie w sercu Puszczy Augustowskiej doszło do tragicznego finału. Rosyjski XX Korpus gen. Bułgakowa został otoczony i rozgromiony.
Walki toczyły się w nieludzkich warunkach. Metrowe zaspy śniegu, siarczysty mróz i brak żywności sprawiły, że lasy wokół miasta stały się gigantycznym cmentarzem. Dla nas, mieszkańców, kluczowy jest fakt, że to właśnie opór w puszczy, trwający do 21 lutego, uratował resztę rosyjskich sił przed totalną zagładą, ale odbyło się to kosztem niewyobrażalnego cierpienia.
Los mieszkańców Augustowa
Dla ówczesnych augustowian luty 1915 roku był czasem apokalipsy. Miasto przechodziło z rąk do rąk, a każda zmiana frontu niosła ze sobą rekwizycje, pożary i przemoc. Augustów ucierpiał dotkliwie. Wiele domów zostało spalonych, a infrastruktura miejska przestała istnieć. Wojska obu stron zabierały resztki zapasów żywności i zwierzęta gospodarskie, zostawiając cywilów na pastwę losu. Wielu mieszkańców zmuszonych było do ucieczki w głąb puszczy, szukając schronienia w prowizorycznych ziemiankach, gdzie mróz zbierał równie obfite żniwo co kule karabinowe.
Cienie historii
Historia Augustowa jest naznaczona tragediami, które zdają się rymować w mroczny sposób. Bitwa zimowa 1915 roku i okrążenie wojsk rosyjskich w puszczy były tragicznym preludium do wydarzeń, które dotknęły naszą ziemię trzydzieści lat później.
Nie sposób nie dostrzec ponurej analogii historycznej między osaczeniem żołnierzy w puszczy w 1915 roku a Obławą Augustowską z lipca 1945 roku. Choć kontekst polityczny był inny, to te same lasy, które w 1915 roku były świadkiem kapitulacji tysięcy żołnierzy rosyjskich, w 1945 roku stały się niemym świadkiem największej niewyjaśnionej zbrodni na Polakach po II wojnie światowej. Puszcza Augustowska w swojej historii zbyt często bywała pułapką bez wyjścia.
Pamięć to nasz obowiązek
Dziś, spacerując bulwarami czy jadąc drogą w stronę Lipska, mijamy miejsca, gdzie krew żołnierzy i cywilów wsiąkała w lód. Druga Bitwa Mazurska przypomina nam, że nasze miasto zawsze leżało na styku wielkich imperiów.




































Napisz komentarz
Komentarze