Pogoda po złotej jesieni wyraźnie się zmienia
Po ciepłym początku jesieni do Polski wróciły ochłodzenie, silniejszy wiatr i opady. Taka zmiana nie oznacza jednak rozpoczęcia długiego i nieprzerwanego okresu chłodu. Według prognoz październik nadal może zmieścić się w normie wieloletniej, mimo że w najbliższym czasie pogoda będzie bardziej dynamiczna i mniej komfortowa.
To właśnie zmienność ma być jednym z najważniejszych elementów najbliższych tygodni. Przeplatanka cieplejszych i chłodniejszych okresów może sprawić, że jesień jeszcze nieraz pokaże różne oblicza, od deszczu i wichur po pierwsze bardziej zimowe akcenty.
Pierwszy śnieg na nizinach możliwy jeszcze przed zimą meteorologiczną
Jak zaznacza Agnieszka Prasek, obecnie jest zbyt wcześnie, by wskazać dokładny termin pojawienia się śniegu poza górami. Nie da się więc jeszcze odpowiedzialnie przesądzić, kiedy mieszkańcy nizin zobaczą pierwsze płatki.
Jednocześnie synoptyk podkreśla, że wraz z postępem jesieni i kolejnymi spływami chłodnego powietrza epizod mokrego śniegu lub deszczu ze śniegiem na nizinach jest możliwy nawet przed początkiem meteorologicznej zimy, czyli przed 1 grudnia. Oznacza to, że miejscami biały krajobraz może pojawić się już w listopadzie, choć zapewne nie będzie to jeszcze trwała pokrywa śnieżna.
Grudzień może być cieplejszy, ale to nie wyklucza mrozu
Prognozy długoterminowe wskazują, że grudzień może być w Polsce cieplejszy od normy, a suma opadów powinna mieścić się w typowych wartościach dla tego miesiąca. To jednak nie oznacza, że cały miesiąc upłynie pod znakiem jesiennej aury.
Najważniejsze zastrzeżenie dotyczy sposobu odczytywania prognoz sezonowych. Mówią one o średniej dla całego miesiąca, a nie o pogodzie każdego dnia. W praktyce oznacza to, że nawet przy miesiącu cieplejszym od normy mogą wystąpić kilkudniowe okresy całodobowego mrozu i intensywnych opadów śniegu. Wystarczy, że dłużej utrzymają się łagodniejsze epizody, aby średnia miesięczna pozostała podwyższona.
Styczeń z większym potencjałem na zimowe epizody
Początek nowego roku może przynieść bardziej zimową aurę. Według zapowiedzi temperatury w styczniu mają być bliższe typowym wartościom dla tej pory roku, a w części kraju prognozowane są także wyższe sumy opadów.
Szczególnie dotyczy to północy oraz pasa południowego, od Opolszczyzny po Podkarpacie. Nie wiadomo jeszcze, jaka część tych opadów przybierze postać deszczu, deszczu ze śniegiem lub śniegu, ale przy odpowiednim napływie chłodnych mas powietrza styczeń może mieć większy potencjał do występowania typowo zimowych sytuacji.
El Niño może wpłynąć na zimę, ale nie daje prostych odpowiedzi
Jednym z ważnych czynników branych pod uwagę przy prognozach sezonowych jest zjawisko El Niño, czyli ocieplenie wód powierzchniowych Oceanu Spokojnego w rejonie równika. W tym sezonie może ono być wyjątkowo silne, co zwiększa energię w atmosferze i sprzyja nasileniu różnych zjawisk pogodowych na świecie.
Eksperci podkreślają jednak, że samo El Niño nie przesądza automatycznie, czy zima w Polsce będzie ciepła, śnieżna czy mroźna. Znaczenie mają także cyrkulacja nad Atlantykiem i Europą, położenie prądu strumieniowego oraz to, czy pojawią się warunki do spływu arktycznego lub kontynentalnego powietrza.
Najważniejszy wniosek: ciepła zima nie znaczy bezśnieżna
Z obecnych prognoz wynika, że cały sezon zimowy może ostatecznie okazać się stosunkowo ciepły, ale jednocześnie przeplatany krótkimi i gwałtownymi epizodami prawdziwej zimy. Mogą one obejmować intensywne opady śniegu, pojawienie się pokrywy śnieżnej oraz silniejszy mróz.
To oznacza, że nie należy wykluczać scenariusza, w którym średnio zima okaże się łagodniejsza od normy, a mimo to przyniesie kilka wyraźnych, zimowych uderzeń. Konkretów dotyczących takich epizodów trzeba będzie jednak szukać dopiero w prognozach krótszego zasięgu, ponieważ to one pozwolą dokładniej ocenić termin i skalę możliwych opadów śniegu.
Źródło: Polsat news wszystko.

























Napisz komentarz
Komentarze