Demokracja naszego miasta

  • 02.10.2021, 12:00
  • Bartosz Lipiński
Demokracja naszego miasta Przegląd Powiatowy, Dziennik Powiatowy Na górze od lewej radni opozycji: Leszek Cieślik, Marcin Kleczkowski, Marek Sznejder i Aleksandra Sigillewska. Na dole od lewej radni koalicji rządzącej: Dariusz Ostapowicz, Alicja Dobrowolska i Magdalena Śleszyńśka.
Koalicja rządząca ugrupowania Nasze Miasto i banitów z klubu PiS dopięła swego. Po wejściu w życie przegłosowanych przez nich zmian do statutu miasta radni miejscy nie będą mogli odczytywać na sesji interpelacji, składanych często w imieniu mieszkańców. Jedyny punkt w porządku sesji rady miejskiej z możliwością swobodnej wypowiedzi też zostanie ograniczony. Rządzący „usprawniają” demokrację poprzez zmiany, które zdaniem opozycji mają służyć kneblowaniu ust przeciwnikom burmistrza.

Bartosz Lipiński

W aktualnej radzie miejskiej w Augustowie nic dzieje się przez przypadek. Pod płaszczykiem usprawnienia prac radnych są wprowadzane zmiany, które mogą mieć ukryte drugie dno. Tak było półtora roku temu, kiedy koalicja rządzącej dokonała abordażu na większość komisji i przejęła w nich bezwzględną władzę. Stało się to po tym, gdy na sesjach podejmowano inne decyzje niż wypracowywane po wielu godzinach pracy w komisjach. Zwolennicy budzących ogromne kontrowersje zmian do tej pory mają usta pełne populizmu przekonując, że przejęcie komisji wynikało wyłącznie z ambicji intensywnej, merytorycznej pracy na rzecz Augustowa.

Od wielu miesięcy przewodnicząca rady miejskiej hołduje również zasadzie pieczołowitego odmierzania czasu wypowiedzi radnym. Tragikomicznie wygląda odliczanie sekund radnym i odbieranie głosu po przekroczeniu limitu. Ofiarami takiej sytuacji są przede wszystkim radni opozycyjni, którzy mają zawsze dużo pytań do głosowanych na sesjach uchwał. Wielokrotnie jedyną szansą swobodnej wypowiedzi były punkty porządku obrad związane z interpelacjami i zapytaniami radnych oraz przede wszystkim punkt wolne wnioski. Bez wątpienia były to też najbardziej ciekawe i chętnie oglądane punkty naszych sesji. Ostatnio radni koalicji rządzącej zdecydowali o wprowadzeniu zmian do statutu miasta. Przegłosowanie zmian należy uznać za skrajnie szkodliwy scenariusz. Pojawia się coraz więcej ocen, że rządzącym może chodzić o zamknięcie ust oponentom burmistrza oraz o to, aby mieszkańcy dowiedzieli się jak najmniej.

Powód zmian wydaje się oczywisty

Przegłosowane na niedawnej sesji propozycje koalicji rządzącej o braku możliwości odczytania interpelacji na sesjach, a także ograniczenia wypowiedzi w punkcie wolne wnioski do pięciu minut to działania, których cel wydaje się oczywisty. Ucierpią na tym głównie mieszkańcy, a utrudnione zadanie będą miały również media. Argumentacja rządzących, że interpelacje nie są odczytywane m.in. na sesjach rady powiatu i zapisy ustawy o samorządzie gminnym nie nakładają takiego obowiązku, jest dalece nieprzekonująca, ponieważ w Augustowie burzliwe zmiany forsowane są po ponad połowie kadencji. „Timing” tego wydarzenia jasno pokazuje, że nie chodzi tu o żadne usprawnienie obrad. Zmiany o charakterze niemalże ustrojowym są wdrażane przez koalicję, mającą zaledwie jeden głos przewagi nad opozycją, która sprzeciwia się bulwersującym ograniczeniom. Tymczasem radni opozycji po przeliczeniu ilości głosów z ostatnich wyborów, cieszą się mocniejszym mandatem społecznym mieszkańców Augustowa.

Na wrześniowej sesji rady miejskiej wywiązała się arcyciekawa debata. Przewodniczący PiS w Augustowie Marcin Kleczkowski ocenił, że obóz rządzący w radzie boi się merytorycznej, wolnej, otwartej dyskusji i brzydzi się nią. Były przewodniczący rady miejskiej narzekał, że w statucie nie pojawił się proponowany przez niego obligatoryjny zapis o obecności punktu wolne wnioski w porządku obrad sesji, ale zamieszczono jedynie kurtuazyjny zapis mówiący o tym, że porządek obrad „powinien zawierać” ten punkt. Kleczkowski wyraził obawę, że tak nieprecyzyjnie sformułowany tekst pozwoli na to, by wolne wnioski zupełnie zniknęły z sesji.

Przewodniczący doraźnej komisji statutowej Marek Sznejder zauważył, że rządzący głosują za zmianą w statucie, która będzie im na rękę, ale sprzeciwiali się innym zmianom, mogącym uporządkować pracę radnych. Mowa na przykład o możliwości wydłużenia czasu wypowiedzi radnym. W naszej radzie ten czas już dziś jest bardzo ograniczony. W opinii Marka Sznejdera z Koalicji Obywatelskiej czymś nieprzyzwoitym jest to, kiedy radnym odbiera się głos zanim zdążą skończyć wypowiedź, co obecnie stało się standardem. Sznejder ubolewał również, że niektórzy radni nie umieją zachować kultury i wybuchają śmiechem podczas rozmów na sesji.

Aleksandra Sigillewska mocno krytykowała zmiany autorstwa koalicji rządzącej. Radna PiS stwierdziła, że odczytanie interpelacji na wrześniowej sesji trwało raptem dwadzieścia minut i był to najciekawszy punkt z perspektywy mieszkańców. Sigillewska zauważyła, że w naszej radzie pod względem czasu wypowiedzi funkcjonują restrykcyjne przepisy, jakich trudno jest szukać w statutach innych samorządów. Radna nigdzie indziej nie znalazła zapisów, że radni podczas debaty nad danym punktem sesji mogą mówić przez zaledwie dwie minuty oraz pięć minut w skrajnych, rzadko spotykanych przypadkach tzw. długich debat. Sigillewska odniosła się też do ograniczenia wolnych wniosków i zapytała rządzących, czego się boją? Radna PiS chciała odczytać zapis ze statutu Suwałk. Ale bezwzględnie skończył jej się czas wypowiedzi.

Rafał Harasim wyraził zdumienie proponowanymi zmianami. Radny Koalicji Obywatelskiej zastanawiał się czy rządzącym chodzi o to, by mieszkańcy dowiadywali się o sytuacji miasta jedynie z Facebooka i gazetek kolportowanych przez urząd miejski? Harasim przypomniał też o pamiętnej i skandalicznej sytuacji, gdy jeden z mieszkańców czekał na punkt wolne wnioski i szansę zabrania głosu przez blisko dziesięć godzin, po czym przewodnicząca rady przyznała mu zaledwie minutę na wypowiedź. Radny KO ubolewał, że chociaż sama nazwa „sesja rady miejskiej” wskazuje, iż jest to posiedzenie radnych, to dużo więcej prawa i swobód mają dziś na nich urzędnicy, do których wypowiedzi radni nie mają możliwości się odnieść. Doskonałą puentą wypowiedzi Harasima była opinia, że przewodnicząca rady ma problem z interpretacją wypowiedzi niektórych radnych i oceną tego, czy dany radny nie odbiega od tematu dyskusji.

Rządzący obarczają winą opozycję

Kontrowersyjnych propozycji bezwzględnie bronili członkowie koalicji rządzącej, a winą za konieczność ich wdrożenia obarczali oczywiście opozycję. Magdalena Śleszyńska mówiła, że radni opozycyjni wiele razy wracają do tych samych tematów, wygłaszają te same obelgi oraz obrażają urzędników i innych radnych, dlatego chce to ukrócić i popiera zmiany. Śleszyńska reprezentująca ugrupowanie Nasze Miasto, miała takie zarzuty przede wszystkim do Marcina Kleczkowskiego i Tomasza Miklasa. Dodała, że gdyby można było rozmawiać merytorycznie i na normalnym poziomie, rządzący z chęcią by to czynili. Jednak zdaniem Śleszyńskiej sesje i komisie rady miasta w Augustowie w tej kadencji samorządu miejskiego to po prostu wstyd.

Podobną opinię przedstawiła Jolanta Oneta Roszkowska. Banitka z klubu PiS stwierdziła, że tak naprawdę nikt nie zniósł interpelacji radnych, tylko nie będą one odczytywane na wizji. Zdaniem Roszkowskiej czytanie interpelacji podczas transmitowanych sesji było wyłącznie „popisem”. Radna dodała, że każda osoba chcąca zapoznać się z interpelacjami będzie mogła wejść na stronę internetową. Przypominamy pani Jolancie, że Biuletyn Informacji Publicznej urzędu miejskiego nie jest szczególnie popularny wśród mieszkańców, którzy będą musieli w nim szukać interpelacji i nie będzie to dla nich łatwe. Bagatelizowanie problemu i narracja, że interpelacje znajdują się na stronie internetowej urzędu, jest słabo przekonującą argumentacją.

Dariusz Ostapowicz ocenił, że zmiany w statucie są niezbędnym elementem zapobiegającym anarchii na sesjach zwłaszcza w wyniku działań radnych Marcina Kleczkowskiego i Tomasza Miklasa. Banita z PiS powiedział także, że demokracja ma to do siebie, iż sama ustala zasady.

Tomasz Miklas ripostował, że nie demokracja, ale dyktatura sama ustala sobie zasady. Radny PiS przypomniał, że radni w obecnej kadencji otrzymali wyraźną podwyżkę wartości diety i nie mogą narzekać na długie sesje. Miklas mówił, że poparcie burmistrza było warunkowane podwyższeniem diety. Tomasz Miklas słusznie zwrócił uwagę, że w poprzedniej kadencji ugrupowanie Nasze Miasto mocno krytykowało burmistrza Wojciecha Walulika, gdy przestał udzielać odpowiedzi na interpelacje podczas sesji. Radny twierdził, że padały wówczas opinie o łamaniu demokracji i braku przejrzystości. Czy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?

Najbardziej zdumiewające jest to, że radni koalicji rządzącej nie widzą swojej winy w długich i zmieniających się w pośmiewisko sesjach. Przysłuchując się ich wypowiedziom na niedawnej sesji można było odnieść wrażenie, że winna jest opozycja. To nieprawdopodobny wręcz brak samokrytycyzmu. Nie docierają do nich także merytoryczne argumenty, że wpływ na długość sesji ma możliwość niemal nieograniczonych wystąpień urzędników, których tyrady nie mają dużego wpływu na zapadające decyzje i czasami przybierają formę politycznych przemówień. Nie ma raczej wątpliwości, że gdyby np. w poprzedniej kadencji podobne zmiany do statutu zaproponował burmistrz Wojciech Walulik, ugrupowanie Nasze Miasto pierwsze krzyczałoby o demokracji i cenzurowaniu dyskusji. Ostatnio przegłosowane zapisy do statutu miasta są być może pierwsza uchwałą, którą augustowska rada miasta nowej kadencji powinna zmienić.

*Artykuł ukazał się w 38/2021 numerze "Przeglądu Powiatowego".

Bartosz Lipiński

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (12)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu dziennikpowiatowy.pl.z siedzibą w Augustowie, ul. Młyńska 34 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Darek
Darek 01.10.2021, 12:04
Jak już nie będzie przewodnicząco to będzie tylko nosić
płozę hamulcowa żeby wagony nie zbiegły Alka ma swoje
pięć minut więc to wykorzystuje każdy by tak zrobil
Mam pomysła
Mam pomysła 30.09.2021, 23:46
Nasze Miasto powinno wprowadzić na terenie Augustowa stan wojenny i zakazać pisania przez dziennikarzy.
Eugeniusz
Eugeniusz 30.09.2021, 21:35
Najgorsze jest to, co jest najlepsze z perspektywy rządzących. Chodzi o to, że do kolejnych wyborów zostały jeszcze aż dwa lata, a może nawet prawie trzy, bo są przecież pogłoski o możliwym przesunięciu o pół roku wyborów samorządowych. Dlatego dziś podejmują takie decyzje, bo do wyborów może niewielu będzie o tym pamiętało. Nie można do tego dopuścić. Na każdym kroku przypominajmy decyzje i sukcesy naszych władz, aby mieszkańcy o nich pamiętali.
Kabaret
Kabaret 30.09.2021, 20:52
Dziwię się, że jeszcze do Augustowa nie przyjechała telewizja typu TVP INFO, bo materiał mógłby taki powstać, że głowa mała. Proponuję osobom mającym "dojście", by poinformowały ogólnopolskie media o sytuacji naszego miasta.
Arogancja
Arogancja 30.09.2021, 19:41
Demokracja?.....raczej zamykanie ust radnym wybranym przez nas mieszkańców! To dyktatura !
pszewoniczonca
pszewoniczonca 30.09.2021, 19:32
Widok Szapapaż z tym łańcuchem na szyi budzi moją głęboką odrazę i pełne zażenowania politowanie. To tak jakby wieprza ubrać w koronę i traktować go jak księcia. Jest to gigantyczna porażka samorządności na skalę ogólnopolską, wstyd który będzie się ciągnął za nami przez lata. Jest coś w tym, że im bardziej arogancka i zdemoralizowana władza, tym bardziej nobilituje miernoty, prymitywów i pożytecznych głupków.
ooloo
ooloo 01.10.2021, 11:43
Brakuje tylko kółka w nosie.
Hrabina
Hrabina 01.10.2021, 08:19
Nosi go przy różnych okazjach, aby manifestować sprawowaną władzę i przy okazji się dowartościować, bo w końcu insygnia władzy dodają splendoru i przekonania o swojej nieomylności.
Szapapaż
Szapapaż 01.10.2021, 15:02
Tak jakby lud ją wybrał w wyborach powszechnych na urząd przewodniczącego rady miejskiej.
Podstolina
Podstolina 01.10.2021, 09:28
Swego czasu v-ce nim się obwieszał na wszelakich imprezach aby podnieść swe ego. Już wtedy było widać że marzy mu się władza absolutna , która wiadomo co robi z człowiekiem.
Babka
Babka 30.09.2021, 17:39
Oooooo nsjszykowniejsza radna 😂😂😂
Hendryk
Hendryk 30.09.2021, 15:12
Tylko jednym słowem mogę ocenić te zmiany: bezwstydnicy.

Pozostałe